<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957</id><updated>2012-01-07T12:43:23.735+08:00</updated><category term='Korea'/><category term='Sudan'/><category term='Londyn'/><category term='biznes w Sudanie'/><category term='biznes w Korei'/><category term='świątecznie'/><category term='Ola i jej myśli'/><category term='Jeju'/><category term='Polska'/><category term='patriotycznie'/><category term='fauna i flora'/><category term='święta w Korei'/><category term='górzyście'/><category term='USA'/><category term='wojskowo'/><category term='praca'/><category term='co sprawia Oli radość'/><category term='Juba'/><category term='Rwanda'/><category term='kulinarnie'/><category term='naukowo'/><category term='Seoul'/><category term='szara rzeczywistość'/><category term='coś dla duszy'/><category term='DMZ'/><category term='życie na campie'/><category term='party time'/><category term='pora deszczowa'/><category term='Pekin'/><category term='Pusan'/><category term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Ola w Wielkim Mieście</title><subtitle type='html'>Polish girl in Chicago, Seoul and Juba</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>132</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8894962904677674550</id><published>2010-11-09T21:38:00.002+08:00</published><updated>2010-11-09T22:03:14.187+08:00</updated><title type='text'>Sport to zdrowie</title><content type='html'>Wygrałam bezpłatny 5-dniowy karnet na siłownię. Zbierałam się chyba ze 3 tygodnie żeby go wykorzystać i dziś właśnie nadszedł ten dzień:) Oczywiście najpierw trzeba było umówić się na wizytę, zarezerwować sobie czas odpowiedniej osoby z obsługi i takie tam. Ale zebrałam się w sobie, wsiadłam na rower w deszczowy poranek i pognałam na drugą stronę Tamizy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;40-minutowe pedałowanie potraktowałam jako rozgrzewkę, po krótkim wprowadzeniu wbiłam się w mój Super Fitness Strój i przygotowywałam się psychicznie na wylewanie siódmych potów podczas 2-godzinnych zajęć grupowych. Podekscytowana weszłam na salę i zaczęłam się rozglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam jedyną osobą w przedziale wiekowym 0-55 lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego na zajęcia 'Body Conditioning' z ciężarkami, stepem i sztngą przychodzą panie (i jeden pan) po sześdziesiątce? Myślę sobie: "ooł, się troszkę wpakowałam, zaraz będą mi kazać robić przysiady i kręcić bioderkami, albo robić pajacyki! Kurde, przecież nigdzie nie było napisane, że to klub dla seniorów! AAAAaaaa!!!". Mijały minuty, "wycofać się czy nie?" "Ale całe moje pedałowanie miało by się zmarnować? Zostaję! Chyba... :P". "Może jeszcze ktoś przyjdzie, jeszcze 2 minuty do rozpoczęcia zajęć..." myślałam błagalnie patrząc na drzwi. Ucieszyłam się jak weszła pani w okolicach czterdziestki! Ale szybko się okazało, że ona też chyba pierwszy raz wpadła do klubu... Czułam się conajmniej dziwnie patrząc na otaczające mnie siwe głowy przyklejone do ciał ubranych w sportowe ubrania. Do tego trenerka prowadząca zajęcia prezentowała sobą przedział wiekowy 40-50 i jej sylwetka, mimo że bardzo wysportowana, niewiele przypominała sylwetki instruktorek z Gymnasionu czy Holmes Place w Warszawie, do których zdarzyło mi się chodzić.  Nic to! Zaczynamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczął się trening. Ku mojemu zdziwieniu moje towarzyszki w większości niezle radziły z ciężarkami. Zwłaszcza te, które zajęły sobie miejsce na samym przedzie. Te z tyłu sali (który też ja okupowałam) po 15 powtórzeniach zaczynały wydawać z siebie odgłosy postękiwania i pojękiwania, a jak słyszały "jeszcze 10!" to wzdychały rozczarowane. Przyznam, że w czasie zajęć Pilates nie wszystkim gorącym sześćdziesiątkom dorównywałam jakością wykonywanych ćwiczeń (co troszkę mnie zawstydzało). Ale szczęka totalnie mi opadła jak część pań zaczęła naginać pompki! Z każdą minutą rósł mój podziw do otaczających mnie seniorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dzisiaj chyba nie potrafiłabym sobie wyobrazić moich dziadków w fitness klubie. Teraz myślę sobie, że to nasza kultura wybiła ludzi starszych na margines, na którym po ukończeniu pewnego wieku nie wypada nic innego jak położyć się do łóżka i umrzeć albo wykupić sobie miejscówkę w kościele. A przecież tak naprawdę wtedy można zacząć korzystać z życia: brak specjalnych zobowiazań, dzieci odchowane (wnuki często też), emerytura jaka jest taka jest, ale zamiast wydawać ją na leki może warto zainwestować w sport? Eeee to chyba zbyt kontrowersyjne.. :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8894962904677674550?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8894962904677674550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8894962904677674550' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8894962904677674550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8894962904677674550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/11/sport-to-zdrowie.html' title='Sport to zdrowie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3867059919035907143</id><published>2010-11-08T17:48:00.002+08:00</published><updated>2010-11-08T18:19:26.101+08:00</updated><title type='text'>Rugby</title><content type='html'>Nie od dziś wiadomo, że moja ignorancja dotycząca gier zespołowych wyświetlanych na szklanym ekranie nie ma granic. Tym bardziej zaskoczona byłam emocjami, jakie w miejscu mojej emigracji są wywoływane przez rugby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota stanęła właśnie pod znakiem RUGBY. Samo wypowiedzenie tego słowa budzi emocje. W typowo angielskim pubie, w ktorym przyszło mi pracować, pojawił się tłum ludzi (tez w strojach swoich drużyn) i rzucił się do baru. Wiadomo przecież, że piwo i inne napoje alkoholowe ułatwiają oglądanie. A z sytym obiadkiem to już w ogóle niebo. Na tą okazję dodatkowo uruchomiono 5 ekranów, żeby każdy mógł zobaczyć swoją ukochaną drużynę w akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O godzinie 18 kuchnia sie totalnie zapchała, nie wyrabiała sie z niczym (z reszta tak samo jak cała obsługa), wobec czego została zamknięta. Po meczu rozpoczęła się dyskoteka w rytmie pop:) I wtedy się zaczęło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radość i smutek wynikający z wygranej/przegranej ukochanej drużyny sprawiły, że tolerancja na alkohol zaskakująco się zwiększyła. Wszystko podsycane muzyką głównie z lat 80. i 90. sprawiło, że dance floor zadrżało pod wpływem pląsów 40latków. Wszędzie szkło, wylane napoje, klejące się stoliki od Jagabomb i obłakane oczy pijanych gości. Do tego 6 osób za barem, które się po prostu nie wyrabiały w natłoku zamówień na kolejne drinki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy piosence Lady Gaga wszystkie wstawione blondyny zaczęły kusić swoim tańcem okolicznych mężczyzn. Dostrzegłam nawet taniec na rurze w męskim wykonaniu. Jakiś koleś zaczął się rozbierać przy barze, ale był tak pijany, że nie poradził sobie ze ściąganiem spodni. Szefostwo zrobiło sobie wolne na tę okoliczność i podobnie jak inni goście wlewało w siebie niezmierzone pokłady napojów alkoholowych a potem przytulało się się z obsługą prezentując w ten sposób swoją miłość do świata. Jakaś laska spadła z trzech schodków prowadzących na taras tak, że aż pogubiła buty. Naszczęście pijanym nic się nie dzieje po takich wypadkach więc przy pomocy ściany i kolegi wróciła na chwilę do pionu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość w moich oczach wyglądała jak jedna wielka orgia nasuwająca wniosek, że alkohol jest zły. Następnego dnia dowiedziałam się, że to była jedna ze słabszych dyskotek jeśli chodzi o poziom pijaństwa gości. Podobno to zależy od stopnia ważności meczu. Anglicy to potrafią celebrować sport! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3867059919035907143?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3867059919035907143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3867059919035907143' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3867059919035907143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3867059919035907143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/11/rugby.html' title='Rugby'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-511787185891847215</id><published>2010-10-14T17:01:00.003+08:00</published><updated>2010-10-14T17:11:07.176+08:00</updated><title type='text'>Kanciasta rocznica</title><content type='html'>Minął miesiąc odkąd zawitałam w Londynie. Przydałoby się jakieś podsumowanie:&lt;br /&gt;- 186 CV wysłanych&lt;br /&gt;- 28 odpowiedzi pt. 'dziękujemy, ale nie jesteśmy zainteresowani'&lt;br /&gt;- 2 rozmowy o pracę z efektem negatywnym (oszuści i rasiści:P)&lt;br /&gt;- 1 dzień opieki nad czwórką dzieci - nigdy więcej!&lt;br /&gt;- 1 zdobyta praca za barem&lt;br /&gt;- 0 zdobytych 'normalnych' prac&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale za to:&lt;br /&gt;- dużo nowo poznanych ludzi&lt;br /&gt;- kilka miło spędzonych wieczorów&lt;br /&gt;- pare fajnych miejsc odwiedzonych&lt;br /&gt;- rozpoczęcie zajęć w 'szkole od certyfikatów' :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i po miesiącu mogę powiedzieć śmiało, że zaczynam zaprzyjaźniać się z otoczeniem i lubić Londyn, który wcześniej troszkę obwiniałam za sama-nie -wiem-co:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo, że sytuacja na rynku pracy jest dosyć do dupy dla osób takich jak ja, to walczyć nie przestaję:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-511787185891847215?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/511787185891847215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=511787185891847215' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/511787185891847215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/511787185891847215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/10/kanciasta-rocznica.html' title='Kanciasta rocznica'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6262157613408019711</id><published>2010-09-23T04:24:00.003+08:00</published><updated>2010-09-23T04:52:21.988+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Polowanie na świeżaków</title><content type='html'>Dzielnie poszukuję pracy i nasłuchuję telefonu czy przypadkiem ktoś nie dzwoni z nieznanego numeru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzwoni! Nieznany numer! Adrenalinka podskoczyła, odbieram i wdzięcznym, radosnym głosem pytam: "Heloou?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko mój entuzjazm opadł, bo pani dzwoniła nie z ogłoszenia o pracę ale żeby 'porozmawiać o moim rozwoju zawodowym'. Nikt za darmo w takiej sprawie nie dzwoni więc wyczułam podstęp od razu. No nic to, zostałam grzecznie zaproszona na spotkanie więc zrobię sobie przerwę w wyszukiwaniu w Internecie wszystkiego co ma w sobie słowa 'marketing' i 'London' ażeby odwiedzić biuro firmy dzwoniącej do mnie. Dostałam ślicznego maila z potwierdzeniem spotkania. A w dniu spotkania pani jeszcze raz zadzwoniła, żeby się upewnić, że będę i jeszcze raz podkreśliła, że to nie będzie rozmowa o pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadę i posługując się instrukcjami otrzymanymi drogą mailową trafiam do biura firmy. Byłam punktualnie, ale nie przeszkodziło to drugiej stronie kazać czekać mi 45 min. Pięknie. Każą mi czekać, czyli chcą mnie zmiękczyć, czyli na pewno szykuje się jakaś ściema. Eh. Obok mnie w poczekalni siedzą Polacy - chłopak poucza dziewczynę ile pieniędzy ma zażądać ("powiedz im więcej, bo pewnie będą chcieli od tego jakąś prowizję"). Ejjj chyba nie o to tutaj chodzi. Nic to, do odważnych świat należy, nigdzie mi się nie spieszy, zobaczymy co tu dają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie zostałam zaproszona i zaprowadzona do biura składającego się z samych boksów, gdzie przy stolikach siedzieli ichniejsi 'konsultanci' i petenci różnej maści (w sensie kraju pochodzenia). Jeszcze trochę czekania i ktoś znalazł dla mnie czas. Przedstwiliśmy się sobie, usiedliśmy, zostałam zapytana o ostatnią moją pracę i usłyszałam: "W UK bardzo ciężko znaleźć jakąkolwiek pracę. Tu nie jest tak jak w Polsce, że zarobki na nic nie starczają..." (na co ja grzecznie powiedziałam, że nie podzielam opinii o zarobkach w Polsce, bo nie miałam na co specjalnie narzekać). Pan kontynuuje: "...ale z twoimi kwalifikacjami żadnej pracy nie znajdziesz, wierz mi, tutaj jest bardzo ciężko. Już niejednego Polaka widziałem, który szuka pracy i nie znajduje bo nie ma kwalifikacji. Z tobą też tak będzie. Dlatego oferujemy szkolenia z IT, business administration i czegośtam jeszcze za jedyne 1499 funtów. Po takim szkoleniu pomożemy Ci znaleźć pracę". Troszkę poczułam się zaskoczona, że pan nie docenił moich umiejętności wyczucia ściemy i nawet chyba poczułam się obrażona, więc zasugerowałam, że jeśli chce sprzedać mi ich produkt to niech nie krytykuje moich umiejętności bo nawet nie widział mojego CV, nie ma pojęcia co robię, robiłam, gdzie pracowałam, jakie kursy skonczyłam itp. bo gdyby wiedział to nie proponowałby mi szkolenia z czegoś co studiowałam przez 5 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i chyba się nie dogadaliśmy, bo pan zaczął powtarzać mi to samo o tym, że jestem Polką i żebym o jakiejkolwiem pracy w biurze zapomniała, po czym na zakończenie dodał: "i zacznij coś zarabiać wtedy możemy porozmawiać" (no bo logika zapewne podpowiedziała mu, że jeśli nie pracuję to z czego miałabym zapłacić mu 1500 funtów?). Ładnie podziękowałam za poświęcony mi czas w duchu powtarzając sobie, że jestem durna, że chodze na spotkania-widma, które na odległość śmierdzą wyłudzeniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się więc ile ludzi daje się nabrać na tego typu zagrywki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6262157613408019711?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6262157613408019711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6262157613408019711' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6262157613408019711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6262157613408019711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/09/polowanie-na-swiezakow.html' title='Polowanie na świeżaków'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5038960699774051871</id><published>2010-09-15T06:44:00.002+08:00</published><updated>2010-09-15T06:59:32.205+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>New life: beginning</title><content type='html'>Po wykonaniu 1800 km przez Europę, z małym zagubieniem w Belgii (w której drogi nota bene są oznakowane na podobnym poziomie jak w Polsce) i nadrobieniu raptem 200 nikomu niepotrzebnych kilometrów, znaleźliśmy się w Londynie. Scierka, mój 19-letni samochód, spisała się na medal. Biedronka jest trochę oszołomiona zmniejszeniem powierzchni podłogi na której rezyduje, a Elmo... no cóż, Elmo ma zawsze ten sam wyraz twarzy więc ciężko go rozgryźć:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początki nie są łatwe, jak to zazwyczaj bywa. Ten przeklęty ruch lewostronny. Przechadzając się po okolicy targały mną poważne sprzeczności. 'Jak przechodzę przez ulicę to mam patrzeć lewo-prawo-lewo? Deeem, chyba prawo-lewo-prawo.... A jak uczyli w przedszkolu? co mówił pan policjant? Chyba lewo-prawo-lewo... To oznacza że tutaj jest prawo-lewo-prawo. Uff!' I wtedy z niespodziewanej strony wyjeżdża mi samochód i cała teoria runęła, a ja znalazłam się w jeszcze większym 'nie wiem'. Oczy to trzeba mieć dookoła głowy. Największy stres kosztowała mnie jednak dzisiejsza przejażdżka rowerem. 'Zegarkiem blisko krawężnika' to zasada numer jeden, jako że 'prawo' i 'lewo' niewiele mi mówi w sytuacjach stresowych. Trzymałam się zasady dopóki nie wjechałam na rondo i mimo wielkiego skupienia wylądowałam w pozycji 'pod prąd' na dziwnym pasie. Jeeeezu! Dobrze, że autobus przed który się wbiłam mnie nie strąbił bo najadłabym się jeszcze wstydu:P Szybko zjechałam więc na drogę parkową, gdzie już nie było problemu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę obczaić tylko dlaczego na chodnikach jest ruch prawostronny! Już zupełnie się miesza w głowie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic to, daję sobie jeszcze kilka dni na adaptację:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5038960699774051871?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5038960699774051871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5038960699774051871' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5038960699774051871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5038960699774051871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/09/new-life-beginning.html' title='New life: beginning'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5323933503885265484</id><published>2010-08-24T03:37:00.002+08:00</published><updated>2010-08-24T03:44:07.953+08:00</updated><title type='text'>Nowe przygody Oli w nowym Wielkim Mieście</title><content type='html'>No i kto by pomyślał, że to znowu nastąpi... ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ola znowu pakuje się i za 3 tygodnie znajdzie sie w nowym mieście. Tym razem nie będzie to koniec świata, wręcz przeciwnie - Londyn. Druga polska stolica ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co będę tam robiła? Nie do końca jeszcze wiem, ale na pewno będzie fajnie, bo tym razem jadę do mojej Wielkiej Miłości:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5323933503885265484?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5323933503885265484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5323933503885265484' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5323933503885265484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5323933503885265484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2010/08/nowe-przygody-oli-w-nowym-wielkim.html' title='Nowe przygody Oli w nowym Wielkim Mieście'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2222839529240098940</id><published>2009-09-16T19:14:00.002+08:00</published><updated>2009-09-16T19:18:05.658+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><title type='text'>Strajk stóp</title><content type='html'>I kto by pomyślał, że moje stopy też tęsknią za Afryką...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez milion czasu latały w japonkach po piaseczku i trawce. A tu nagle im przyszło trafić do świata z betonu, a ich właścicielce zachciało się przegonić stopy po Londynie. Oczywiście w japonkach, bo przeciez inaczej to niewygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I stało się. Jednak beton to nie piasek czy trawa. Stopy skapitulowały i się popsuły głośno chlipiąc, że właścicielka skazała je na terror. Teraz więc leżą na łóżku i ledwo dyszą, krzywiąc się na każde wyjście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przydałyby się kule, bo bez nich naprawdę nie dam rady chodzić:( Ja chcę na piasek! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2222839529240098940?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2222839529240098940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2222839529240098940' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2222839529240098940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2222839529240098940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/09/strajk-stop.html' title='Strajk stóp'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4810103107599654300</id><published>2009-09-09T05:11:00.002+08:00</published><updated>2009-09-09T05:20:16.275+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>W dziwnym świecie, który miał być normalny...</title><content type='html'>Wróciłam do Polski. Nie był to najmilszy powrót na świecie. W sumie to tylko 2 powody pchnęły mnie do popełnienia tego powrotu. Obydwa najchętniej zabrałabym spowrotem do Afryki i uciekła od tego "normalnego świata" jeszcze przynajmniej na pół roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Afryka uzależnia? Hmm, to chyba nie do końca to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Afryka jest miejscem, w którym przyziemne problemy ludzi tutaj zupełnie nie mają znaczenia ani zazwyczaj racji bytu. Ich miejsce zajmują problemy, których rozwiązanie pociąga za sobą nielada akrobatykę malarską (czy cokolwiek równie abstrakcyjnego) lub problemy, do których rozwiązania należałoby użyć wehikułu czasu i trochę pogrzebać w przeszłości (chociaż to pewnie niezawsze mogłoby zadziałać). Codzienne problemy europejskie wydają się błahostkami rodem z telenoweli brazylijskiej, które mogą wywolać jedynie grymas uśmiechu na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 dni w Polsce, a w mojej głowie bałagan straszliwy. Niebardzo mogę się tu odnaleźć. Mój żołądek też ma z tym problemy. No coż, do wszystkiego trzeba przywyknąć, do wszystkiego da się przywyknąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4810103107599654300?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4810103107599654300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4810103107599654300' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4810103107599654300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4810103107599654300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/09/w-dziwnym-swiecie-ktory-mia-byc.html' title='W dziwnym świecie, który miał być normalny...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5870568651317662392</id><published>2009-08-20T20:27:00.002+08:00</published><updated>2009-08-20T20:34:55.138+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rwanda'/><title type='text'>Dzikość serca</title><content type='html'>Clubbing w Rwandzie jest bardzo ciekawym doświadczeniem z serii "imprezy świata'. Dłuuugo by opowiadać o miejscach, które odwiedziłam wczorajszej nocy i ludzi, których spotkałam, dostając przy okazji zaproszenie na dwa rwandyjskie wesela w piątek i sobote;) Sezon weselny rozpoczęty. Zapowiada się dłuuuugi weekend;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście przy poznawaniu ludzi następuje grzecznościowa wymiana zdan w stylu skąd jesteś, co tu robisz bla bla bla.&lt;br /&gt;Jedna kiedy odpowiadam, że przyjechałam z Juby, z Sudanu, Rwandyjczycy robią wielkie oczy, a ich wyraz twarzy mówi: 'wariatka!'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dziesiątek ludzi, których wczoraj poznałam nikt nigdy nie był w Sudanie, który kojarzony jest z pustynią i czarną dupą (nieznacznie mija się to z prawdą;P). Ja natomiast, jako osoba, która spędziła tam pare dobrych miesięcy, zostałam uznana za twardą sztukę z dużym uzależnieniem od adrenaliny i hadkoru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No coż, jeśli w Afryce tak postrzegany jest Sudan, to nic dziwnego, że nikt z Europy nie pali się do odwiedzin w Jubie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5870568651317662392?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5870568651317662392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5870568651317662392' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5870568651317662392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5870568651317662392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/08/dzikosc-serca.html' title='Dzikość serca'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7845138961565841818</id><published>2009-08-19T15:38:00.000+08:00</published><updated>2009-08-19T15:39:55.785+08:00</updated><title type='text'>Obraza</title><content type='html'>Wielką obrazą dla tutejszych ludzi jest nazwanie kogoś ‘very mzungu’ (czyli bardzo biały) lub 'too mzungu' (za bardzo biały). Oznacza to, że ktoś ślepo podąża za wytyczonymi zasadami i nie ma jaj ich łamać;) Ciekawe… ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7845138961565841818?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7845138961565841818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7845138961565841818' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7845138961565841818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7845138961565841818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/08/obraza.html' title='Obraza'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-411072474513999235</id><published>2009-08-18T04:26:00.002+08:00</published><updated>2009-08-18T04:41:05.194+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rwanda'/><title type='text'>Rwanda</title><content type='html'>Rwanda, państwo którego wymawiana nazwa kojarzy się z wojną i ludobójstwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja mama jak usłyszała, że jadę do  Sudanu i potem może do Rwandy, powiedziała, że SUdan może przeżyje, ale jak będę chciała do Rwandy to przywiąże mnie do kaloryfera. Nie przywiązała, bo jestem właśnie w Kigali, stolicy tego państwa. I bardzo dobrze się stało...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, po doświadczeniach w Sudanie, wydaje mi się, że większego piekła w Afryce się nie znajdzie. Pewnie się mylę, ale z pewnością do "piekielnych państw" nie można zaliczyć Rwandy, uchodzącej w tym rejonie za jedno z najbezpieczniejszych w Afryce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywiście, ludzię są przemili, a okolice przepiękne (Rwanda jest nazwana państwem miliona wzgórz, gdyż jest na nich rozłożona). Bez strachu można wyjść wieczorem, ulice są WYASFALTOWANE I RÓWNE(!!!) - żadko spotykana osobliwość w Afryce - a wszystko do tego zadbane i uporządkowane. Nie zdarzyło mi się jeszcze zobaczyć góry śmieci, jakie na codzień spotykałam w Jubie. Mieszkam w apartamentowcu z CIEPŁĄ WODĄ i PRĄDEM, do którego nie potrzebny jest generator. A o sprycie tutejszych świadczy prąd kupowany tak jak doładowania do telefonów: "Dzień dobry, poproszę proądu za 2000 franków" :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zła sława Rwandy w historii świata sprawia, że to państwo dalekie jest od wyobrażeń europejskich. Ludobójstwo, które bez wątpienia miało tutaj miejsce, czego przykre dowody są zamieszczone w Memoriale Ludobójstwa (czy jak to się po polsku mówi:P). Ale spowodowane było podziałem rasowym wprowadzonym przez białych kolonizatorów. Do tej pory Rwandyjczycy walczą ze skutkami wymordowania 2 mln ludzi. Przykre to bardzo. Teraz słowa Tutsi i Hutu są niemalże zakazane, a nad każdą rodziną wisi bardzo przykra historia albo straty bliskich w rzeźniczych warunkach albo morderstw sąsiadów w okrutny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, chciałabym prosić, aby wszyscy czytający bloga wybili sobie z głowy stereotyp Rwandy. Przepiękne i przemiłe panstwo z duszą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. i mają supermarkety! i chodniki!!! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-411072474513999235?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/411072474513999235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=411072474513999235' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/411072474513999235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/411072474513999235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/08/rwanda.html' title='Rwanda'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2617535056321893348</id><published>2009-08-14T00:22:00.002+08:00</published><updated>2009-08-14T00:37:50.428+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Przesiąknięta Afryką</title><content type='html'>Siedem miesięcy w Afryce wpływa na psychikę;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie nie jest to nic nowego, no ale cóż, ja przecież odkrywam świat na nowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto kilka zmian, które spostrzegłam w sobie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nie czytam napisów, a jeśli czytam to i tak je olewam. Przykład: idę do biura podróży (tak, mają tu tzw biura podróży), żeby kupić bilet. Na drzwiach napisane: closed. Przyjęłam do wiadomości i wchodzę. Obsługa ma przerwę lanchową, ale przecież mnie obsłużą, skoro już weszlam. Mało tego: byłabym oburzona gdyby tego nie zrobili;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Mam zawsze pierwszeństwo: nieważne gdzie, jestem biała, więc tlumy się rozstępują. W dodatku blondynka, więc zamiast płacić mandat dla białych 70SDG, daję w łapę 10SDG ładnie się przy tym uśmiechając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Nie ma rzeczy niemożliwych - wszystko da się załatwić przy odrobinie wyobraźni i uśmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Przyzwyczaiłam się do popularności;)))) W końcu biała skóra i blond włosy sprawiają, że jestem wyjątkowa. Będzie ciężko w Polsce...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Jeżdżę samochodem (automatem) przystosowanym do ruchu lewostronnego przy ruchu prawostronnym, w kraju, w którym zasadą ruchu drogowego jest to, że nie ma zasad. Więc się ich nauczyłam;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Informacje o zamieszkach, bitwach, strzelaninach i morderstwach nie robią już na mnie wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Śmieszą mnie próby wysublimowanego oszukiwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Nie sprawdzam informacji o Polsce i o świecie, bo mnie kompletnie przestały interesować. Za to mam RSS na info o Sudanie i czytam książkę o Afryce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Skaczę z radości na wiadomość, że jadę w podróż służbową do Rwandy. W końcu najbardziej niebezpiecznym krajem i jednocześnie piekłem na ziemi jest Sudan... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Wyrzucam puszki po 7upie przez okno w samochodzie, podobnie jak papierki, butelki i inne rzeczy, ktore potocznie nazywa się śmieciami. Asymilacja... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej dziesiątce się zamknę, ponieważ im dalej w las... tym więcej dziwnych rzeczy w sobie odkrywam (i nie mówię tu o śpiewaniu w godzinach pracy i cieszeniu się z sukienki do chóru Gospel, którą dostałam w prezencie). W każdym razie wydawać by się mogło, że czas już wracać do domu... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2617535056321893348?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2617535056321893348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2617535056321893348' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2617535056321893348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2617535056321893348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/08/przesiaknieta-afryka.html' title='Przesiąknięta Afryką'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2638218285535110127</id><published>2009-07-23T03:08:00.005+08:00</published><updated>2009-07-23T03:25:51.966+08:00</updated><title type='text'>Kazdy ma takie chwile</title><content type='html'>Będąc tu pół roku (dziś mija moja półrocznica jezuuu) mogę spokojnie obserwować osoby przyjezdzające tu po mnie. A jest takich kilka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak charakterystyczną cechą pobytu tutaj jest to, że przychodzi moment kiedy jedna kropla przelewa czarę bezsilności wobec otaczającego świata. Moment taki przychodzi w różnych etapach pobytu w Jubie. Bardziej wytrzymali spotykają się z nim po pół roku, mniej po 3 miesiącach, najmniej wyjeżdzają niedługo po przyjezdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest też druga strona medalu, po której nie chodzi o wytrzymałość, tylko o stopien zaangażowania. Im większy, tysz szybciej ostatnia kropla wskakuje do czary besilności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi zabrakło sił po 3 dniach urlopu, które były tylko namiastką odpoczynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś patrząc na opisy na skype myślę, że przyszedł także moment na naszego kolejnego kolegę. W tym przypadku zdecydowanie chodzi o zaangażowanie. Informacja obok jego imienia na skype mówi prosto i dobitnie: "KURWA". Takie małe słowo, ale rzeczywiście to miejsce może doprowadzić do Stanu Kurwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdro Trawa;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SmdmWubEItI/AAAAAAAAEPQ/hekfubLnM9o/s1600-h/kurwa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 319px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SmdmWubEItI/AAAAAAAAEPQ/hekfubLnM9o/s320/kurwa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361366422012568274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście niedługo niedziela;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2638218285535110127?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2638218285535110127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2638218285535110127' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2638218285535110127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2638218285535110127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/kazdy-ma-takie-chwile.html' title='Kazdy ma takie chwile'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SmdmWubEItI/AAAAAAAAEPQ/hekfubLnM9o/s72-c/kurwa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4372815409004759957</id><published>2009-07-19T01:26:00.003+08:00</published><updated>2009-07-19T01:44:33.117+08:00</updated><title type='text'>Uwaga! Ola za kółkiem!</title><content type='html'>Od 6 miesięcy mojego pobytu w Jubie męczę mocno towarzyszy niedoli coby nauczyli mnie jeździć i wtedy nie potrzebowałabym już kierowcy i byłby święty spokój. Jedynym, który z obietnicy do końca się wywiązał jest Trawa, zwany także Nielegalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym magicznym sposobem Ola od niedzieli 12 lipca uczy się jeździć samochodem. Co prawda manualem pozwalają mi jeździć tylko po sajcie, ażeby populacja Juby drastycznie się nie zmniejszyła a mechanicy firmowi nie mieli za dużo pracy. Oli jednak dano kluczyki do czarnej toyoty Rav4 z automatyczną skrzynią biegów i pozwolono pojechać do Juby!!! Groziło to co prawda mandatem, no ale co tam - Kiwi powiedziała że zapłaci;PPP ewentualnie miała się schować a ja miałam zaprezentować jej prawo jazdy jako swoje osobiste. Fakt faktem Sudańczycy mają niemały problem z odróżnianiem od siebie białych kobiet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i UWAGA UWAGA! Wszyscy przeżyli (!!!) Dojechaliśmy cali i zdrowi. Pokonałam drogę do banku i nikt nie dostał zawału serca. Coprawda może nie jechałam najszybciej na świecie (Kiwi stwierdziła, że już wie dlaczego czasami ludzie jadący przed nią jadą tak wolno...:), ale uznalalam, że najpierw nauczę się jak przeżyć jazdę samochodem a potem dopiero jak jechać szybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek więc będę miała sudańskie prawo jazdy. Wymagania na sudańskie prawo jazdy: 100 dolców, zdjęcie i kopia paszportu plus ktoś kto potwierdzi, że osoba ubiegająca się o prawo jazdy potrafi jezdzic. Potwierdzał będzie Maurice, który jak usłyszał, że chcę prawo jazdy zaczął się głośno śmiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ja im jeszcze pokażę... hehe;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4372815409004759957?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4372815409004759957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4372815409004759957' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4372815409004759957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4372815409004759957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/uwaga-ola-za-kokiem.html' title='Uwaga! Ola za kółkiem!'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1523683347611719546</id><published>2009-07-18T03:16:00.004+08:00</published><updated>2009-07-18T03:26:21.195+08:00</updated><title type='text'>W Afryce panuje głód</title><content type='html'>Jest to prawda. Niezaprzeczalnie. Jak mamy każą jeść resztki obiadu, bo w Afryce dzieci głodują, ma to w sobie dużo prawdy. Zwłaszcza teraz. Jest pora deszczowa, ale deszcze nie są zbyt obfite (ponoć mówi się nawet o szuszach). W związku z czym plony też pozostawiają dużo do życzenia. Czytałam ostatnio w gazecie, że w Ugandzie w niektórych wioskach dzieci przestały chodzić do szkoły, bo ukrywają się w buszach w poszukiwaniu owoców leśnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najsmutniejsze jest jednak to, że np. ONZ przkazał rządowi sudańskiemu kilkadziesiąt milionów dolarów na dożywianie ludności. Ludność dożywiania jeszcze na oczy nie widziała, a rząd ostatnimi czasy nie ma pieniędzy, bo wszystko już się rozpłynęło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jechałam przedwczoraj przez Jubę. Mijał nas szalony motocyklista. Bardzo się spieszył, jak z resztą zdecydowana większość motocyklistów w Jubie. Jechał tak szybko, że z jego torby zamontowanej na siedzeniu zaczęły wylatywać surowe ryby. Na każdym wyboju (których jest tu sporo) kilka takich lądowało na piaszczystej (błotnistej) drodze. Kierowca nawet tego nie zauważył (pewnie śpieszył się, aby dowieść na miejsce ryby pierwszej świeżości;P). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie minęła minuta, a wszsytkie pogubione w piachu i błocie ryby zniknęły. Nie tylko ja je zauważyłam. Widziało to też mnóstwo ludzi, którzy zaczęli zbierać ryby (kto pierwszy ten lepszy), jak tylko motocyklista zniknął na zakręcie. Tego wieczora mieli wreszcie dobrą kolację...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1523683347611719546?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1523683347611719546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1523683347611719546' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1523683347611719546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1523683347611719546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/w-afryce-panuje-god.html' title='W Afryce panuje głód'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1475063349612085039</id><published>2009-07-16T02:07:00.002+08:00</published><updated>2009-07-16T02:19:04.840+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Wojna na horyzoncie</title><content type='html'>Kolacja. Spokojnie sobie jemy komentując wypadki dnia minionego. Nagle coś zaczyna się błyskać. Widzimy za płotem jak rozświetla się niebo. Burza idzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak kilka godzin później te same błyski stały się bardziej intensywne i przesunęły się po horyzoncie na naszą stronę Nilu. Zza olbrzymich mangowców niebardzo można było dostrzec co tam się tak naprawdę dzieje. Na burzę to nie wyglądało, bo co kilka sekund niebo robiło się na horyzoncie jasne. Jakby regularne wybuchy. Nie miało to końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można było stać i gapić się i wymyślać co to może być. Optymiści twierdzili, że to może jednak jakaś nietypowa burza. Ja stałam, patrzyłam, ale nie widziałam, bo w głowie układałam plan co należy zabrać w razie nagłej ewakuacji. No i czy coś takiego jak 'nagła ewakuacja' w ogóle może mieć miesce. Czy może lepiej zacząć ćwiczyć komendę 'padnij', żeby kule przelatywały nad głową, a nie przez głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najciekawsze, że było widać błyski, ale niczego nie słyszeliśmy. Przypomniały mi się zdjęcia z wojny w zatoce, które oglądałam w jakiejś koreańskiej książce: podobna łuna na niebie i podobno dźwięków niewiele. Może biją się gdzieś na granicy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano w gazecie napisali, że Sudan kupił od Chińczyków jakąś nową wyrzutnię rakietową.... bosko... Może to ją wypróbowywali? No ale 'Sudan' w gazetach oznacza zazwczaj rząd w Chartumie, a nie Sudan Południowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego wieczora błyski przeniosły się o 90 stopni na horyzoncie. A może po prostu rozminowują pola? Ale jak rozminowują? Puszczają stado krów? grupę dzieci? nieposłusznych więźniów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że te błyski nie dotrą do Gumbo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1475063349612085039?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1475063349612085039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1475063349612085039' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1475063349612085039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1475063349612085039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/wojna-na-horyzoncie.html' title='Wojna na horyzoncie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5208358373821404001</id><published>2009-07-03T18:12:00.002+08:00</published><updated>2009-07-03T18:26:42.359+08:00</updated><title type='text'>Król przebrany za żebraka</title><content type='html'>W tym surowym świecie jakim jest Sudan, wbrew pozorom, jest miejsce na bajkowe scenariusze. Niczym z bajki o królu przebranym za żebraka, który odkrywa prawdę o swoim królestwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspominałam wcześniej minister spraw wewnętrznych zabrał się za porządkowanie ulic. Ale ponieważ facet jest kumaty chciał sprawdzić, jak to wszystko tak naprawdę wygląda. Ubrał się więc w normalne ubrania, założył czapkę i poszedł zarejestrować swój samochód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rejestracja samochodu powinna kosztować 500 funtów, tak według przepisów (hehe, słowo przepisy w tym środowisku brzmi trochę jak oksymoron:P). Okazało się, że panu ministrowi zaproponowano przyspieszony czas rejestracji za niewielką dopłatą 1000 SDG, czyli w sumie 1500 SDG (co jest około 2000 zł). Dając przy tym delikatnie do zrozumienia, że różnica między kwotą cennikową a rzeczywistą idzie do kieszeni urzędników rejestrujących samochody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nagonka na wszystkich niezarejestrowanych, jaka trwa w Jubie od tygodnia, jest bardzo dochodotwórczą okazją dla wspomnianych wyżej urzędników: ludziom się spieszy, bo bez papierów żołnierze konfiskują samochody, więc korzystając z takiej desperacji można wspierać nietylko finanse państwa, ale także swój własny budżet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próby polepszenia sytuacji materialnej nieszczęśników, którzy rejestrowali samochód przebranego ministra skończył się zwolnieniem 10 ludzi (dobrze, że tylko ich zwolniono, a nie np. rozstrzelano - znak zmian na lepsze?). Co prawda to tylko kropla w morzu, ale dobre i to, jak na początek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne od dziś we wszystkich urzędach, oprócz zdjęcia Prezydenta i Przodownika Ludu Garanga, zaczną być wieszane portrety naszego ministra spraw wewnętrzych;))) Może uda się go zidentyfikować zanim zostanie zwolniony kolejny pechowy Sudańczyk... Jakoś trzeba sobie radzić! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5208358373821404001?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5208358373821404001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5208358373821404001' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5208358373821404001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5208358373821404001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/krol-przebrany-za-zebraka.html' title='Król przebrany za żebraka'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5501474803276517829</id><published>2009-07-01T00:04:00.003+08:00</published><updated>2009-07-01T01:29:32.957+08:00</updated><title type='text'>Łapanka</title><content type='html'>W Jubie po zmianach na stołkach rządowych zabrano się za porządki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porządki dlatego, że poprzedni minister telekomunikacji został tym razem mianowany ministrem spraw wewnętrznych. Ponieważ facet ma milion pięknych wizji zaczął od porządkowania ulic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Btw. jednym z pomysłów tutejszych rządzących jest też przymusowe rozbrojenie wszystkich, co zbiera niezly plon trupów (bo siłą to siłą przecież, no i kto chciałby oddać insygnia władzy i bezpieczeństwa jakim są tu kałachy?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego, że konfiskowano motory bez tablic rejestracyjnych i matatu bez licencji to zrobiono także łapankę na białych. Na każdych rogatkach miasta stoją policjancji i żołnierze wypartujący nieprawidłowości w ruchu drogowym. I tak nas dzisiaj zatrzymano właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw kazano kierowcy wyjść z auta. Mądry kierowca zostawił włączony silnik i otwartą szybę i poszedł za żołnierzem. W tym czasie też mądry, ale inny żołnierz, wyciągnął nam ze stacyjki klucze, zabrał je i kazał wyjść reszcie pasażerów. Więc staliśmy we czwórkę niebardzo wiedząc o co chodzi (czy trzeba dać łapówe, czy uciekać narażając się na ostrzegawczy strzał w tył głowy?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie poinformowano nas w czym problem. 'Dlaczego jeździcie samochodem rządowym?' zapytał żołnierz w okularach przeciwsłonecznych (gdyby Rambo był czarny i trochę niższy to możnaby ów żołnierza podciągnąć pod słynnego zabijakę...). W tym czasie policjant studiował dokładnie nasze paszpoty, ID i wizy. A my tłumaczymy, że my przecież dla ministerstwa pracujemy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i dupa. Panowie za bardzo do serca chyba wzięli sobie robienie porządków, bo nie dość że nas opóźnili w mega ważnej i tajnej akcji;) to jeszcze w tym czasie mogli zakonfiskować kilka nielegalnych boda boda, które potem mieli szanse opchnąć gdzieś znowu. A tu białasy legalnie jeżdżą rządowym samochodem. No jak to? ;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Możecie jechać' usłyszeliśmy na dowidzenia i zapakowaliśmy się do auta. Uff.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5501474803276517829?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5501474803276517829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5501474803276517829' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5501474803276517829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5501474803276517829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/07/apanka.html' title='Łapanka'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6124203660601341130</id><published>2009-06-30T22:51:00.003+08:00</published><updated>2009-06-30T23:07:12.711+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Nie ma jak w domu...</title><content type='html'>Dziś przydarzyła mi się niespotykana rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trawa nazwał namiot, który razem za mną zamieszkuje, DOMEM. Już dawno nie słyszałam słowa 'dom', a w połączeniu z namiotem zaopatrzonym w stół, dwa łóżka, burczącą klime i szafki zbite z pudełek po sprzęcie Ericssona, brzmi dosyć kosmicznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym 'domu' mamy też duży bałagan, z bardzo prostej przyczyny: pracy jest tyle, że jak już wchodzimy do namiotu to bardziej w celach odpoczynkowych niż sprzątających. Niestety (albo stety) żadne z nas nie należy do tych, dla których sprzątanie jest świetną zabawą (zwłaszcza, że w bezklimowym namiocie Trawy ostatnio zagościła zielona mamba, czy jakieś temu podobne, co zwiększa prawdopodobieństo tragicznych wypadków przy sprzątaniu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak po dłuższym zastanowieniu to DOMEM wolę jednak nazywać to, co na mnie czeka w Polsce. A miejsce, w którym mieszkam nadal będę nazywała NAMIOTEM lub CAMPEM. W przeciwieńskie do Trawy, jak podejrzewam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff i problem definicyjny mam z głowy;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6124203660601341130?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6124203660601341130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6124203660601341130' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6124203660601341130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6124203660601341130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/nie-ma-jak-w-domu.html' title='Nie ma jak w domu...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1762052003237456062</id><published>2009-06-18T23:09:00.003+08:00</published><updated>2009-06-18T23:15:41.767+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Musztra</title><content type='html'>Piekielne gorąco. Rzeczywiście tu jest jak w książkach Kapuścińskiego: jedyny cień ludzie znajdują pod swoimi ciężarówkami i w cieniu zawieszenia spędzają najgorsze godziny dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym upale przechadzając się po budowie zauważyłam siedzącego żołnierza, ze związanymi rękami i nogami, ubrany w swój ciężki mundur. Na pewno więc się nie opalał. Tak między innymi wygląda karanie żołnierzy za niesubordynację, albo małe przewinienia. Chłopak się odwodni, usmaży i do tego mogą go pogryźć węże pełzające sobie w przypalonej trawie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1762052003237456062?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1762052003237456062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1762052003237456062' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1762052003237456062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1762052003237456062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/musztra.html' title='Musztra'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2575771713499243042</id><published>2009-06-18T00:47:00.004+08:00</published><updated>2009-06-18T01:09:02.281+08:00</updated><title type='text'>Bankowe znajomości</title><content type='html'>Większość swojego czasu w Jubie spędzam w banku załatwiając rzeczy, które w Europie zajęłyby kilka minut (i to na przeciwko komputera lub bankomatu). No cóż, ponieważ tutaj wszystko działa zupełnie inaczej to i trzeba się nazałatwiać w banku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzyjają temu zdecydowanie moje naturalne skłonności do bycia białą i do tego blondynką. Bardzo często okazuje się, że posiadając te dwa atrubuty plus uśmiech i pozytywne nastawienie (a to jest naprawdę trudne czasami!), no i czasami jakiś większy dekolt, można załatwić w banku wszystko, albo prawie wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawą cechą tegoż banku jest poza tym to, że słabo przypomina on bank. Przede wszystkim, co spędza niejednemu inwestorowi sen z powiek, nie ma tu dolarów. A jeśli są, to są dobrem luksusowym. Funt sudański z kolei jest sztuczną walutą wymienialną tylko przez dolara, więc mamy taki mały zonk. Ten mały zonk bardzo często sprawia, że kraj wisi na skraju bankructwa. Szablonowe kryzysy finansowe, o których uczyłam się na wykładach z ekonomii nie są tak do końca przeszłością. Okazuje się, że w Sudanie można je samemu obserwować będąc w samym środku wydarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do załatwiania spraw w banku. Udałam się dziś po dolary. Jest to waluta niezbędna do działalności więc co jakiś czas, zwłaszcza przy zbliżających się wypłatach muszę o nie trochę zawalczyć. Jadąc tam nigdy nie wiadomo, co może się stać. Czasami okazuje się, że dopiero co była dostawa z Nairobi, czasami nie ma nic a nic, a zazwyczaj trzeba się nauśmiechać i naprosić, ale to akurat najbardziej działa przy większych kwotach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc dziś podjęłam się planu C. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie, bo chyba troszkę odwróciły się role.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podchodzę do okienka, do znajomego kasjera i pytam się cicho ile mogę dostać dolarów. Zaraz pomyślałam, że to głupie pytanie więc dodałam, że potrzebuję takiej i takiej kwoty (przekraczającej zdecydowanie dzienny limit dopuszczalnych wypłat dolarowych). Pan zza szybki uśmiechnął się i kiwnął głową. Po czym zauważyłam że przez otwór w szybce podsuwa mi karteczkę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjkheK0dlpI/AAAAAAAAEHY/VM1LB3CNV3I/s1600-h/special.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 260px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjkheK0dlpI/AAAAAAAAEHY/VM1LB3CNV3I/s320/special.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348342834663364242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(panowie w banku do tej pory nie rozumieją, że Aleksandra to moje imię, nie nazwisko, zwłaszcza że nazwisko brzmi jak imię:P)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troszkę mnie zamurowało, ale na krótko, uśmiechnęłam się i zapytałam czy jest szansa na banknoty 50-cio dolarowe (tego też z reguły nie mają). Przyjaciel zza szybki poszedł na zaplecze sprawdzić. Po czym poinformował, że 50tek nie mają i podał mi przez dziurkę cukierka... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałam dolary, podziękowałam no i czując się wyjątkową przeszłam do działu przelewów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eh to chyba wszystko przez te murzyńskie włosy...:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2575771713499243042?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2575771713499243042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2575771713499243042' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2575771713499243042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2575771713499243042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/bankowe-znajomosci.html' title='Bankowe znajomości'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjkheK0dlpI/AAAAAAAAEHY/VM1LB3CNV3I/s72-c/special.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3854417574952887372</id><published>2009-06-14T18:02:00.004+08:00</published><updated>2009-06-14T18:41:01.389+08:00</updated><title type='text'>Salon fryzjerski</title><content type='html'>Oli zachciało się warkoczyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warkoczyki najlepiej zrobić sobie u fryzjera. No więc zarządziłam wycieczke do salonu fryzjerskiego w celu zdobycia nowej fryzury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Salon fryzjerski. 2 na 3 metry, zbity z blachy falistej, wyłożony folią. Na wejściu przywitało mnie małe dziecko które jadło na ziemi swój obiad – to co jadło można było rozpoznać po jedzeniu walającym się po całej podłodze. Posadzono mnie na małym plastikowym taborecie i panie zabrały się do zaplatania. Oprócz moich naturalnych włosów mam teraz na głowie też sztuczne, jak żyłki z plastiku. Strasznie spodobała mi się fryzura szefowej salonu więc zażyczyłam sobie taką samą;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upał straszny i blacha bardzo szybko się nagrzewała. A w kryzysowym momecie na 6 metrach kwadratowych znajdowało się 10 kobiet i jeden mały goły chłopczyk który bez przerwy zaczepiał “kałandzie” czyli po arabsku białą. Potem powiedział że mnie kocha i na dowód swojej miłości dał mi rysunek wykonany na kawałku papieru toaletowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyposażeniem salonu było mnóstwo wiszących wszędzie sztucznych włosów, miska wałków do włosów i resztki żeli i specyfików do włosów porozstawianych po kątach. Kompozycji dopełniały sztuczne kwiaty i kilka plakatów pięknych pań z wystrzałowymi fryzurami i z reklamami najmodnieszych marek kosmetycznych. Poza tym stała jedna suszarka, pod którą włosy na zmianę suszyły dwie panie. Przyniosłam chyba pecha salonowi bo w międzyczasie suszarka się popsuła;P &lt;br /&gt;Ponieważ biała dziewczyna to zjawisko to do salonu zbiegły się dzieci z okolicy popatrzeć na wariatkę co zaplata sobie warkoczyki. Nie zabrakło też kobiet z okolicznych domów, które też chciały zaspokoić swoją ciekawość. A ponieważ jak już wspomniałam było bardzo gorąco to szefowa salonu chcąc trochę zmniejszyć cierpienia białej dziewczyny włączyła ręczną suszarkę i skierowała ją na moją twarz;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety po jakimś czasie wysiadł też generator, który zapewniał prąd w budce fryzjerskiej, więc suszarka też się skończyła;P Tym samym można było usłyszeć co mówią panie, bo uciszył sie straszliwy hałas i brzęczenie generatora zza blaszanej ściany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawyginałam się jak nigdy. Myślałam, że moja szyja już nigdy nie wróci do swego poprzedniego stanu. Zwłaszcza ze tył zaplatano mi na ziemi z głową na kolanach pani zaplatającej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjTTo0k-lQI/AAAAAAAAEHQ/EPzrVNf-eYM/s1600-h/IMG0037A+copy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 262px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjTTo0k-lQI/AAAAAAAAEHQ/EPzrVNf-eYM/s320/IMG0037A+copy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347131355857589506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4,5 godzin zaplatania i efekt końcowy jest następujący:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjTNddtlctI/AAAAAAAAEHI/0nnL2E2scR8/s1600-h/Photo+333.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjTNddtlctI/AAAAAAAAEHI/0nnL2E2scR8/s320/Photo+333.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347124563671347922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostałam pochwalona, że zachowuję się jak prawdziwa kenijka, bo się ani nie wierciłam ani nie marudziłam. Teraz brakuje tylko czarnej skóry;PPP&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3854417574952887372?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3854417574952887372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3854417574952887372' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3854417574952887372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3854417574952887372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/salon-fryzjerski.html' title='Salon fryzjerski'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SjTTo0k-lQI/AAAAAAAAEHQ/EPzrVNf-eYM/s72-c/IMG0037A+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8087816534939073893</id><published>2009-06-04T03:20:00.004+08:00</published><updated>2009-06-04T03:33:45.384+08:00</updated><title type='text'>Analfabetyzm?</title><content type='html'>Brutalnie zostałyśmy zbudzone. Złość jest delikatnym rzeczownikiwm opisujący nasz stan po porannym telefonie. Eh. Ciężka ciężkość w tej Jubie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O 7:30 rano rozpoczęła się delegacja panów, którym należało zapłacić za pracę przy budowie szkoły. Kto płaci? Wiadomo.. Ola:/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to przygotowana lista do podpisów, kasa, wszystko czeka. Jeden po drugim. Mało który rozumie po angielsku, ale obok siedzi Osiro, ktory tłumaczy w ichniejszym języku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzi kolejny koles, wszyscy grzecznie. No bo to biuro, i fotele, komputery, Bożesz ty mój. Nic nie mówią mimo, że wszystko im nie pasuje. Ale poskarżą sie dopiero za tydzień, jak już będzie po ptakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzi kolejny petent. Pomocnik. Nic nie mówi po angielsku. Coś pokazuje na migi do Osiro. Przychodzi do płacenia i podpisu. Okazuje się, że migi oznaczały że nie umie pisać. No ale podpisać sie chyba umiesz? No okazuje się, że niebardzo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postawił ptaszka i wziął kase. A ja zrobilam adnotację, że ptaszek oznacza, że pan nie potrafi pisać i nie wie jak na papierze wygląda jego imię. Smutne.  Ale mimo wszystko spotykam się z tym pierwszy raz w Jubie od 4,5 miesiąca... Dziwnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8087816534939073893?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8087816534939073893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8087816534939073893' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8087816534939073893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8087816534939073893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/analfabetyzm.html' title='Analfabetyzm?'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8037864684007845212</id><published>2009-06-04T02:32:00.004+08:00</published><updated>2009-06-04T02:52:08.890+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><title type='text'>Pogadanki przy wieprzowinie</title><content type='html'>Dziś od rana na ustach i językach wszystkich, oprócz tematów czysto budowlanych, była wieprzowina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało nam się kupić wieprzowinę, a kenijski kucharz został poinstruowany jak zamienić kupę mięsa na schabowe. Największe wydarzenie kulinarne ostatnich 4 miesięcy. SCHABOWE! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy nie dowierzali, dopóki nie zobaczyli, część od rana czekała na kolację zaglądając z zaciekawieniem do kuchni. Porażka była wielce prawdopodobna, gdyż wołowinka zdobyta wczoraj na pierogi, nieopatrznie została zamieniona przez kucharza w kawałki gotowanego mięsa. Pierogi z mięsem pozostały jedynie marzeniem (mimo, że wbrew przypuszczeniom okazało się że w Jubie można nabyć nawet maszynkę do mięsa !!!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a wracając do schabowych (powinnam chyba jednak wykazać trochę respektu i pisać Schabowe, przez duże S).&lt;br /&gt;Kolacja jest codziennie o 19. O 18:30 w biurze zaczęło się poruszenie. Żeby skończyć przed tą 19 i załapać się chociaż na kawałeczek mięsa ze świni, świneczki, świniuni... Kotlecik, kotleciczek... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało się! Kucharz dziwnym trafem przewidział popularność Schabowych i zrobił ich całkiem przyzwoitą ilość, tak że nawet spóźnialscy (wśród których kurcze zazwyczaj się znajduję) załapali się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykamy się przy stole, zachwycając się Schabowymi. Co prawda duuużo im brakowało do Schabowych, które mamy w zakorzenione w czeluściach pamięci, gdzie jest miejsce też na zapach ciasta mamy albo smak sera żółtego z pomidorkiem, ale zawsze to coś. Jak to mawiają przodkowie i dziadkowie: na beświniu i pseudo kotlet jest Schabowym (czy coś w tym stylu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już pierwszy wieprzowy głód został zaspokojony zaczęliśmy zastanawiać co by tu zrobić, skoro już wiemy skąd brać wieprzowinę:&lt;br /&gt;- Ej no to może zarządzę schabowe w każdą środę? To tak akurat środek tygodnia.&lt;br /&gt;- Nie no już lepiej na weekend bo to tak świątecznie.&lt;br /&gt;- No... a co jeśli wieprzowinę będą przywozić w piątek?&lt;br /&gt;- Ooooo to akurat! W piątek nie wszyscy będą jedli!&lt;br /&gt;- No taaaak, bo co na to religia? W piątek nie je się przecież mięsa;)&lt;br /&gt;- Aaaa dajcie spokój. Przecież bóg nie zagląda do Juby, jego zoom tu nie sięga!&lt;br /&gt;(wszyscy przytakując): no taaaaaak. Cholera....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8037864684007845212?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8037864684007845212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8037864684007845212' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8037864684007845212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8037864684007845212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/06/pogadanki-przy-wieprzowinie.html' title='Pogadanki przy wieprzowinie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2873379650021607849</id><published>2009-04-26T22:43:00.003+08:00</published><updated>2009-04-27T00:50:53.764+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fauna i flora'/><title type='text'>Biurowy gość</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SfR5RorZqWI/AAAAAAAAEFg/yOkVacldp1M/s1600-h/DSC_0468.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SfR5RorZqWI/AAAAAAAAEFg/yOkVacldp1M/s320/DSC_0468.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329017602970331490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki mały gość zadomowił się pod kalkulatorem w naszym biurze w Gumbo:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą myślą było skąd kalkulator ma ogon, ale zaraz mi sie przypomniało, że mieszkam jednak nie na księżycu a w Sudanie, więc tego typu rzeczy póki co są raczej wykluczone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo cichy i przyjemny gość, siedział cichutko i nikomu nie przeszkadzał w pracy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SfRziT6c-TI/AAAAAAAAEFQ/k0r9NEOgTSI/s1600-h/Photo+327.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SfRziT6c-TI/AAAAAAAAEFQ/k0r9NEOgTSI/s320/Photo+327.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329011292384327986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2873379650021607849?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2873379650021607849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2873379650021607849' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2873379650021607849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2873379650021607849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/biurowy-gosc.html' title='Biurowy gość'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SfR5RorZqWI/AAAAAAAAEFg/yOkVacldp1M/s72-c/DSC_0468.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6475227938863083981</id><published>2009-04-19T09:26:00.000+08:00</published><updated>2009-04-19T15:29:25.547+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie na campie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pora deszczowa'/><title type='text'>Mokra mokrość</title><content type='html'>Żar z niba zamienił się na wodę z nieba. W Sudanie to chyba tak musi być: czarne albo białe, ze skrajności w skrajość. Pomijam fakt, że pochmurność wcale i ani odrobinę nie pasuje mi do tego miejsca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale trzeba stawić czoło prawdzie: wielka woda nadchodzi i dała nam znać o swojej potędze wczoraj. Wielkiej wodzie towarzyszy jej kumpel - Szalony Wiart. Wiart (będę używała skrótu, bo podobno Szalony Wiatr woli jak się mówi o nim po prostu 'wiatr') wpadł do nas wczoraj razem z wodą i zalali nam camp. Podczas gdy woda zalewała namioty, biuro, ziemię i wszsytko co się rusza albo i nie rusza się wcale, wiart zerwał namioty razem z całą ich zawartością, łóżkami, szafami, wszystkimi sprzętami. Po prostu wyrwał je z podmokniętej ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Camp wyglądał jak pole po bitwie. Wszyscy odziali kaloszki i kurtki (!!!). Nawet skłoniłabym się ku stwierdzeniu, że nie było ciepło. Z resztą ciężko o ciepło jak się jest mega zmokniętym, wszędzie mokro, deszcz nie zostawił niczego co mogłoby chociaż sprawiać wrażenie suchości. I co ciekawe - klima też już nie jest aż tak potrzebna;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynie pytanie kłębiące się w głowach - co będzie dalej jeśli pora deszczowa wita nas takim kataklizmem? No i ile wytrzymają te namioty? Czy w plan codziennych zajęć zaczniemy wpisywać wylewanie wody z namiotów i suszenie materacy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i druga sprawa - jakie jest prawdopodobieństwo, że w tym zawilgoconym świecie nie poumieramy na malarię, reumatyzm, zapalenia wszystkiego itp. Podejrzewam, że odpowiedzi przyjdą szybciej niż możnaby się spodziewać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plus jest taki, że po deszczu zawsze przychodzi słońce;))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6475227938863083981?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6475227938863083981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6475227938863083981' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6475227938863083981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6475227938863083981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/mokra-mokrosc.html' title='Mokra mokrość'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1570619144211220623</id><published>2009-04-13T03:32:00.007+08:00</published><updated>2009-04-19T15:30:40.674+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>List od pracownika</title><content type='html'>Wszystko zachowane w formie oryginalnej,&lt;br /&gt;Peter to nasz pracownik, jest pomocnikiem na budowie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Hullo Ola,&lt;br /&gt;how are doing Over there? hope every thing is Okay. back to me, I will be true to God and say all is fine. But be Informed that I have deposited on your account JOY, PEACE, SUCCESS and LOVE, SO withdraw and share the deposited with friends as you celebrate this Easter season. Have a wonderful Easter. from Peter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And concerning the letter I promised you, I have been able to write today and explain because you asked me that even if lgive from the heart, but why? It's true to ask because giving someone you have to base on something.&lt;br /&gt;The reason to why Igive any thing to you is to express my gratefulness to you for employing me. So what I have done is not even worthy to be compared to what you did for me by recruiting me on 26th Jan. In this case I request you not to be offended or ask yourself questions as to why I do it, for it's all out of love and remember love gives.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And the other thing that I would like to request again from you, is that you accept to be my friend - but not a girlfriend - only a friend.&lt;br /&gt;I will be gratefull and happy if my request is regarded with favour.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Read&lt;br /&gt;Relax&lt;br /&gt;Remember to&lt;br /&gt;Reply&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thanks"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja tylko zapytalam go raz dlaczego po wypłacie przynosi mi napoje... ;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1570619144211220623?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1570619144211220623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1570619144211220623' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1570619144211220623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1570619144211220623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/list-od-pracownika.html' title='List od pracownika'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3208340403932656262</id><published>2009-04-12T20:41:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:31:56.778+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fauna i flora'/><title type='text'>Skorpion</title><content type='html'>Takiego oto osobnika znalazłam w swoich skarpetach, które leżały sobie w misce czekając na upranie.&lt;br /&gt;Pora deszczowa niesie ze sobą dużo wyzwań, zwłaszcza jeśli chodzi o wytrzymałość psychiczną... &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SeHiN_GXy3I/AAAAAAAAEEw/IEb_XmLqxok/s1600-h/DSC_0463.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SeHiN_GXy3I/AAAAAAAAEEw/IEb_XmLqxok/s320/DSC_0463.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5323784964432972658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3208340403932656262?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3208340403932656262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3208340403932656262' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3208340403932656262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3208340403932656262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/skorpion.html' title='Skorpion'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SeHiN_GXy3I/AAAAAAAAEEw/IEb_XmLqxok/s72-c/DSC_0463.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4379398951983360741</id><published>2009-04-12T17:28:00.005+08:00</published><updated>2009-04-19T15:32:57.329+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świątecznie'/><title type='text'>Święta w innej galaktyce</title><content type='html'>Jedyną oznaką świąt na naszym campie jest błąkający się baran, które co jakiś czas sobie pobeczy. Nie wie biedactwo, że dziś wieczorem niestety zostanie zjedzony. A jest taki słodki, czarno biały i jak chodzi to macha główką:)))) No i dostał imię Mietek, co sprawia, że jeszcze trudniej będzie go potem zjeść. Jak można zjeść Mietka??? No przecież nie można. Więc pozostanę dziś przy jajkach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym to już trzeci dzień wolnego. Jakie to piękne uczucie budzić się później i nie musieć nic robić, spieszyć się i denerwować:) Smutne jest jednak to, że to już przedostatni wolny dzień więc trzeba się śpieszyć z lenistwem, żeby nadrobić następne kilka miesięcy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie zaczęła się pora deszczowa. Drogi są prawie nieprzejezdne. Kalosze wreszcie na coś się przydają i nie trzeba włączać klimatyzacji na noc. Deszcz walący o topik namiotu sprawia że lenistwo jest jeszcze bardziej leniwe, a spokój jeszcze bardziej spokojny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku właśnie takie będą święta. Nie obżarstwo i oglądanie telewizji, w której puszczają filmy te same co rok temu. A potem zmuszanie członków rodziny do wyjscia na spacer, żeby zrobić miejsce w brzuchu na kolejną porcję świątecznych potraw. Tym razem na śniadanie była kanapka z serkiem topionym i keczupem, ale śniadanie nie o 7 tylko po 9:)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmiesznie, święta tracą swoje świąteczne znaczenie. Są jedynie przerwą w pracy w momencie kiedy nie ma się wokół bliskich, a tylko deszcz i piasek. Są jednak przyjemną odmianą w afrykańskiej codzienności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4379398951983360741?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4379398951983360741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4379398951983360741' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4379398951983360741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4379398951983360741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/swieta-w-innej-galaktyce.html' title='Święta w innej galaktyce'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-523674662502955635</id><published>2009-04-08T01:49:00.004+08:00</published><updated>2009-04-19T15:33:32.268+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Zaufanie po afrykańsku</title><content type='html'>O miejscu, w którym obecnie przebywam można powiedzieć wiele rzeczy, i dobrych i złych. Niektórzy z moich towarzyszy zsyłki skłoniliby się raczej ku tym negatywnym aspektom. Jednak ponieważ Ola we wszystkim stara się zobaczyć dobro, to bardzo stara się też zobaczyć piękno w Jubie. Idzie jej różnie, w zależności od nastroju i ilości przepracowanych nadgodzin;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak jedna rzecz, która jest tu dla mnie wręcz przerażająca i bardzo utrudnia moją duchową egzystencję i komfort psychiczny. Podejrzewam, że nie jest to jedyne miejsce w Afryce, gdzie występuje to zjawisko. Śmiem nawet sądzić, że jest ono dość powszechne na tym kontynencie, ale żeby tezę rozwinąć muszę więcej zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uderza mnie tu zupełne inne podejście do zaufania. Biały człowiek, którym chcąc nie chcąc jestem (niektórzy by zaprzeczyli mówiąc że jestem białą kobietą, ale zostańmy przy człowieku), ma bowiem wielki problem z zaufaniem. Polega to na tym, że bardzo często dając wyraz zaufania człowiekowi o ciemniejszym kolorze skóry, można się bardzo na tym przejechać. Kończy się to na przewrażliwieniu i zbytnim posiadaniu oczu dookoła głowy (że aż można nabawić się zeza:P).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fizyczni pracownicy na naszej budowie są w zdecydowanej większości czarni. A ja dbam o to, żeby za swoją pracę dostali kasę tudzież inne dodatki. Niby jestem po tej dobrej stronie, w końcu im płacę i wysłuchuję. Tak naprawdę jednak w mojej głowie zrodziło się wrażenie bycia po drugiej stronie barykady. Biały człowiek, naiwny (tak teraz skłonność do zaufania innym zaczęłam nazywać naiwnością), jest po to, żeby potraktować go jak bankomat i najlepiej jeszcze skopać (jak jest ciemno) i uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Litość nad Afryką, jaką prezentuje Europa, tutaj przekształca się w bardzo cwane sposoby jej wykorzystania. Do perfekcji opanowane zostały przez tutejszych historie o chorobach, zarazach i śmierciach, które w otoczeniu europejskim by mnie wzruszyły, zwłaszcza jeśli są opowiadane przez współpracownika, towarzysza niedoli na tym księżycu ziemskim. Jakże przykry jest fakt, że to wszystko, w dużej większości, to żerowanie na wrażliwości białych, już nie wspominając o białych kobietach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek płynie z tego bardzo smutny, a nawet kilka wniosków. Druga strona barykady nie pozwala do końca poznać tego świata. Kolor skóry zdradza na każdym kroku i nie bardzo jest się gdzie ukryć. Pozostaje enklawa białych lub pseudo-białych albo biało-czarnych. Enklawa ta, mimo jakiejś tam swojej atrakcyjności, jest jednak przeniesieniem wszystkich przywar życia po tamtej stronie kuli ziemskiej, plus przesiąka biznesem i pieniędzmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próba przebicia się na drugą stronę kończy się jednak rozczarowaniem i uciszaniem swojej wrażliwości. Do momentu, w którym historie o wojnie, biedzie i śmierci zaczną rozśmieszać zamiast smucić ;( A z tyłu głowy coraz częściej gnieździ się pytanie: kolejny naciągacz? kolejna bzdura? a jak jest naprawdę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-523674662502955635?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/523674662502955635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=523674662502955635' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/523674662502955635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/523674662502955635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/04/zaufanie-po-afrykansku.html' title='Zaufanie po afrykańsku'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3755960982072674070</id><published>2009-03-28T16:44:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:34:08.836+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fauna i flora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie na campie'/><title type='text'>Ganianie króliczka (albo kozła)</title><content type='html'>Powszechnym zwyczajem w miejscu, w którym obecnie przebywam, jest obdarowywanie ludzi, w ramach wdzięczności, kozłem. Żywym oczywiście, po to, żeby w dowolnie wybrany przez siebie sposób móc go zabić i zjeść w dowolnie wybranym przez siebie czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrącenie czyjegoś kozła samochodem kosztuje 200 SDG (ok.80 USD), kupienie żywego - trochę mniej, bo około 150 SDG (ok. 60USD). Aby kupić kozła (broń boże kozicę!) należy wybrać się do specjalnie wyznaczonego do tego targu, na którym ludzie siedzą sobie ze swoimi zwierzętami, które chcą sprzedać w nadziei, że pieniądze które uzyskają pozwolą im przeżyć kolejny tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my otrzymaliśmy polecenie kupić kozła żołnierzom, którzy strzegą naszego kampu, w prezencie oczywiście i wyrazach wdzięczności. No więc przy pomocy autochtona został wybrany dorodny kozioł i w bagażniku przywieziony na camp. Nikt jednak nie wpadł na to, że biedny kozioł doskonale zdaje sobie sprawę z tego jaki los go czeka i wybiegł w popłochu z samochodu szukając schroniania, albo raczej ucieczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaczęło się ganianie za kozłem po całym kampie. Zaganianie go w kozi róg nie wystarczyło. Zdawać by się mogło, że kozły doskonale znają pułapkę koziego rogu, z racji tego, że na co dzień obcują z kozicami. Więc to nic nie dało. Jedna osoba nie dogoniła kozła, okazał się zbyt sprytny. Dwie też miały problemy. Cała załoga została postawiona na nogi ażeby dogonić dziękczynne zwierzę. Część go ganiała, część zalewała się ze śmiechu, niektórzy zalewali się ze śmiechu ganiając go;)))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie, po ciężkich próbach i odrobinie ruchu, udało się zchwytać kozła! Za rogi:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymając go za rogi wręczyliśmy szefowi żołnierzy, a ten, biorąc go też za rogi, grzecznie podziękował i się nim zajął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaje się, że dziś wieczorem żołnierze będą świętować:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3755960982072674070?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3755960982072674070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3755960982072674070' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3755960982072674070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3755960982072674070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/03/ganianie-kroliczka-albo-koza.html' title='Ganianie króliczka (albo kozła)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8026498506000871176</id><published>2009-03-13T02:02:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:35:10.878+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Guma w środku niczego</title><content type='html'>Jak to jest złapać gumę poza miastem w środku niczego? Dość nieciekawie, zwłaszcza, że milion rzeczy czeka na zrobienie a tu nie pozostaje nic innego jak czekać na odsiecz... Tak by się mogło wydawać, ale było zabawnie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, jak łatwo się domyśleć - złapaliśmy gumę. Poza miastem, w koło nic poza pojedynczymi chatkami z gowna i flak w tylnim kole. Pięknie:) Słabo przyjemny plan na spędzenie popołudnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon do przyjaciela, rescue team wezwany i czekanie. Dobrze że pęknięta opona nie wpływa na działanie klimy w samochodzie:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tak sobie siedzimy, otworzyłam biuro, bo miałam ze sobą komputer i wszystkie potrzebne mi dokumenty. I nie tracąc czasu czymś się zajęłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło 15 min i mija nas samochód, zatrzymuje się, i z okna wychyla się uśmiechnięta buzia Davida - "Co się stało?", "Macie wodę? Nie? to czekajcie dam wam". I dał nam po butelce wody. W samochodzie mieliśmy bułki na śniadanie, więc w razie czego - przeżyjemy;) David to koleś z Waszyngtonu - przyjechał do Juby w biznasach. Poznałam go w kolejce w banku. Nie potrafi zapamiętać mojego imienia;))) Pogadał, pomógł i pojechał do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wsiedliśmy spowrotem a ja zabrałam się za swoje biuro. Nie minęło dużo czasu, zatrzymuje się kolejny samochód. Tym razem to Clarkson chce nam pomóc. Clakson to koleś który zaopatruje nas w hydrol i smary, wczoraj próbował nas oszukać, bezskutecznie. Widać, że cały czas trochę mu głupio, że został złapany na oszustwie. Podziękowaliśmy i pojechał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny samochód był już odsieczą:) Jeszcze trzeba było poczekać na naprawę opony i 2 godziny w plecy na piaskowej drodze pod Górą Wiedźm. A niby spore miasto jak na te warunki, a wszędzie znajome twarze. Mała śmietanka towarzyska, gdziekolwiek się nie ruszysz... Taka Juba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8026498506000871176?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8026498506000871176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8026498506000871176' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8026498506000871176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8026498506000871176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/03/guma-w-srodku-niczego.html' title='Guma w środku niczego'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2816326456844414344</id><published>2009-03-08T15:54:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:35:45.332+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Pokój zamiast wojny</title><content type='html'>4 marca zgodnie z decyzją Międzynarodowego Trybunału Karnego prezydent Sudanu Północnego miał zostać aresztowany za zbrodnie w Darfurze. Już od 28 lutego ostrzegano nas żeby tego dnia nie ruszać się z campu, ponieważ może być niebezpiecznie. Cały czas sytuacja w tym kraju jest słabo stabilna, a życiem publicznym nadal rządzi wojsko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc dotaliśmy telefon od pracowników ONZ, żeby uważać, od żołnierzy ministerialnych, którzy strzegą naszego obozu i generalnie z każdej strony dochodziły głosy, że może być niebezpiecznie i żeby nie panikować jak będą strzelać tylko najlepiej kłaść się na ziemię. No.... więc mamy zbliżający się kryzys finansowy, pociągający za sobą kryzys społeczny a do tego zamieszki. Oczywiście zamieszki polegałyby w tym wypadku na tym, że wstrętni biali są wszystkiemu winni, więc najlepiej ich przegonić starym afrykańskim sposobem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc przygotowaliśmy się psychicznie na ten dzień, nie wiedząc w sumie czego się spodziewać. Jeszcze w noc poprzedzającą dzień aresztowania przyszedł szef ochrony mówiąc, że lepiej żebyśmy się raczej nigdzie nie ruszali i słuchali radia. A po naszej stronie Nilu zaczęły gromadzić się ciężarówki z uzbrojonymi po zęby żołnierzami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa rano, dzień jak co dzień, tylko jeszcze bardziej gorąco. W sumie areszt domowy na campie nie byłby takim złym rozwiązaniem gdyby nie fakt, że do miasta i tak musiałam jechać. Poczekaliśmy do 11, spokój... Cisza dookoła, ani jednego strzału. Zamieniliśmy kilka zdań z żołnierzami o droga do miasta wolna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejeżdżając ulicami Juby wydawało się, że dzień jest taki jak co dzień. Jedyna różnica była taka, że w banku było jakoś mniej białych ludzi. Poza tym wszystko po staremu, no może kilka sklepów więcej było zamkniętych (hmm nie wiem czy słowo 'sklep' jest tu właściwie użyte, ale pozwolę sobię używać moich europejskich naleciałości lingwistycznych). Szybko załatwiłam co trzeba było, i priorytetem stał się powrót do Gumbo (nasz camp). Okazało się, że o 16 (godzina wydania oświadczenia) ogłoszono godzinę policyjną. Akurat godzina 16:00 zastała mnie za miastem w drodze po tłuczeń. 5 min przed godziną zero dowiedziałam się że taka ma nastąpić. No cóż. I tak byliśmy poza miastem... tylko nie po tej stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze powrotnej mózg płatał figle - wydawało się że w mieście panuje poruszenie, że wszyscy są jakoś dziwnie podekscytowani i patrzą bykiem na dwójkę białych przedzierających się przez miasto. A przy okazji jakoś tak bardziej pusto, jakby cisza przed burzą. Jechaliśmy samochodem, zamknięci od środka i zastanawialiśmy się, czy rzeczywiście jest inaczej, czy też nie dostrzegaliśmy wcześniej tego ruchu. Czy to lekka panika czy też wyczulenie na wszelkie oznaki niebezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się jednak, że Sudańczycy są zmęczeni wojną. Tak naprawdę nie działo się nic oprócz tego, że na ulice wylały się siły bezpieczeństwa (czyli zwiększono liczbę żołnierzy jeżdzących po Jubie). Poza tym nic (w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze po części do samochodu i owoce;P). Ludzie doskonale pamiętają czasy wojny i terroru. Widać to w ich oczach i podejściu do obcych. Wojny już doświadczyli i mają jej dosyć. Po co więc wściekać się o areszt domowy prezydenta Sudanu i to północnego - to nie da im ani dodatkowej wody, ani jedzenia ani dachu nad głową, nie wyśle ich dzieci do szkoły ani nie pomoże zarobić na leczenie dla matki. Może nadszedł czas pokoju?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2816326456844414344?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2816326456844414344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2816326456844414344' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2816326456844414344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2816326456844414344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/03/pokoj-zamiast-wojny.html' title='Pokój zamiast wojny'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1146450895431060692</id><published>2009-03-07T16:30:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:37:03.341+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojskowo'/><title type='text'>Autostopem</title><content type='html'>Codziennie w drodze do Juby przekraczamy most nad Nilem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Most oprócz tego, że jest jedynym łącznikiem między jednym brzegiem a drugim jest także granicą między jednym stanem Sudanu Południowego a drugim (te stany zwane są tu equatoriami). Tak więc przed mostem jest szlaban i budka strażnicza, gdzie urzędują panowie żołnierze, którzy decydują o tym czy kogoś przepuścić czy nie. Na tej granicy pobierane jest także cło za przewóz towarów, wobec czego przed mostem zazwyczaj po obu stronach drogi stoją wypchane ciężarówki niebezpiecznie przechylające się w stronę rowu, który jest jednocześnie poboczem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pilnie strzeżona granica składa się z uzbrojonych żołnierzy, jak już wspomniałam, i szlabanu, za który robi sznur zawieszony na dwóch wystających rozgałęzionych palach:) Żołnierz na warcie opuszcza szlaban odwiązując sznurek z palu. Działa, nie potrzba alarmów, stalowych barier i bolców w ziemi. Wystarczy, że żołnierz może strzelić kiedy chce;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mostu nie można przekraczać w nocy. Taka próba może zakonczyć się nocą w więzieniu, który nie jest raczej miejscem rozrywkowym (chyba że ktoś lubi mega hardcore). Chyba, że przkupi się panów żołnierzy piwem, papierosem lub gotówką w postaci kilku funtów (1 funt sudański = 2,6 USD). W ten sposób umożliwiliśmy sobie powroty z Juby w godzinach nocnych:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Typowym także zwyczajem jest podwożenie żołnierzy z jednego brzegu na drugi. Ciężko jest odmówić komuś, kto jako głównego argumentu może użyć swojego kałacha. Tak więc na migi informują o tym, że mają ochotę się przemieścić i pakują się na tylne siedzenie, zazwyczaj w ilości większej niż 1 (afrykańskim zwyczajem jest pobijanie rekordów ilości ludzi pakujących się do jednego samochodu). Dziwnym jest bardzo siedzieć w samochodzie, do którego wsiadają żołnierze z giwerami tak długimi, że mają problemy z domknięciem drzwi. A jeśli już drzwi się zamkną to w samochodzie roznosi się osobliwy zapach metalu broni połączony z potem tworzącym się pod szczelnym mundurem (zwłaszcza, że właściciele mundurów zdaje się, że rzadziej odczuwają potrzebę kontaktu z wodą, a poza tym woda jest dobrem luksusowym...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście żołnierze przynajmniej w dzień są niegroźni dla swoich dobroczyńców oferujących bezłatny transport. No i ze strażnikami przejścia na drugi brzeg trzeba żyć w zgodzie, oczywista sprawa;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1146450895431060692?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1146450895431060692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1146450895431060692' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1146450895431060692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1146450895431060692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/03/autostopem.html' title='Autostopem'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6663772991975235108</id><published>2009-03-06T03:00:00.004+08:00</published><updated>2009-04-19T15:37:42.830+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><title type='text'>Równouprawnienie po afrykańsku</title><content type='html'>Jeśli ktoś jeszcze nie wie to w Sudanie panuje równouprawnienie. Takie, pełne dumy stwierdzenie usłyszałam od pana ministra z Ministry of Housing. Oczywiście każdy człowiek wie, że kobiety są silniejsze od mężczyzn. Dlatego w rządzie Sudanu Południowego 25% to kobiety. Ciekawe to bardzo ponieważ zdarza mi się owszem od czasu do czasu zobaczyć kobietę w ministerstwie, ale albo jako sprzątaczkę albo sekretarkę. No ale możemy uznać, że te 25% kobiet w swojej skromności po prosstu nie lubi się afiszować i są szarymi eminencjami. Powiedzmy... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy innej rozmowie, ten sam pan oświadczył że ma TYLKO jedną żonę. A to dlatego, że zdecydował się na wzięcie ślubu w kościele. Tak więc przed katolikami afrykańskimi stoi zazwyczaj bardzo ciężki wybór: czy wziąć ślub jak nakazuje obrządek katolicki, czyli w kościele, przysięgając wierność do końca życia, czy może jednak darować sobie ten zabobonny zwyczaj i wziąć sobie trzy kobiety za żonę. Można nawet więcej, ale trzeba mieć na to pieniądze. Oczywiście to, że ma się trzy żony nie kłóci się z tym, że jest się katolikiem. W końcu nie wzięło się ślubu w kościele. A w zamian ma się kogoś od prania, od gotowania i od wychowywania dzieci... no i urozmaicenie w wieczornych zabawach;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko niełatwe jest życie takiego afrykańskiego męża. Poza faktem, że musi wybierać, ma też ograniczone pole manewru na własnym podwórku! Pan B. wyznał, że bardzo chciałby coś od czasu do czasu ugotować swojej żonie (no z tym gotowaniem to trochę przesadziłam - chciałby od czasu do czasu zrobić jej herbatę). Ale to nie takie proste, bo gdyby jego matka zobaczyła, że on robi herbatę żonie, a żona odpoczywa, to nie dość że wygnałaby jego żonę to jeszcze pobiła syna. No i to tak idzie z pokolenia na pokolenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja lubię bardzo dostawać kawę do łóżka... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6663772991975235108?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6663772991975235108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6663772991975235108' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6663772991975235108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6663772991975235108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/03/rownouprawnienie-po-afrykansku.html' title='Równouprawnienie po afrykańsku'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2795039360312927382</id><published>2009-02-21T20:01:00.004+08:00</published><updated>2009-04-19T15:38:14.347+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Juba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Zakupy w Jubie</title><content type='html'>Jak każda kobieta, tak i ja, przyznam się bez bicia, że bardzo lubię zakupy. Ale nie zakupy generatorów, drutu wiązałkowego i cementu, bo to sprawia mi mniejszą przyjemność niż dorwanie mega-super-wypasionej-i-bombastycznej rzeczy, którą mogę na siebie wrzucić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ dziś wieczór planujemy ubawić się po pachy na imprezie z okazji święta świętego Patryka czy kogoś tam i ponieważ wszysycy nasi czarni znajomi (w tym z banku) wiedzą, że mzungu wpada na imprezę i z pewnością też będą aby nacieszyć swoje oczy blaskiem białej skóry, symbolu wyuzdania i wszystkiego co w życiu jest piękne, należy się do tego odpowiednio przygotować. (uf, jakie długie zdanie skonstruowałam). O mojej sukience w groszki mówi już pół Juby więc nie wypada znowu zaprezentować się w tej samej kreacji (chociaż im wszystkim wystarczy to że mam blond włosy:P). Postanowiłam więc odwiedzić tutejszy stadion dziesięcio lecia w ramach polowania na fajną kieckę:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynie na stadionie można znaleźć wszsytko. Instytucja sklepu jest tutaj, hmmm, dość ograniczona. Za wyjątkiem marketu Jit jedynego w mieście, który zwany jest także Żydem, ze względu na poziom cen;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okoliczny Stadion jest dość ciekawym zjawiskiem. Przede wszystkich dość charakterystycznie pachnie. Jest to mieszanka potu, wędzonych ryb, surowego mięsa które wegetuje sobie na słońcu, resztek jedzenia, tkstyliów i dymu z kociołków. Wymienione źródła zapachu także można znaleźć na tymże rynku. Poza tym można kupić węgiel sprzedawany przez leżące na ziemi kobiety, mąkę z której robione są wyklepane kopczyki, wędzone ryby poskręcane w warkocze, kawałki słoniny wysuszone na słońcu, okoliczną muzykę, która pogrzewa (gorącą już od palącego słońca) atmosferę, lokalne ubranka i stroje "ludowe", klapki, japonki, sandały i w ogóle wszystko wszystko wszsytko czego tylko dusza zapragnie. Jedyne co trzeba zrobić to znaleźć poszukiwaną rzecz i przeciskać się między straganami i milionem czarnych sprzedawców. Na każdym straganie jest przynajmniej jeden człowiek, którego funkcją jest leżeć i się chłodzić. Są także naganiacze, ale to pewnie w teorii, bo w praktyce w takim upale tylko desperatom chce się kogokolwiek naganiać. Można też wymienić pieniądze w ramach nielegalnego handlu walutami, albo zagrać w jakąś grę i te pieniądze przegrać. Można kupić perfumy, owoce, napoje (do zutylizowanych butelek po wodzie wlewa się "nową" wodę i zabarwia jakimś syropem - lokalny recycling), warzywa, pokrojonego ananasa sprzedawanego na kawałki w woreczkach foliowych no i wszystko jak już wpomniałam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedzierając się między straganami czułam się jak Beata Pawlikowska:) Przynajmniej w promieniu kilometra nie było białego człowieka poza mną i Leszkiem:))) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i najważniejsze: z pozoru na rynku wydawać by się mogło że biała kobieta świrnięta na punkcie ciuchów jak ja nie znajdzie tutaj niczego dla niej atrakcyjnego. Cóż za pomyłka i bląd! :)) Kupiłam najcudowniejszą na świecie zieloną sukienkę, w której zaprezentuję swoje białe ciało dzisiejszego wieczoru. Do tego można znaleźć dużo baaardzo fajnych kolorowych rzeczy. A potem się o nie potargować:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie zabrakło nam pieniędzy i musieliśmy wrócić po nie do samochodu (zwłaszcza że znalazłam CUDOWNĄ SPÓDNICĘ za 15 funtów sudańskich i trzeba było po nią wrócić). Korzystając z okazji dotarcia do samochodu chwyciłam Colę, którą wcześniej już otworzylam i grzecznie na mnie czekała. Jakież było moje zdziwienie kiedy w buzi zamiast rozgazowanego słodkiego napoju poczułam jakieś ciała stałe! Były to mrówy, które chyba na odległość wyczuły otwartą Colę w naszym samochodzie i nie wiem jakimi przejściami i dziurkami, ale się do niej dostały (i to w całkiem przyzwoitej ilości). Odechciało mi się pić i wróciliśmy po spódnicę. No i okazało się że w ciągu 10 min naszej nieobecności jej cena skoczyła już do 18 funtów:)))) Po ciężkich negocjacjach zapłaciłam 12:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakupy udane, Ola szczęśliwa, a wieczorem imprezka, jeeee:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SbApL03SD9I/AAAAAAAAEEQ/0n7MnsTUFz8/s1600-h/DSC_0782.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SbApL03SD9I/AAAAAAAAEEQ/0n7MnsTUFz8/s320/DSC_0782.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309789243815628754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2795039360312927382?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2795039360312927382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2795039360312927382' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2795039360312927382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2795039360312927382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/02/zakupy-w-jubie.html' title='Zakupy w Jubie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SbApL03SD9I/AAAAAAAAEEQ/0n7MnsTUFz8/s72-c/DSC_0782.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2914789048987737732</id><published>2009-02-12T00:20:00.008+08:00</published><updated>2009-04-19T15:38:57.784+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś dla duszy'/><title type='text'>Matatu do nieba</title><content type='html'>Słowem wstępu będzie to, że jak wiadomo Sudan podzielił się na Północny i Południowy. Część południowa, w której dane jest mi obecnie przebywać charakteryzuje się dominacją chrześcijan i czarnych. Natomiast Północ to Arabowie muzułmańscy oczywiście. Czekamy sobie więc do 2011 roku na referendum, które ma rozstrzygnąć czy Sudan zostanie podzielony czy też zacznie się kolejna wojna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie o tym chciałam dziś pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją uwagę i zainteresowanie przyciągają tu lokalne autobusy, tzw. matatu. Małe busiki, wypchane po dziurki w dachu, w kołach i w czym innym ktokolwiek by chciał. Najciekwasza w nich jest natomiast powierzchnia reklamowa. Dokładnie jest to tylnia szyba, która służy nawracaniu kierowców i przypominaniu im o tym, że są śmierteni, a jedynie bóg i stwórca może mieć coś do gadania, nawet na drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Inna sprawa, że zasady ruchu drogowego tu owszem panują, ale jedynie przy wręczaniu mandatu. Do głównych należy: zakaz jeżdzenia w sandałach, w krótkich spodenkach i cały milion innych rzeczy, które tyczą się tylko białych ludzi. Poza prawem są natomiast motocykliści, których tu z czystym sumieniem można nazwać dawcami narządów. Z jedną małą uwagą: tu nikt narządów nie szuka, a sztuka  transplantacji jeszcze podejrzewam, że nie została spłodzona...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a wracając do matatu:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SZZ_Ppe36uI/AAAAAAAAEAo/JKre73JG2RY/s1600-h/DSC_0373.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SZZ_Ppe36uI/AAAAAAAAEAo/JKre73JG2RY/s320/DSC_0373.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302565518085450466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne popularne teksty to: God is great, Trust in God i wszystkie temu podobne teksty które wprowadzają silny dysonans pomiędzy tym co widzi się za oknem a tym co jest napisane na matatu:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2914789048987737732?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2914789048987737732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2914789048987737732' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2914789048987737732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2914789048987737732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/02/matatu-do-nieba.html' title='Matatu do nieba'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SZZ_Ppe36uI/AAAAAAAAEAo/JKre73JG2RY/s72-c/DSC_0373.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7871537834703967983</id><published>2009-02-10T02:59:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:39:32.344+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Juba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś dla duszy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ola i jej myśli'/><title type='text'>Doświadczyć ciszy</title><content type='html'>Budowa ministerstwa ucicha około 1 w nocy. Wszyscy panowie zabierają swoje sprzęty i znikają w ciemnościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosłownie znikają w ciemnościach, bo ich czarny kolor skóry sprawia, że trzeba strasznie wytężać wzrok, żeby ich dostrzec w nocy. Jak jeszcze nie daj boże założą twarzowe czarne wdzianko to poznać można że to ktoś idzie tylko po ewntualnym cieniu przezeń rzucanym na wysuszoną ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kiedy już tak wszyscy znikną w ciemnościach swoich namiotów i nastanie cisza nie zakłócona przez żadną betoniarkę albo temu podobne narzędzia zbrodni, noc robi się przepiękna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc w Jubie wydaje się być najpiękniejszą częścią dnia. Nagrzane powietrze pachnie słońcem, a owady zachęcone spadkiem temperatury rozwijają swoje skrzydła. Niebo jest chyba bardziej gwaździste niż w każdym innym miejscu na świecie, a z oddali słychać bębny i śpiewy tubylców tańczących przy ognisku. Gdzieniegdzie przebija się też Rihana z jakiejś miejscowej dyskoteki, na dowód tego, że kultura amerykańska dociera wszędzie;))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak leżąc i patrząc w gwiazdy mam wrażnie, że jestem na księżycu... Wokoło pusto, nie ma nic, przestrzeń ogromna pokryta lekko przyaloną trawą i jasno jak w dzień, dlatego, że jest pełnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich momentach, w co wielu może nie uwierzyć, naprawdę doceniam ciszę;))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7871537834703967983?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7871537834703967983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7871537834703967983' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7871537834703967983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7871537834703967983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/02/doswiadczyc-ciszy.html' title='Doświadczyć ciszy'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2644040246830488087</id><published>2009-02-04T17:41:00.002+08:00</published><updated>2009-04-19T15:40:05.363+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biznes w Sudanie'/><title type='text'>Łączność ze światem</title><content type='html'>Jeju, nie pomyślałabym nigdy, że będę w takim wirze pracy i wydarzeń, który nie pozwoli mi napisać nawet kilku zdań. Moje ostatnie komentarze napisane na marginesie to “lodówka na kuluczyk, lol” zanotowane w takim biegu, że nie zauważyłam, że kluczyk, którym zamyka się lodówkę chroniąc wodę przed kradzieżą, zamieni się na kuluczyk:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jeden komentarz: “postal address: Juba” – tak podaje się tu swoje namiary geograficzne, czasami jeszcze dodając numer skrzynki pocztowej, ale to już zdarza się rzadziej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dwóch tygodni uczestniczę w projekcie budowy budynku ministerstwa telekomunikacji i usług pocztowych. Zabawne jest jednak to, że telekomunikacja i usługi pocztowe mijają się bardzo z obrazem tych zjawisk w naszych europejskich głowach. W Sudanie Południowym jest kilku operatorów komórkowych – usługi sprzedawane są w systemie pre-paid. Natomiast fakt, że państwo to nie posiada własnej ogólnej infrastruktury telekomunikacyjnej sprawia, że powodzeniem cieszą się tu sieci ugandyjskie albo północno sudańskie. Spora część okolicznych mieszkańców posiada kilka numerów telefonicznych, z bardzo prostej przyczyny: nie da się połączyć między poszczególnymi sieciami. Z kolei to, że na jednego mieszkańca przypada mniej niż jeden telefon (spotkałam się z tym, że kilku znajomych miało jeden numer, którym się dzieliło i podawało np. na rozmowach o pracę) sprawia, że zazwyczaj próbując się do kogoś dodzwonić możemy napotkać przeszkody związane z “abonamentem czasowo niedostępnym” (oczywiście wypowiedziane ślicznym kobiecym głosem w języku angielskim, arabskim lub jakimś innym w zależności od kraju pochodzenia operatora).  No więc cały myk polega na tym, żeby rząd miał sprzęcior coby “łączyło nas coraz więcej” i sprzedawał na niego koncesje opływające kasą i diamentami:) Na razie sytuacja idealna dla operatorów komórkowych – nie ma żadnego oligopolu typowego dla rynków europejskich, tylko wręcz komplementarne połączenie między operatorami:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki to  nastąpi upłynie jeszcze sporo wody w Nilu. Zwłaszcza, że rzeczy dzieją się tu wolniej, a dwojenie się i trojenie żeby coś przyspieszyć zakrawa o pracę syzyfową. Dlatego też lepiej się wyluzować i popłynąć sobie rozpływając się w czasie jak w dobrze naturalnym, a nie jak w pieniądzu:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2644040246830488087?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2644040246830488087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2644040246830488087' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2644040246830488087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2644040246830488087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/02/acznosc-ze-swiatem.html' title='Łączność ze światem'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-875085696382180862</id><published>2009-01-25T18:44:00.003+08:00</published><updated>2009-04-19T15:43:30.401+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie na campie'/><title type='text'>Niedzielny spokój</title><content type='html'>Jest niedziela. Chwila wytchnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W planach wycieczka nad Nil w celach rekreacyjno-opalaniowych. Niestety jak juz podnosiliśmy pupcie żeby je przenieść do samochodu przyjechali podwykonawcy i trzeba było zostać. Tak więc skończyło się na wycieczce do sklepu, jedynego supermarketu w stolicy Sudanu Południowego, całkiem przyzwoicie zaopatrzonego (mają tam nawet czapeczki do świętowania urodzin, ale niestety żółtego sera nie znalazłam:(). Przy tym przy całkiem szalonych cenach. Za płatki śniadaniowe przyszłoby zapłacić 35 zł. Sprawia to, że napradę uświadomiłam sobie, że nawet nie lubie płatków śniadaniowych;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to nie mogłam powstrzymać się przed kupieniem przecieru pomidorowego (13,5 zł). Smakował ... mmm ciężko opisać;) Ale bardzo to miłe doświadczenie zajadać się przecierem pomidorowym:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXxO80JWJeI/AAAAAAAAD_Q/ML1FGzte5-w/s1600-h/DSC_0110.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXxO80JWJeI/AAAAAAAAD_Q/ML1FGzte5-w/s320/DSC_0110.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295194068577822178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-875085696382180862?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/875085696382180862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=875085696382180862' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/875085696382180862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/875085696382180862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/01/niedzielny-spokj.html' title='Niedzielny spokój'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXxO80JWJeI/AAAAAAAAD_Q/ML1FGzte5-w/s72-c/DSC_0110.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3876440786847457097</id><published>2009-01-24T19:11:00.004+08:00</published><updated>2009-04-19T15:44:33.425+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Po drugiej stronie lustra</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXr5mF-yroI/AAAAAAAAD_I/FSISnrKeTco/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXr5mF-yroI/AAAAAAAAD_I/FSISnrKeTco/s320/DSC_0001.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294818744763330178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Juba - stolica Sudanu Południowego, która po czasach wojny została totalnie zniszczona i zrównana z ziemią. Rozwija się szybciej niż jakiekolwiek inne miasto, które widziałam. Znaczy wszystko rośnie od poziomu zerowego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkamy sobie poza miastem, po drugiej stronie Nilu i szczerze mówiąc nawet nie ma kiedy i jak pozwiedzać okolic. No i przede wszystkim znaczenie "zwiedzania okolic" jest zupełnie inne. Tak samo jak znaczenie "łazienki":) i każdej innej rzeczy:))) ALe przede wszystkim średnio bezpieczne. Chyba że w grupie - ale na to poświęcamy dziesiejszy wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko jest napisać lub opisać cokolwiek, bo nawet nie wiedziałabym od czego zacząć. Wszystko jest inne. Tak rewelacyjnie inne, że chciałoby się to wszystko odkryć na nowo:) Takiej białej dziewczynce jak ja czyli Mzungu, jednak nie wszsytko wolno. Przede wszsytkim dlatego że jestem kobietą. Specyficzne podejście do roli kobiety w społeczeństwie sprawia, że aby czymkolwiek i jakkolwiek zarządzać trzeba się nieźle nawyginać. Zwłaszcza jeśli na codzień ma się do czynienia z majstrami, murarzami i cieślami. Dlaczego ktokolwiek miałby słuchać kobiety? I to białej? :) Chłopaki się jednak szybko uczą... Wystarczy, że zobaczą kto im wypłaca kase i od razu zmienia się podejście;)))) Największy problem z przyjmowaniem wytycznych od kobiety mają żołnierze, no nic dziwnego;P tak więc do żołnierzy trzeba ostrożnie i najlepiej z jakimś męxczyzną, bo wtedy przynajmniej widzą, że kobieta nie jest "do wzięcia" tylko komuś "przynależna":)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to jest ciepełko:) Nawet jak deszcz skapnie póki co to nie za długo widać jego efekty;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna fobia, jaka jeszcze się trzyma od przyjazdu to komary. Każdy może przenieść malarię... ALe podobno fobie mijają po 2 tygodniach. Potem to komay nawet się nie tykają bo wiedzą że to swoi;P Póki co intensywnie psikam sobie każdą wystającą część ciała i panikuję przy każdym ugryzieniu:P ;)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3876440786847457097?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3876440786847457097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3876440786847457097' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3876440786847457097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3876440786847457097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2009/01/po-drugiej-stronie-lustra.html' title='Po drugiej stronie lustra'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_1fgLoBdjeLk/SXr5mF-yroI/AAAAAAAAD_I/FSISnrKeTco/s72-c/DSC_0001.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5363413932739281661</id><published>2008-12-09T14:57:00.002+08:00</published><updated>2008-12-09T15:04:57.269+08:00</updated><title type='text'>Zmartwychwstanie bloga już wkrótce...</title><content type='html'>Jeśli mój blog posiada uważnych Czytelników, to z pewnością zauważyli oni, że za każdym razem jak ruszam w świat następuje reaktywacja. Coprawda w świat ruszam codziennie decydując się na wstanie z łóżka... ale nie o takich podróżach tu mowa;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 stycznia - początek wielkiej wyprawy do Sudanu Południowego.&lt;br /&gt;No cóż, niektórzy Czytelnicy mogą poczuć się rozczarowani, że gdziekolwiek w Sudanie bym nie wylądowała, z pewnością nie będzie to tytułowe Wielkie Miasto. No ale przecież wielkość można różnie mierzyć... Tym razem Wielkie Miasto będzie przenośnią dla Wielkiej Przygody:) albo Bardzo Odmiennego Miasta, ewentualnie Miasto Wielkiego Upału i Wiecznego Lata;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaaa jeszcze nie wspomniałam co to za miejscowość. Na mapie nazywa się Juba. Ciekawe jak to wygląda w rzeczywistości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W planach 8 miesięcy na Czarnym Lądzie. Mam jedynie nadzieję, że plany nie upadną za szybko ze względu na czynniki zewnętrzne w postaci chorób, dzikich zwierząt i antagonizmów międzyludzkich...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5363413932739281661?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5363413932739281661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5363413932739281661' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5363413932739281661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5363413932739281661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/12/zmartwychwstanie-bloga-ju-wkrtce.html' title='Zmartwychwstanie bloga już wkrótce...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4612126651086688368</id><published>2008-01-25T02:40:00.000+08:00</published><updated>2008-01-25T02:42:58.361+08:00</updated><title type='text'>Automatyczne przekierowanie</title><content type='html'>na drugą część przygód Oli, tym razem w mniejszym mieście:&lt;br /&gt;&lt;a href='http://olaijejswiat.blogspot.com'&gt;Ola i jej Świat &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4612126651086688368?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4612126651086688368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4612126651086688368' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4612126651086688368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4612126651086688368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/automatyczne-przekierowanie.html' title='Automatyczne przekierowanie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-940754526529884298</id><published>2008-01-19T05:44:00.000+08:00</published><updated>2008-01-19T05:54:40.191+08:00</updated><title type='text'>Pożegnanie</title><content type='html'>...ale tylko z tym blogiem, z Koreą, z życiem za którym będę tęskniła i już tęsknię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daję sobie jeszcze kilka dni na odnalezienie się w Warszawie.&lt;br /&gt;Zdecydowanie pomagają mi w tym napotkani ludzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w zapchanym metrze stoję sobie grzecznie, coby starszym paniom miejsca nie zajmować (ajumma to by mnie z łokcia potraktowała, a w Stolicy spotkałabym się tylko z morderczym wzrokiem pod tytułem: 'Ah ta dzisiejsza młodzież').&lt;br /&gt;I tak stoję zamyślona, ażeby wpasować się wyrazem twarzy w klimat metra, kiedy nagle zaczepia mnie siedząca obok pani (lekko posunięta wiekiem). Nie dosłyszałam o co mnie zagadnęła, więc grzecznie, używając języka ojczystego, pochylając się, zapytałam 'Słucham?'. 'Czy jest pani w ciąży?' - usłyszałam. Pani wprawiła w zakłopotanie chyba bardziej siebie niż mnie;) Tłumacząc się dodała: 'Aaa bo pani się tak wypięła...'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tak, w Korei jedzenie było niczego sobie, ale nie wiedziałam, że aż tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy więc 3 sposoby na zaczęcie życia w Stolicy:&lt;br /&gt;-przestać się tak wypinać w metrze;)&lt;br /&gt;-wymienić garderobę&lt;br /&gt;-przejść na poważną dietę odciążającą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby uprzedzić komentarze nie-na-miejscu: Zachodzenie w ciążę nie jest tu sposobem;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam na kolejnego bloga, który pewnie powstanie w przypływie natchnienia i chęci spełnienia się pisarsko;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-940754526529884298?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/940754526529884298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=940754526529884298' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/940754526529884298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/940754526529884298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/poegnanie.html' title='Pożegnanie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5827819979339655042</id><published>2008-01-11T14:14:00.000+08:00</published><updated>2008-01-11T14:59:46.892+08:00</updated><title type='text'>Powroty....</title><content type='html'>Czas wracać, czas zostawić wszystko to, co tak bardzo zmieniło moje życie, co wpisało się kolorem czerwonym i niebieskim w księge wpomnień i pozostawiło po sobie ostry smak kimchi. Smutno, naprawdę smutno jest to zostawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ale... przecież koniec oznacza początek;)  &lt;br /&gt;Tym razem był to początek koszmarnej podróży powrotnej - zaczęło się jeszcze w Seoulu, od rozpakowywania bagażu...  Całą drogę każda nawiedzona instytucja robiła problemy. Człowiek wraca do domu, a okazuje się, że jest to trudniejsze niż z niego wyjechać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście siedzę już w swoim pokoiku z widokiem na hospicjum (kurcze, jak się rozbudowało przez ten czas...). Pobudka o 5;30 rano przypomina o 8-godzinnej różnicy czasowej. Czas wracać do polskiego życia, i nauczyć się mówić po polsku na nowo, przyzwyczaić się do tego, że już wszyscy mnie zrozumieją w metrze, a skośne oczy na ulicy są ewenementem. Polskie gazety, polskie napisy na ulicach, polskie jedzenie. Dziwnie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dom znajdę wszędzie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5827819979339655042?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5827819979339655042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5827819979339655042' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5827819979339655042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5827819979339655042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/powroty.html' title='Powroty....'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5564916101053351725</id><published>2008-01-11T13:59:00.000+08:00</published><updated>2008-01-11T14:13:56.165+08:00</updated><title type='text'>Ostatnie dni...</title><content type='html'>Tradycyjna wioska koreańska... tak, to dobry pomysł na spędzenie ostatnich dni w Korei, jeszcze troche popatrzmy, powdychajmy, popstrykajmy... ;) A wyszło jak zwykle - wesołe miasteczko:)))) Karuzele średniej klasy, ale zawsze to coś. Nie do końca rozumiem ideę umieszczania wesołego miasteczka obok muzeum wsi koreańskiej, ale, jak już ustaliliśmy, Ola nie musi wszystkiego rozumieć:))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piracki statek - wahadło, które chodzi w przód i w tył, do góry i do przodu. Idziemy:) &lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4b-alDxDaI/AAAAAAAACmw/pnMbc-7t8FE/s288/DSC05805.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Iwona biegnie pierwsza na spotkanie z przygodą. Co tam, jakies wahadełko, w Lotte World przeżyłyśmy gorsze rzeczy... Dopóki maszyna nie wystartowała;) Naszczęście nikt nie mógł zrozumieć, co ta biała dziewczyna wykrzykiwała z wysokości, ale krzyczała naprawdę głośno. Ledwo wsiadła, przypomniało jej się, że karuzel nie lubi;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ponieważ nie poszliśmy tam się bawić tylko spełniać misję ostatnich dni w Korei, to tradycyjna wioska koreańska również została odwiedzona. Największą furrorę zrobił tradycyjny koreański mop:)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4cCzVDxDlI/AAAAAAAACm4/cZSLrSHRufE/s288/DSC05859.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;i tradycyjna koreańska huśtawka&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4cA5lDxDeI/AAAAAAAAClA/ttR3w1RJrEw/s288/DSC05822.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to ostatnia atrakcja zaliczona, czas się pakować....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5564916101053351725?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5564916101053351725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5564916101053351725' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5564916101053351725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5564916101053351725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/ostatnie-dni.html' title='Ostatnie dni...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5211765185708832817</id><published>2008-01-09T19:44:00.000+08:00</published><updated>2008-01-09T19:49:13.226+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pekin'/><title type='text'>Pekin subiektywnie</title><content type='html'>"Kocham Koreę" - powiedziała Iwona po zapaleniu chińskiego Marlboro. Szukała ich cały dzień, a okazały się być podróbą, w dodatku 'made in Phillipines' przeznaczone tylko do sprzedaży w kraju;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto dodać, że jeszcze dwa dni wcześniej przeklinała Koreańczyków i starała się przekazać jednemu z ich przedstawicieli, jak bardzo ma dość tego kraju, jego obyczajów i systemu;))) Punkt widzenia tak bardzo zależy od punktu siedzenia... Okazuje się, że zawsze może być gorzej;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5211765185708832817?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5211765185708832817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5211765185708832817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5211765185708832817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5211765185708832817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/pekin-subiektywnie.html' title='Pekin subiektywnie'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2167895790443538530</id><published>2008-01-09T09:04:00.000+08:00</published><updated>2008-01-09T19:44:35.469+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='górzyście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pekin'/><title type='text'>Ola i Chiński Mur</title><content type='html'>Jak zwykle okazało się, że Ola ma więcej szczęścia niż rozumu i dostała się na chiński mur przy pomocy przypadkiem spotkanego Kanadyjczyka, który znał podstawy chińskiego języka i dogadał się z tubylcami;) Co prawda wylądowaliśmy nie tam, gdzie początkowo mieliśmy zamiar, ale ważne, że to był sławny chiński mur i że nie było to miejsce najbardziej uczęszczane przez turystów - Mutianyu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim dotarliśmy na szczyt przyszło nam pokonać ścianę przekupek: 'Come, take a look', 'Lady do you need a bag', "Cheap, cheap, T-shirt!', 'You are beautiful, I have good price for you' itd itp. Zapewniam Szanownych Czytelników, że można dostać uczulenia na zdanie 'Come inside, only take a look'. Zadziwiającym jest jak szybko po usłyszeniu tych słów włącza się agresor i ochota pomniejszenia chińskiej populacji... Inna sprawa, że początkowe ceny są niebotyczne i zazwyczaj można wytargować obniżkę nawet do 70%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do chińskiego muru. Przechadzając się po tej ścianie z cegieł, odnawianej nie wiadomo ile razy, nie mogłam pozbyć się myśli, jakim kosztem ten murek powstał, okupiony krwią i potem niczego sobie winnych ludzi. Cel: spełnić marzenie o potędze. W sumie słabo to wyszło, bo jak się okazuje, mur chiński nigdy nie spełnił do końca swojej funkcji obronnej, a Czingis Han po prostu przekupił żołnierzy pilnujących muru. No ale przynajmniej mamy piękny i bezużyteczny symbol Chin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4IRm1DxDJI/AAAAAAAACg4/A8r9gbuQ7QI/s288/DSC05581.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R4IQoVDxDEI/AAAAAAAACgM/0vGU61AcKTE/s288/DSC05553.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4IPIFDxC7I/AAAAAAAACe8/4llNOdUU6uc/s288/DSC05523.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najciekawszy jednak był powrót. Czekaliśmy na przystanku na autobus kiedy podjechał 3 razy mniejszy busik, ale z odpowiednim numerkiem i 2 razy niższą ceną. Więc długo nie czekając zapakowaliśmy nasze szanowne tyłeczki do środka:) Okazało się, że był to oszukany autobus, który krążył po miasteczku dopóki nie zapełnił się cały. Następnie jechał do Pekinu okrężnymi drogami, rozklekotany podskakiwał na każdym wyboju, a razem z nim my, siedzący na ostatnim siedzeniu. Zajęło nam to 3 razy więcej czasu, kosztowało 2 razy mniej. Za to zobaczyliśmy przedmieścia Pekinu, gdzie wydaje się, że budowa nigdy się nie kończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwieńczeniem dnia była kaczka po pekińsku, specjalność zakładu budowy 'Pekin':&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4QhglDxDSI/AAAAAAAACjM/z1elIA9ojOw/s288/DSC05626.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4QhhVDxDTI/AAAAAAAACjE/8ypLo8UKmHE/s288/DSC05630.JPG" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2167895790443538530?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2167895790443538530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2167895790443538530' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2167895790443538530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2167895790443538530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/ola-i-chiski-mur.html' title='Ola i Chiński Mur'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7158772831242319735</id><published>2008-01-07T19:22:00.000+08:00</published><updated>2008-01-09T19:44:07.826+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pekin'/><title type='text'>Pekin</title><content type='html'>Miasto czerwieni i złota, sprawiające wrażenie jednego wielkiego placu budowy. Normalnym jest tu spotkać o 23:00 robotników pracujących nad nowym budynkiem, wiercących i spawających. Obraz dopełnia powietrze pełne pyłu, do tego stopnia, że słońce próbujące się przebić przez smog sprawia wrażenie całodniowej mgły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4SzMVDxDUI/AAAAAAAACjY/2SzEP7ViTfc/s288/DSC05764.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4DzhlDxBZI/AAAAAAAACQ8/k7qr_ba-TDY/s288/DSC05318.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie uderzenie następuje na placu Tiananmen. Przestrzeń wypełniona ludźmi. Utonąć w morzu ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4F8y1DxBpI/AAAAAAAACTQ/iqMwC_rLwIQ/s288/DSC05360.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4F9OVDxBrI/AAAAAAAACTk/h1jYsQcZ_3Q/s288/DSC05365.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4F-3VDxB-I/AAAAAAAACWI/YWWtMfwST0A/s288/DSC05458.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest dziwnym, że małe dziecko sika do kosza na śmieci na samym środku placu, w czym pomaga mu troskliwie jego matka. Nie dziwnym jest, że przed wejściem na plac Chińczycy są wyrywkowo przeszukiwani, zwłaszcza jeśli mają ze sobą nieprzezroczyste torby. Nie dziwnym jest także, że przez połowę placu ustawia się kolejka aby obejrzeć zwłoki Mao Zedonga, a następnie kupić pamiątkowe zdjęcie wielkiego wodza, łańcuszek, ołtarzyk, koraliki czy też kasetę VHS z jego przemowami.&lt;br /&gt;Nie dziwnym wydaje się też, że będąc białym i przechadzając się po placu zostanie się szarpniętym milion razy przez drobnego handlarza wyciągającego zza kurtki zdjęcie placu, podrobione breloczki na okoliczność olimpiady czy też czapkę z czerwoną gwiazdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze słowa, jakich musieliśmy się nauczyć w Pekinie było: 'bujo' - nie chcę, oraz 'busze' - nie mogę;) Dwa najprzydatniejsze zdania na dzikim wschodzie, gdzie króluje, wbrew pozorom i teorii, dziki kapitalizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzeczności i groteskowe obrazki na każdym rogu. Przepych i bieda obok siebie. W McDonald's po poproszeniu o keczup dosteję dżem truskawkowy. 10 osób wykonujących zajęcię, które spokojnie mogłby wykonać 1 pracownik (i tak też się dzieje w normalnych ustrojach:P). Dopychacz w metrze dopchnął Wełnę, w momencie kiedy wydawało się, że już nic ani nikt nie zmieści się w wagoniku. Kasjerki w metrze - panie rwące papierowe bilety na pół, a kilka metrzów przed nimi stoją świeżutkie, jeszcze nie rozpakowane bramki do metra, które cierpliwie czekają na olimpiadę;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4GB61DxCaI/AAAAAAAACaA/CezBEw36860/s288/DSC05715.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;/kosz na śmieci: Pekin oficjalnie segreguje śmiecie, ale jeśli wszystkie lądują w tym samym miejscu to można też je segregować razem; napis na koszu: recyclable, others/&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4GAZ1DxCMI/AAAAAAAACYE/NDATKHd-XoI/s288/DSC05495.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej prawdopodobna śmierć w Pekinie (o ile nie udusi się brudnym powietrzem) to śmierć pod kołami roweru. One są wszędzie i na nikogo nie zważają. Na chodnikach, na ulicach, nie ważne czy jest czerwone czy zielone światło.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R4D10FDxBkI/AAAAAAAACSg/LX8yNTLuldM/s288/DSC05346.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto robi wrażenie i dobre i złe, ale z pewnością zostaje w pamięci i możnaby się nad nim rozwodzić godzinami.&lt;br /&gt;Tak jak Chińczyk, który nas zaczepił na ulicy. Spędził kilka lat w Stanach, całkiem niezły angielski, pracował w ministerstwie finansów i nienawidzi Chińczyków, przez 45 minut opowiadał o tym narodzie trzem głodnym i zmarźniętym Polakom, w centrum Pekinu, na zadymionej ulicy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7158772831242319735?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7158772831242319735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7158772831242319735' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7158772831242319735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7158772831242319735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/pekin.html' title='Pekin'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6365882773202059165</id><published>2008-01-01T23:26:00.000+08:00</published><updated>2008-01-01T23:33:45.417+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><title type='text'>Eksperymenty kulinarne;)</title><content type='html'>Wełence zachciało się pić. Zachciało mu się również poznać nowe koreańskie smaki. Wziął więc z półki w sklepie puszkę, w której krył się napój o niezidentyfikowanej nazwie, z obraskiem drzewka na opakowaniu. No to spróbujmy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napój okazał się orzeźwiającym, nawet bardzo, wziąwszy pod uwagę fakt, że pachniał jak woda kolońska i smakował jak woda brzozowa. Przy okazji dowiedzieliśmy się też, że drzewem na opakowaniu była sosna;) Pycha, aczkolwiek wszystkim amatorom eksperymentowania polecam ostrożność coby uniknąć picia wody kolońskiej lub jedzenia sea food z jajkiem:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6365882773202059165?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6365882773202059165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6365882773202059165' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6365882773202059165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6365882773202059165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/eksperymenty-kulinarne.html' title='Eksperymenty kulinarne;)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2093974709049726265</id><published>2008-01-01T15:12:00.000+08:00</published><updated>2008-01-07T09:10:28.511+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta w Korei'/><title type='text'>Sylwester w Seoulu</title><content type='html'>Sylwester w Korei to nie jest zabawa pełna fajerwerków, balonów i konfetti. Ostatni dzień grudnia robi bardziej za święto zmarłych, kiedy to na stole stawia się zdjęcia przodków i kłania się im, przygotowuje się specjalne świąteczne jedzenie i dzień spędza się z rodziną. Ale już wiemy, że możemy wprowadzać polskie zwyczaje w koreańską kulturę, tak więc celebrowaliśmy sylwestra w polsko-koreński sposób. Specjalnie dla obcokrajowców przygotowany został koncert w downtown. Jednak ma się to nijak do naszych polskich szaleństw sylwestrowych. Po północy wszyscy rozeszli się do domów. My jednak nie skończyliśmy zabawy;))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4DrNVDxBGI/AAAAAAAACPE/vdCPTuDFrIk/s288/DSC05141.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R4DrOlDxBII/AAAAAAAACOc/tDy_6rBg_7A/s288/DSC05149.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ mamy mnóstwo przygód w tej malutkiej Korei to i tym razem nie obeszło się bez nich:) Tak więc zupełnie niespodziewanie natknęliśmy się na Polaków, w dodatku Polaków z mafii krakowsko-pruszkowskiej albo jakiejś tam, w każdym razie kręcącej brudne interesy z Koreańczykami. Biedni panowe myśleli, że Korea to tylko to, co widzą w downtown, i byli bardzo zawiedzeni jedzeniem, ludźmi i widokami. Ponieważ przez kilka miesięcy trochę żeśmy się dowiedziały o tym kraju to pierwsze godziny nowego roku spędziłyśmy instuując mafię gdzie się bawić w Seoulu, co jeść i co zwiedzać, pisząc po mapie tegoż miasta i zapisując po koreańsku nazwy potraw, żeby panowie nie mieli problemu z ich odnalezieniem w menu;))) Dobry uczynek w nowym roku - niespodziewanie i niedoczekanie;))) Ale co tam, raz żeśmy się szarpnęły - norma wyrobiona;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkaliśmy też dzielnych panów policjantów patrolujących ulice i jak to zwykle bywa z policjantami, zorganizowaliśmy sobie sesję zdjęciową. Teraz już przynajmniej wiemy dlaczego policjanci noszą odblaski na swoich mundurach - ażeby ukryć ich tożsamość na zdjęciach:)))) &lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4DrPVDxBJI/AAAAAAAACOk/jAGmHgkF1II/s288/DSC05153.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;PróbowaliśĶy pare razy, z lampą i bez, no i efekt widoczny powyżej - piękne sylwestrowe koreańskie odblaski stróżów porządku;))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem tylko co może oznaczać fakt, że o 12 w południe wywalili nas z hotelu mówiąc, że pokoje są tylko na noc, a nie na dzień i nie pozwalając nam zostać na kolejną dobę. Mówi się, że jaki pierwszy dzień w roku taka i reszta.... Pewnie dlatego Iwonka zmieszała z błotem Koreańczyków z motelu, pewnie dlatego zjedliśmy śniadanie w Burger Kingu i lody w Maku;) I pewnie dlatego przez kolejną godzinę szukaliśmy noclegu;))) Na szczęście wszystko już gra, hotel mamy wypas, wreszcie jakiś Koreańczyk okazał się życzliwy:) To ostatnie jest najlepszym znakiem na kolejny rok kolorowego i pasjonującego życia Oli Floo;)))))&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R4DjkVDxA_I/AAAAAAAACPA/cTTkU7FcT2s/s288/DSC05076.JPG" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2093974709049726265?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2093974709049726265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2093974709049726265' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2093974709049726265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2093974709049726265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2008/01/sylwester-w-seoulu.html' title='Sylwester w Seoulu'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1692979230010717179</id><published>2007-12-31T00:42:00.000+08:00</published><updated>2007-12-31T01:06:22.112+08:00</updated><title type='text'>Wełniany Seoul</title><content type='html'>Kasia wyjechała, ale równowaga polskiej krwi w Seolu została zachowana:) Prosto z dalekiej Polski do koreańskiej metropolii przybył pan Wełna:) coby zaszczycić swoją obecnością Olę i spędzić z nią dwa zimowe, ale piękne tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doświadczona Ola tym razem wcieliła się w rolę przewodnika wiedzącego wszystko o Seolu i rzeczach wartych zobaczenia. Okazuje się, że wizyta w tym samym miejscu, ale dokonana połączonymi siłami damsko-męskimi może przynieść dodatkowe i ciekawe obserwacje. Można także odkryć nieznane dotąd miejsca;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc Drodzy Czytelnicy, powtórka z historii, ale tym razem we dwoje. I co ważniejsze (co z pewnością widać na poniższych zdjęciach) tym razem Ola prezentuje się jako osoba bardziej dojrzała, bo wykonująca poważne i odpowiedzialne zadanie, jakim jest ponowne odkrywanie i to nie przed sobą, ale osobą, której obce są tajemnicje duszy Azji (znaczy się tego pięknego miasta, w którym jeszcze przebywam):&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R3fDi1DxAkI/AAAAAAAACKw/4DHseN53Vsc/s288/DSC04928.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, Gość z daleka nie miał dużo do powiedzenia;))))&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R3fDj1DxAmI/AAAAAAAACI8/EqkA4p9I7zc/s288/DSC04941.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Pałace widziane we dwoje prezentują się znacznie bardziej interesująco (proszę zwrócić uwagę na powagę Oli przejętej swoją nową rolą;P)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R3fDlFDxAoI/AAAAAAAACJM/tzKZpI5U4zs/s288/DSC04947.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Gość szybko znalazł sobie nowego kumpla, naszczęście Kumpel nie był tak gadatliwy jak Ola;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R3fH51DxAqI/AAAAAAAACJg/cXY4E0FuZ2A/s288/DSC04964.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Ola i Wełna w muzeum:)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R3fH7VDxAtI/AAAAAAAACJ4/KfXJ3fyMHwA/s288/DSC04986.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;To jest oczywiście zdjęcie pięknej pagody koreańskiej. Na pierwszym planie widać skupienie turystów;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R3fIX1DxAvI/AAAAAAAACLA/XmGCr3RSwB4/s288/DSC04992.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;A to wspólne odkrycie. Nota bene na ulicy, na której Ola była już milion razy;) BTW.Zdjęcie zostało zatytułowane: "Gdzie jest Ola?"&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R3fIYVDxAwI/AAAAAAAACLI/K8RKmWOpwyw/s288/DSC04999.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;"Dlaczego każesz mi jeść 'buldogi'? ;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R3fIZlDxAyI/AAAAAAAACLQ/4bwjQT9o3pQ/s288/DSC05013.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Północny sąsiad też został odwiedzony;) Ola mogła powtórzyć zdjęcia, które nie wyszły jej poprzednim razem;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R3fJrVDxA0I/AAAAAAAACLc/OnR1xRoVwfo/s288/DSC05018.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Teraz to widać, że to prawdziwy Most Wolności;) ("Freedom Bridge")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspomniane było wcześniej Ola musi się wynieść z akademika razem z całym jej dobytkiem, więc możliwym jest, że Drodzy Czytelnicy będą zawiedzeni brakiem nowych notek. Nie lękajcie się jednak - Ola z pewnością o Was nie zapomni i jak tylko będzie mogła wspomni coś tu o jej zbliżającej się wycieczce do Pekinu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem pochłania ją walka z Wielkim Problemem, który został zignorowany wcześniej. Pojawił się jedak i ze zdwojoną siłą zapukał do drzwi krzycząc od progu: "Jak się spakować w 20 kg??!?!" Rozwiązanie problemu pochłania cały wolny czas Oli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bawcie się dobrze w Sylwestra i nie przesadzajcie z niczym:) A my będziemy obchodzić Nowy Rok osiem godzin wcześniej i intensywnie myśleć o przygotowaniach do imprezy sylwestrowej w Polsce:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1692979230010717179?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1692979230010717179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1692979230010717179' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1692979230010717179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1692979230010717179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/weniany-seoul.html' title='Wełniany Seoul'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3484838419450716705</id><published>2007-12-24T23:17:00.000+08:00</published><updated>2007-12-24T23:34:48.504+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta w Korei'/><title type='text'>Wigilia w Seoulu</title><content type='html'>Święta Bożego Narodzenia w Korei nie są niczym specjalnym. Przede wszystkim Wigilia to prawie jak Walentynki - święto par, które wybywają do restauracji, panowie chodzą z kwiatami a sklepy jubilerskie przeżywają zmasowany atak. Poza tym na każdym rogu można kupić Christmas Cake, który wygląda jak z plastiku. Ozdoby na ulicach są dość ubogie i specyficzne:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R2-7xFDxASI/AAAAAAAACEc/jon68iRd6sk/s288/DSC04884.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to wieczór wigilijny, choinek brak, światełek brak, Mikołajów brak;P&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R2-8d1DxAXI/AAAAAAAACHM/6FJEyZ68JiM/s288/DSC04897.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Są za to świnie;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R2-8eVDxAYI/AAAAAAAACFQ/h2OymdcWPOs/s288/DSC04898.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Czasami, na popularnej amerykańskiej ulicy można znaleźć światełka na drzewach. Podobnie w downtown - sklepy obklejone kolorowymi migającymi lampkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale przejdźmy do naszej tradycyjnej Wigilii, jaką żeśmy spędziły na obczyźnie z daleka od domu i rodziny...:(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw rybka:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R2-7wFDxAQI/AAAAAAAACEM/t7TtlED1N94/s288/DSC04880.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R2-7wlDxARI/AAAAAAAACEU/1fteh476olw/s288/DSC04882.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Rybka kupiona na ulicy - 10 sztuk za dolara:) Ciasto gofrowe i środek dziwny, chyba fasolowy (oni do wszystkiego dorzucają czerwoną fasolę, nawet do lodów; ale istnieje też prawdopodobieństwo, że środek jest kasztanowy). Jakby nie patrzeć - karp z nadzieniem;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tradycyjnie, święta w KFC:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R2-8c1DxAVI/AAAAAAAACG4/M9YZKso1i_g/s288/DSC04894.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Pocieszam zdegustowanych Czytelników - w KFC skonsumowałyśmy tylko kawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Resztę wieczoru spędziłyśmy w restauracji...dla odmiany meksykańskiej;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R2-8e1DxAZI/AAAAAAAACFY/VjUW64xx91o/s288/DSC04901.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Była też choinka:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R2-891DxAaI/AAAAAAAACHc/CkYlTudMQbo/s288/DSC04903.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Opłatek (nieeee, to nie są czipsy):&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R2-8_lDxAeI/AAAAAAAACGE/uTpLMKdqSrc/s288/DSC04908.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;I życzenia przy łamaniu się opłatkiem:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R2-8_FDxAdI/AAAAAAAACF8/s7rV3GGHlpo/s288/DSC04907.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Rybka świąteczna w postaci burrito:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R2--AVDxAfI/AAAAAAAACH4/J3Lq9tBhP0A/s288/DSC04910.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Mikołaj też się pojawił:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R2-8-lDxAcI/AAAAAAAACF0/UeVVX6DlOJE/s288/DSC04906.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;I przyniósł prezenty nawet, bośmy były bardzo grzeczne przez poprzedni calutki rok;)))&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R2--BVDxAhI/AAAAAAAACGg/ht-Azydu2Ik/s288/DSC04915.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie było milej niż się spodziewałyśmy... Złamałyśmy każdą tradycję, no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma:) &lt;br /&gt;Jeszcze raz wesołych świąt. Bo jak my idziemy spać to Polska dopiero zaczyna świętować...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3484838419450716705?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3484838419450716705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3484838419450716705' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3484838419450716705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3484838419450716705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/wigilia-w-seoulu.html' title='Wigilia w Seoulu'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1634548414937518368</id><published>2007-12-24T11:51:00.000+08:00</published><updated>2007-12-24T12:36:01.467+08:00</updated><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>Emigracyjne życzenia z końca świata dla wszystkich Czytelników tegoż skromnego bloga:&lt;br /&gt;- żeby Mikołaj nie miał skośnych oczu, miał duuuuży brzuch, duży worek i białą brodę;) - tutaj to nie jest takie oczywiste&lt;br /&gt;- żeby było śniegu po kolana&lt;br /&gt;- żebyście wigilijny wieczór spędzili z rodzinką w ciepłej atmosferze, z choinką i opłatkiem (a przynajmniej nie w pustym akademiku;P)&lt;br /&gt;- żebyście przynajmniej zrozumieli język, w jakim składane są Wam życzenia&lt;br /&gt;- żebyście nie zapomieli o moim Blogu:) i o mnie też i wszystkie prezenty odłożyli na półkę, aby na mnie poczekały (prezent nie zając w końcu;)&lt;br /&gt;- żebyście nie musieli jeść kebaba w wigilię;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a poza tym duuuużo uśmiechu i radości chociaż w te najbliższe 3 dni:) &lt;br /&gt;Całuję bardzo mocno wszystkich i każdego z osobna,&lt;br /&gt;Ola&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I piosenka, którą wszyscy kochamy, hehe:)&lt;br /&gt;Hit supermarketów:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hUJeUAmfr6w&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hUJeUAmfr6w&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1634548414937518368?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1634548414937518368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1634548414937518368' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1634548414937518368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1634548414937518368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/wesoych-wit.html' title='Wesołych Świąt!'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1079108072072151895</id><published>2007-12-21T17:56:00.000+08:00</published><updated>2007-12-21T18:40:40.812+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='party time'/><title type='text'>Kultura picia</title><content type='html'>Wiem, że ostatnio dość dużo miejsca reklamowego poświęcam na alkohol, ale jest to dość charakterystyczne w Korei więc warto wspomnieć o wczorajszej "przygodzie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po egzaminie, który okazał się trudniejszy niż ktokolwiek myślał, dzielne Bohaterki bloga udały się na spotkanie z koreańskimi kolegami, którzy również próbowali zaliczyć przeklęty egzamin. Zastałyśmy ich w koreańskiej restauracji nad butelką Jacka Danielsa (co było bardzo zadziwiające, gdyż bardziej prawdopodobne byłoby zobaczyć ich z polskim piwem niż z Jackiem!). Soju, ku naszemu zdziwieniu nie było na stole, ale za to obok Jacka stało piwo. Okazało się, że nasi dostojni koledzy postanowili sponiewierać się mieszanką Jacka z piwem, pijąc do dna szklankę piwa z zatopioną w środku pięćdziesiątką whiskey. Jak to podkreślili: to magiczna formuła alkoholowa, a w dodatku "odświeżająca".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że koreańskiego kolegę prawnika odświeżyło na tyle, że po wyjściu z restauracji potknęłyśmy się o niego, leżącego na ulicy. Zaraz drugi przybiegł na ratunek i zaciągnął kolegę do taksówki (sam nie czując się przy tym najlepiej). Zaciąganie kolegów jest typowym zjawiskiem w weekendowe nocy. Bardzo często można się tu natknąć na obejmujących się (w ramach utrzymania równowagi) mężczyzn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek? Lepiej jak Koreańczycy nie tworzą magicznych formuł tylko piją swoje soju;))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1079108072072151895?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1079108072072151895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1079108072072151895' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1079108072072151895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1079108072072151895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/kultura-picia.html' title='Kultura picia'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3558869161604607840</id><published>2007-12-17T17:25:00.000+08:00</published><updated>2007-12-17T17:35:07.103+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><title type='text'>Eksmisja</title><content type='html'>Okazuje się, że Koreańczycy potrafią być stanowczy. Szkoda tylko, że w kwestiach, w których być nie powinni. I w ten sposób Ola spędzi Sylwestra na bruku, gdyż zgodnie z zarządzeniem odgórnym, wszyscy mają się wynieść z akademika do końca grudnia. Powód jest oczywisty: przygotowanie akademika dla następnych studentów, którzy przyjadą dopiero w lutym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikogo też nie obchodzi, że część studentów ma porezerwowane loty na styczeń (jak np. my;P). Tak więc będzie trzeba przekoczować kilka nocy ciągając się z bagażami po love motelach i hostelach. Ma to też swoje dobre strony: love motele mają często lustra na sufitach i telewizory z kanałami po angielsku (i zazwyczaj 2 porno kanały, ale to akurat Oli nie interesuje) ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście w trakcie nieszczęsnych 10ciu dni stycznia odwiedzimy Pekin, gdzie hotel mamy już (z trudem) zarezerwowany, więc zostaje jedyne 6 nocy do zagospodarowania:))) Jakieś pomysły?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3558869161604607840?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3558869161604607840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3558869161604607840' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3558869161604607840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3558869161604607840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/eksmisja.html' title='Eksmisja'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6936339951782032278</id><published>2007-12-15T19:34:00.000+08:00</published><updated>2007-12-15T20:30:25.225+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DMZ'/><title type='text'>Ola wkracza do Korei Północnej</title><content type='html'>"Nie śmiać się, nie wykonywać żadnych gestów rękami, nie zatrzymywać się, idziemy w dwóch rzędach, bądzcie poważni i żadnych zdjęć poza wyznaczonymi miejscami" - takie słowa dotarły do uszu Oli i wszystkich innych osób wjeżdżających na teren Joint Security Area - pogranicza między Koreą Południową i Północną. Przy okazji Ola musiała podpisać dokumencik, że jeżeli jakiś Koreańczyk z północy ją zabije w czasie wycieczki to Ola bierze to na swoją odpowiedzialność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej strzeżona granica świata, piękne widoki, piękne góry, ale wszystkie zaminowane. Wszystko naszpikowane zabezpieczeniami na wypadek agresji ze strony Kim Dzong Ila. Do tej pory już było pare ciekawych akcji, w stylu maskra siekierą, w której zginęło 4 żołnierzy z Korei Południowej.&lt;br /&gt;Nie można wykonywać gestów rękami, bo podobno Koreańczycy po drugiej stronie robią zdjęcia i przerabiają je na propagandę (np. pokazujące jak to turyści z drugiej strony pokazują środkowy palec wielkiemu wodzowi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko jedno miejsce, w którym można stanąć po stronie północokoreańskiej - MAC, czyli barak, w którym odbywają się negocjajce i w którym ostatnio spotkały się głowy dwóch państw:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/R2OvwlDxABI/AAAAAAAACCY/3kCuIivfTwU/s288/DSC04816.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Po środku stołu przebiega granica.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym po drugiej stronie można się znaleźć jeszcze tylko w postaci zwłok lub osoby naprawiającej faks (Korea Południowa podarowała stronie północnej urządzenie do wysyłania faksów, aby sąsiedzi mogli się porozumiewać. Raz na pół roku faks się psuje i wtedy 5-osobowa delegacja południowa udaje się na drugą stronę, aby urządzenie naprawić).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu już Ola po stronie Korei Północnej:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/R2OvxlDxADI/AAAAAAAACCM/asxIefPwcuw/s288/DSC04826.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;I granica:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/R2O2PVDxAOI/AAAAAAAACBU/Of-w5V3rRwY/s288/granica.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Po przeciwnej stronie Panmungak - czyli już północnokoreański budynek graniczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ, jak wiadomo, w reżimach komunistycznych racjonalizm panuje tylko na poziomie ideologicznym, to Kim Dzong Il zorganizował (oczywiście nie osobiście) wioskę przy samej granicy, aby w jej centrum postawić olbrzymią flagę (całkiem niedawno  była zmieniana, żeby przewyższać flagę Korei Południowej o 60m):&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/R2OxT1DxANI/AAAAAAAACBE/tL46mxY2af8/s288/DSC04864.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostką i dowodem na niezłą wyobraźnię jest jednak fakt, że w wiosce nikt nie mieszka - jest tylko atrapą. Stąd też jej nazwa - Propaganda Village.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Freedom Bridge, już nie w JSA, ale na pograniczu - łączy obie Koree. Łączy to może za dużo powiedziane, bo wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/R2OuzVDw_2I/AAAAAAAAB98/dDPrp5tBAYY/s288/DSC04780.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;wejście na most obstawione jest figurkami w mundurach wojskowych - po prawej stronie - południowy żołnierz, po lewej - północna "żołnierka" ;) Marzenie zjednoczenia maluje się jako swobodne przejście przez ów most.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/R2Ouz1Dw_3I/AAAAAAAAB-E/Mt4XZ2gv8rA/s288/DSC04786.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie wie, co tak naprawdę się dzieje po drugiej stronie...&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/R2Ou01Dw_5I/AAAAAAAACC0/4PfTookDVxk/s288/DSC04790.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Na moście napotykamy na zaporę obwieszoną życzeniami, prośbami i wezwaniami do zjednocznia napisanymi przez członków rozdzielonych rodzin i pewnie aktywnych działaczy na rzecz zjednoczenia obu Korei.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/R2OvUFDw_8I/AAAAAAAAB-w/Cmv7cIGU2Ws/s288/DSC04795.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;A co się kryje za kratami? ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze rzut oka na Koreę Północną:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/R2OxTVDxAMI/AAAAAAAACA8/0kijEnqVKDk/s288/DSC04853.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;słupki na zdjęciu to granica, która rozciąga się na szerokości 251 km, dzieląc półwysep Koreański na dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden naród, dwa wrogie państwa. &lt;br /&gt;Polecam na długie ziomowe wieczory film: "Joint Security Area". Ten sam, który został wręczony Kim Dzong Ilowi przez południowokoreańskiego prezydenta Roha przy okazji ostatniego spotkania w MACu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6936339951782032278?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6936339951782032278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6936339951782032278' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6936339951782032278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6936339951782032278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/ola-wkracza-do-korei-pnocnej.html' title='Ola wkracza do Korei Północnej'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1520012782243603483</id><published>2007-12-13T19:46:00.000+08:00</published><updated>2007-12-15T18:02:32.368+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><title type='text'>Wybory w Korei</title><content type='html'>19 grudnia Koreańczycy wybierają się do urn. Przyszedł już czas na znielubianego prezydenta Roh Moo Hyuna.&lt;br /&gt;Bardziej błyskotliwi Czytelnicy zdążyli już się zorientować, że 19 grudnia to środa, nie niedziela, jak to by było w Polsce. Zapytany o przyczynę takiego ustalania daty wyborów, jeden z profesorów na uczelni powiedział, że gdyby wybory były w niedzielę to frekwencja byłaby dwa razy niższa, bo Koreańczycy wtedy zazwyczaj chodzą w góry i nie mają czasu na obywatelską powinność. A tak, mają dodatkowy dzień wolny:))) Ciekawe rozwiązania. Wcale nie pogniewałabym się, gdyby robiono nam dni wolne z okazji wyborów;) Przecież nie mamy ich tak dużo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kampania wyborcza przebiega tu w dość ciekawy sposób. Mamy kilku kandydatów:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/R2ELrBNmE3I/AAAAAAAAB9k/xXh-3TEZ6g4/s288/DSC04763.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/R2ELrhNmE4I/AAAAAAAAB9o/knqIGIDBRAk/s288/DSC04764.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/R2ELsRNmE5I/AAAAAAAAB9s/syygZTkOIuw/s288/DSC04765.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Aby obywatele nie czuli się zdezorientowani, kandydaci są przedstawiani razem, co zmniejsza możliwość walki o miejsce reklamowe:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/R2ELshNmE6I/AAAAAAAAB9Q/41nSUOTnFUY/s288/DSC04766.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Za to stosowane są tu inne sztuczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawym zjawiskiem są jeżdżące sceny i podesty. Na większych skrzyżowaniach Seoulu można spotkać takie właśnie otwarte ciężarówki z mównicami i głośnikami, z których leci radosna, przyciągająca uwagę muzyka (dziś np. minęłyśmy podeścik z piosenką: "Don't worry, be happy" w wersji koreańskiej;)). Ciekawiej robi się kiedy po przeciwnych stronach tego samego skrzyżowania stają dwa konkurencyjne pojazdy. Wtedy dochodzi do, typowego w Korei, zjawiska zwanego potocznie "przekrzykiwaniem się" :) Dodam jeszcze, że jeżdżące podesty poobklejane są numerami kandydata, na którego należałoby zagłosować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym zabiegiem marketingowym jest wykorzystanie potęgi czynnika ludzkiego, czyli prostymi słowami: wystawianie na dużych skrzyżowaniach grup ludzi przebranych w barwy kandydata. Ludzie ci są zazwyczaj w pewnien sposób utalentowani, więc synchronicznie  tańczą i śpiewają pokazując na palcach magiczny numerek, na który należy głosować:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/R2ELtRNmE7I/AAAAAAAAB9w/clOuXmK5r5o/s288/DSC04771.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Aż się miło robi jak się mija takich wesołych roztańczonych ludzi ubranych w misiowe czapki i uczy Myszki Miki;))) Nic tylko głosować! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wszystkich sondażach prowadzi pan Lee Myung-Bak (kandydat nr 2). Biedny jednak musiał uporać się z zazdrosnymi przeciwnikami, którzy posądzili go o manipulacje cenami akcji i różne podobne brzydkie rzeczy. Okazało się jednak, że to spisek, plotki i pomówienia, a najpoważniejszy kandydat wyszedł cało z sytuacji, a nawet lepiej (zgodnie z zasadą: Co mnie nie zabije to mnie wzmocni;P).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji można znaleźć np&lt;a href="http://www.cnbc.com/id/22105894"&gt; tu &lt;/a&gt; i jeszcze &lt;a href="http://news.newamericamedia.org/news/view_article.html?article_id=68abae3a4f830a6f8d82262467b81a93&amp;from=rss"&gt; tu - o głosowaniu przez smsa;) &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1520012782243603483?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1520012782243603483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1520012782243603483' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1520012782243603483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1520012782243603483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/wybory-w-korei.html' title='Wybory w Korei'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2241689189895960243</id><published>2007-12-11T17:01:00.000+08:00</published><updated>2007-12-11T17:19:03.852+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><title type='text'>Kultura jedzenia</title><content type='html'>Korea, zresztą jak cała Azja, ma specyficzną kulturę jedzenia. Skupię się jednak na tej koreańskiej, bo innych jeszcze nie poznałam (podkreślam słowo JESZCZE;P).&lt;br /&gt;Po pierwsze i oczywiste - jemy pałeczkami i łyżką (w Japonii na przykład ten drugi przyrząd już nie jest dopuszczalny). Pałeczki zazwyczaj są tu metalowe, ale można też spotkać drewniane - zazwyczaj w japońskich restauracjach lub w jedzeniu na wynos (penią wtedy funkcję naszych plastikowych sztućców).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiłki są bardzo ważnym elementem dnia, jedzone w wyznaczonych godzinach i w dużych grupach (albo rodzinach). Kiedy profesor postanowił zrobić nam zajęcia wcześniej i miały zacząć się o 12 w południe (czyli godzina kiedy rozpoczyna się lunch) to czując się winny, że pozbawia nas lunchu, zogranizował kimbaba na zajęcia (kimbab - coś podobnego do maki japońskiego, tylko że bez ryby i owinięte w kim - taki suszony wodorościk). Warto też wspomnieć, że zazwyczaj je się ze wspólnego "garnka" i zdarza się nawet pić wodę z jednej szklanki, a soju z jednego kieliszka przekazywanego od osoby do osoby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najciekawszym zjawiskiem jest jednak sam proces jedzenia. Im głośniej się mlaska i im szerzej otwiera buzię tym lepiej. Najlepsze odgłosy wychodzą przy wciąganiu makaronu i innych kluseczek;))) Mlask, ciam ciam, chlip i chlup to normalne odgłosy w koreańskich restauracjach.&lt;br /&gt;W stan zupełnej konsternacji wprowadził nas jednak dzisiaj zasłyszany odgłos oznaczający: "Ależ mi smakuje". Skupione nad swoim ryżykiem w glinianej misce (tzn. dolsot) nagle słyszymy przeszywający i donośny odgłos siarczystego beknięcia dochodzący ze stolika stojącego kilka metrów dalej. Koleś powinien jeszcze poklepać się po brzuchu i powiedzieć: Masissojo (czyli: dobre!). Niby jesteśmy już tu kilka miesięcy, ale naprawdę odechciało nam się jeść... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2241689189895960243?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2241689189895960243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2241689189895960243' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2241689189895960243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2241689189895960243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/kultura-jedzenia.html' title='Kultura jedzenia'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5360172455848114660</id><published>2007-12-10T15:08:00.000+08:00</published><updated>2007-12-15T18:07:38.774+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Bliskie spotkanie III stopnia z...</title><content type='html'>... ajummą (czyt. adżummą, po koreańsku: 아줌마).&lt;br /&gt;Zanim spotkanie zostanie opisane, po krótce przedstawię sylwetkę ajummy.&lt;br /&gt;Jest to więc dosłowie kobieta zamężna. Posiada ona jednak dosyć charakterystyczne cechy, które wpływają na unikalność tej warstwy społeczeństwa. Ajumma zazwyczaj jest niewysoka i posunięta wiekiem, co widać także po jej ociężałej już sylwetce. Zazwyczaj (w 99% przypadków) ma krótkie kręcone włosy, poddawane milionom trwałych i farbowań, a do tego dość grubą wartwę makijażu i kolor pomadki rzucający się w oczy (ajumma gustuje zazwyczaj w rażących różach lub szkarłatnych czerwieniach).&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/R1zl2xNmE1I/AAAAAAAAB8M/Jlg1iwUWGUs/s400/ajumma.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Ajumma jest kobietą doświadczoną przez życie, więc wie jak sobie poradzić w zatłoczonym Seoulu. Jeśli w metrze jest dużo ludzi, próbujesz wyjść, a ktoś cię pcha od tyłu, to z pewnością ajumma.&lt;br /&gt;Dość popularny jest nawet dowcip: &lt;br /&gt;- W metrze jest jedno wolne miejsce. Kto pierwszy usiądzie: batman czy superman?&lt;br /&gt;- Ajumma!&lt;br /&gt;Codziennym widokiem jest kilka plastikowych toreb w rękach ajummy, wydzieranie się na ulicy i zwracanie uwagi młodszym, niegodnym ajummy osobnikom. Ajummie zawsze się spieszy, wszędzie jej pełno...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ola znosiła z wrodzoną jej tolerancją łokcie ajummy kłujące ją po bokach w metrze i jej wyścig po miejsce, kiedy tylko otworzą się drzwi. Przyzwyczaiła się już do tramwajów warszawskich... Jednak dziś przyszło jej stanąć w kolejce w banku, aby załatwić sekundową sprawę wymiany waluty. Była pierwsza w kolejce, ale kątem oka zauważyła skradającą się ajummę, która do tego naradzała się z inną... Chwila nieuwagi i kobieta z kręconymi włosami przykrytymi różowym kapeluszem pchała już swoją tylną część ciała między Olę i krzesło, na którym Ola miała właśnie usiąść w celu dokonania transakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzeczne zwrócenie uwagi, że tutaj jest kolejka nie za bardzo obchodziło intruza, który rzucił zdawkowe (o ile mi się dobrze zrozumiało): Ja tylko na moment. Ola dałaby sobie spokój gdyby nie to, że ona też tylko na moment, ludzie na nią czekają a w dodatku, nauczona doświadczeniem, dobrze wie, że ajummie zajmie to więcej niż moment.&lt;br /&gt;Jednak przeciwnik okazał się bardziej wytrzymały i już zdążył rzucić swoją torebkę na krzesło, a Oli dostało się łokciem.&lt;br /&gt;Poziom furii wzrastał. Przez głowię Oli przemknęło milion myśli:&lt;br /&gt;- Na chwilę? Taak? Za chwilę to twój różowy kapelusik znajdzie się za oknem...&lt;br /&gt;- A może by tak kopnąć panią ajummę, że kapelusik jej spadnie sam...&lt;br /&gt;- Oddam jej też łokciem;))) Sa sa sa, a może nie...może kopnę w tyłek..;)&lt;br /&gt;- Znam takie jedno obrażliwe słowo, niech tylko na mnie popatrzy to jej powiem co o niej myślę...&lt;br /&gt;- Skąd się to w ogóle bierze, że taka wścibska baba wpycha mi się pod nos bezczelnie???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ola jednak oprzytomniała a jej myśli ją samą zaskoczyły. Przecież z natury jest dobrą i miłą dziewczynką... Podeszła więc po numerek do innego okienka. Pomyślała, że trudno, najwyżej pogimnastykuje się językiem migowym (bo pani, do której stała w kolejce, była jedyną mówiącą po angielsku). Udało się jednak bez problemu, a kiedy Ola odchodziła od okienka to ajumma jeszcze załatwiała swoją 'szybką' sprawę. I oglądała się, czy przypadkiem ta młoda obcokrajowczyni już za nią nie stoi;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki z tego morał? W życiu trzeba sobie umieć poradzić:))) Chyba pokręcę sobie włosy....;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5360172455848114660?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5360172455848114660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5360172455848114660' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5360172455848114660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5360172455848114660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/bliskie-spotkanie-iii-stopnia-z.html' title='Bliskie spotkanie III stopnia z...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4916470861627322640</id><published>2007-12-09T21:56:00.001+08:00</published><updated>2007-12-09T21:59:08.251+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Niebieskie języki</title><content type='html'>Aaaaaa, patrzymy w lustro a tam coś strasznego:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/R1vz6xNmE0I/AAAAAAAAB8A/4TdICa-ZYMQ/s288/DSC04709.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;To pewnie od używania języka koreańskiego;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4916470861627322640?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4916470861627322640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4916470861627322640' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4916470861627322640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4916470861627322640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/niebieskie-jzyki.html' title='Niebieskie języki'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5050700911488620330</id><published>2007-12-07T11:08:00.000+08:00</published><updated>2007-12-07T11:26:49.604+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biznes w Korei'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Ola i korporacja</title><content type='html'>Ola odwiedziła dziś koreańską korporację . Korporacja chciała porozmawiać z Olą, więc ona, mimo swojej wrodzonej nieśmiałości, wstała o świcie i popędziła do korporacyjnej kwatery głównej. &lt;br /&gt;Rozmowa dotyczyła programu praktyk, który kryje się pod dumną nazwą: Global Internship Program.&lt;br /&gt;Od wejścia Ola była zszokowana bardzo dobrym angielskim pracowników korporacji i od razu poczuła się lepiej - w końcu skoro miała rozmawiać to lepszy jest do tego angielski niż koreanoangielski;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korporacja okazała się bardzo cwaną i przbiegłą, gdyż pod każdą (albo prawie każdą) nazwą działu rekrutującego kryło się wybadanie rynku telekomunikacyjnego w krajach, z których pochodzą rekruci. Nawet dumny marketing nie jest marketingiem tylko sprzedażą i szpiegowskim depertamentem;)&lt;br /&gt;Ola już wie skąd się bierze szybki rozwój koreańskich przedsiębiorstw IT. Może takie szpiegostwo przydałoby się też w Polsce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co przygryzamy paznokcie, zaciskamy kciuki i czekamy na wyniki rozmowy...do środy;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5050700911488620330?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5050700911488620330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5050700911488620330' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5050700911488620330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5050700911488620330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/ola-i-korporacja.html' title='Ola i korporacja'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6601692992163154672</id><published>2007-12-05T14:57:00.000+08:00</published><updated>2007-12-05T15:20:31.802+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><title type='text'>Służba nie drużba</title><content type='html'>Ola została zaproszona na kolację ze znajomymi z labu. Oczywiście, że skorzystała z zaproszenia - nie jest taka nierozsądna, żeby grzecznie podziękować za darmową wyżerkę w koreańskiej restauracji, co z resztą zawsze ma wartość dodaną - nowe informacje i cspostrzeżenia o życiu Koreańczyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tenże sposób Ola poznała Koreańczyka, który w poprzednim semestrze był w Polsce. Bardzo miło wspomina ten czas, ale najbardziej w jego pamięci utknęły (w kolejności wypowiadania przez tegoż nowego znajomego Oli): Hybrydy (kiedy był baaaardzo mocno pod wpływem alkoholu ze swoimi kolegami z Francji i chyba Włoch), wódka, którą wlewali w niego przeklęci studenci polscy gdzieś w akademiku, przed wyjściem do Hybryd, schabowy, świeże warzywa i pola rzepakowe w drodze pociągiem do Sopotu. No cóż, przykro się zrobiło Oli, bo oprócz wódki, schabowych i nieznośnych studentów Polska ma trochę więcej do zaoferowania... tak by się wydawało, ale Ola, jak już wspominała, mało wie o życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do kolacji: najpierw oczywiście samgyopsal (&lt;a href="http://olainbigcity.blogspot.com/2007/08/soeul-pieknym-jest-i.html"&gt;o którym więcej tu &lt;/a&gt;), soju obowiązkowo (Koreańscy mężczyźni chyba popłakaliby się, gdyby soju nie było na stole) i mnóstwo innych dań, przystawek, dodatków, makaronów, zup i wszystkiego... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olę posadzono obok profesora więc czuła się lekko onieśmielona, dopóki nie zobaczyła, że tenże profesor wychyla już kolejną pięćdziesiątkę soju i robi się czerwony (stopień czerowości twarzy oznacza poziom alkoholu ze słodkich ziemniaków we krwi - im intensywniejsza barwa tym profesor bardziej tracił kontakt ze światem;)). Profesorowi wtórowało kilku pobliskich Koreańczyków, o równie czerwonych licach;))) Okazało się, że mieli dwa powody do wlewania w siebie soju:&lt;br /&gt;1/ Jeden z wtórujących Koreańczyków wybierał się na randkę. A ponieważ był grubo po trzydziestce i nie miał obycia z kobietami to profesor dawał mu dobre rady: jak to zrobić, żeby dziewczynę zamienić w żonę;)&lt;br /&gt;2/ Cała kolacja była wydana na cześć jednego z kolegów labowych - jutro idzie do wojska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie, wojsko. W Korei każdy mężczyzna ma obowiązek dwuletniej służby. Koledze z labu poszczęściło się - idzie tylko na 4 tygodnie. W końcu studia, kariera naukowa i takie tam - to przecież się bardzo liczy i koleś zawsze może się przysłużyć państwu w inny sposób niż bieganiem z nienaładowanym karabinem;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ola była bardzo ciekawa, czy kolega z labu cieszy się, że idzie do woja. Więc zapytała o to, dając upust swoim niezmierzonym pokładom wścibstwa i ciekawości. Dowiedziała się, że kolega bardzo się cieszy, że to tylko 4 tygodnie i że będzie mógł sobie pobiegać, poćwiczyć, wyrobić mięśnie i dopracować sylwetkę. Jak Ola dodała jeszcze że w Polsce to za mundurem panny sznurem to bardzo się ucieszył, że może i w jego przypadku tak będzie. Nic tylko trzymać kciuki, żeby 4-tygodniowa służba państwu przyniosła wymierne korzyści także dla jednego z rekrutów;))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6601692992163154672?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6601692992163154672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6601692992163154672' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6601692992163154672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6601692992163154672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/suba-nie-druba.html' title='Służba nie drużba'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2991822260919633676</id><published>2007-12-04T15:12:00.000+08:00</published><updated>2007-12-04T15:19:37.424+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><title type='text'>Jak się nazywasz?</title><content type='html'>Mojemu koreańskiemu mentorowi urodziła się córeczka. Pytam więc jak ma na imię. Okazuje się jednak, że imię w Korei ma specjalne znaczenie i to nie jest ot tak, że rodzice już od dawna mają w głowie swoje ulubione imiona dla chłopca czy dziewczynki, tak jak kiedy urodziła się Ola - wiadomo, że to będzie Ola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj proces jest nieco bardziej skomplikowany. Należy udać się do znawcy imion i astrologa w jednym, aby ten przeanalizował położenie gwiaazd w memencie narodzin, przejrzał mądre księgi imion, wybadał energię skupioną w dziecku w oparciu o gwiazdy i przodków i wtedy dopiero znachor podaje ojcu listę imion, które pasować będą do noworodka i będą mu służyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc Tae Hoon, bo tak nazywa się mój mentor(po naszemu - body czy też opiekun), czeka na listę, następnie skonfrontuje ją ze swoją listą imion i wtedy wspólnie z małżonką podejmą decyzję:) Póki co dziewczynka jest bezimienna;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2991822260919633676?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2991822260919633676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2991822260919633676' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2991822260919633676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2991822260919633676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/jak-si-nazywasz.html' title='Jak się nazywasz?'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-95425116196890351</id><published>2007-12-02T19:56:00.000+08:00</published><updated>2007-12-02T20:07:38.618+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><title type='text'>Polsko-koreańscy mnisi</title><content type='html'>Jak już wcześniej wspominałam świat jest mały, o czym ponownie przekonały się bohaterki tegoż właśnie skromnego Bloga.&lt;br /&gt;Udając się na coniedzielne rozmowy o życiu w buddyjskiej świątyni nawet nie spodziewały się, że przyjdzie im dzisiaj usłyszeć język polski z ust innych niż swoich własnych:) A jednak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie medytacji podszedł do nas mnich Dyrektor i wyszeptał, że w świątyni są Polacy. Czując przypływ patriotyzmu i falę polskości zaczęłyśmy się rozglądać po twarzach - kto tu może być Polakiem... Pomyliłyśmy Czechów z Polakami, ale to tak blisko, że prawie to samo;P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dharma talk poznałyśmy wielką trójcę mnichów i mniszek Polaków. Jakże zrobiło się miło! Jak fajnie, przyjemnie, rodzinnie:) Gadka szmatka, stoimy i rozmawiamy o polskim chlebie, wódce i kiełbasie... Tęsknota za krajem zbliża tak bardzo, że zostałyśmy uraczone opowieścią o gotowaniu barszczu czerwonego po cichaczu gdzieś w górach i przygotowywaniu likieru bananowego, a także o wyższości polskiego jabola nad koreańskim soju (które nota bene nie jest z ryżu, jak nam się wydawało, tylko ze słodkich ziemniaków - fuj:P).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszłyśmy do wniosku, że nie ma to jak polski wyluzowany facet! Nawet jeśli jest mnichem to przynajmniej można normalnie pogadać o bzdurach, które jednak stanowią jakąść część nas, czyli o kraju, hehe:) No i zaproszenie do Californi i nic tylko lecieć przed siebie, do mnichów Polaków w Stanach - to byłby niezły ubaw!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-95425116196890351?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/95425116196890351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=95425116196890351' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/95425116196890351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/95425116196890351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/polsko-koreascy-mnisi.html' title='Polsko-koreańscy mnisi'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6823487618737165700</id><published>2007-12-01T20:11:00.000+08:00</published><updated>2007-12-01T20:20:44.496+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='party time'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Wyższość Korei nad Stanami</title><content type='html'>Dostrzegam bardzo znaczącą różnicę między dwoma krajami wymienionymi w temacie - z korzyścią dla Korei.&lt;br /&gt;W Stanach wyganiali mnie z klubu zazwyczaj najpóźniej (co zdarzyło się tylko raz, bo zazwyczaj wcześniej spotykała mnie ta nieprzyjemność) o 4 rano. A przecież powszechnie wiadomo, że wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa: na parkiecie pojawiają się wolne przestrzenie, że człowiej już nie tańczy podrygując jak śledź w puszcze, ale wreszcie może dać upust swoim namiętnościom drzemiącym w środku i wymachać się rękami, nogami, pupą i włosami;))) A tutaj, w Seoulu, nikt nie zwraca na to uwagi - o 4 to było najwcześniej, kiedy grzecznie poproszono nas o wyjście i to z wielkim poczuciem winy, dając nam na drogę lody sorbet, żeby nie było nam przykro...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kluby...  Pisałam już o Club Day'u - imprezie do rana z szalonymi Koreańczykami. Podobnie wczoraj - wytańczyłam się za wszystkie czasy i przyzwoicie wróciłam do akademika, podkreślam - porządnie wytańczona  (czego okazuje się potrzebowałam najbardziej na świecie) o przyzwoitej 7. Przynajmniej nie trzeba było wracać po nocy, korki też nie były jakieś duże (bo sobota i nie wszyscy pracują;P). I grzecznie poszłam na spoczynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech żyje clubbing do białego rana! Niech żyją kluby otwarte do ostatniego klienta!!! Jeeee. &lt;br /&gt;Duży ukłon w stronę koreańskich klubów i wielki jęzor w stronę amerykańskich;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6823487618737165700?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6823487618737165700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6823487618737165700' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6823487618737165700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6823487618737165700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/wyszo-korei-nad-stanami.html' title='Wyższość Korei nad Stanami'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8106057668118272816</id><published>2007-12-01T14:58:00.000+08:00</published><updated>2007-12-01T18:30:50.709+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>W Korei wcale nie jest łatwo...</title><content type='html'>2007 Seoul Town Meeting - konferencja  organizowana od kilku lat specjalnie dla obcokrajowców zamieszkujących Seoul w celu konfrontacji ich obaw, problemów i trudności mieszkania w tej metropolii z władzami miasta i przedstawicielami rządu. Tysiące pustych słów, jak to rząd pomaga obcokrajowcom, poprzez organizowanie imprez integracyjnych dla małżeństw mieszanych oraz cooking classes, tysiące pytań pozostawionych bez odpowiedzi kolejny raz z rzędu... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się jednak, że życie w Seoulu wcale nie jest takie kolorowe, ale ludzie mieszkający tutaj kilka, kilkanaście lat codziennie borykają się z irracjonalnymi i wręcz groteskowymi problemami, które wynikają z chorego prawodawstwa i ciągłej potrzeby Koreańczyków do naradzania się, dyskusji i przemyśleń zamiast do działania. Najciekawsze jest to, że to rząd koreański z całej siły stara sie przyciągnąć obcokrajowców do Korei, w celu zwiększania inwestycji zagranicznych i globalizowania Korei - w kraju, gdzie obcokrajowcy stanowią 2% to całkiem ważna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto pare "kwiatków" wyłapanych w dniu wczorajszym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podwójne obywatelstwo w Korei jest niedopuszczalne; wobec tego jeśli np. Amerykanka wychodzi za Koreańczyka to albo zrzeka się swojego amerykańskiego obywatelstwa albo jej dzieci formalnie nie mają matki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po rozwodzie, małżonek, który nie jest Koreańczykiem traci prawo do pobytu w Korei i musi starać się o wizę albo pakować walizki. A co z dziećmi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Brak szkół międzynarodowych, dla dzieci np. inwestorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Aby założyć konto w banku, zarejestrować się na stronę internetową, kupić telefon komórkowy itp itd niezbędny jest Numer Identyfikacyjny (coś jak nasz PESEL). Problem polega na tym, że obcokrajowcom takie numery nie są przyznawane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jeśli już uda się komuś założyć konto w Korei (jest to mimo wszystko możliwe po przejściu przez tysiące urzędów i podań, no i znajomości) to i tak nie może wyciągnąć z niego pieniędzy w żadnym innym kraju poza Koreą. Aby móc używać konta w innym kraju trzeba mieć konto dolarowe, które jest jeszcze trudniej założyć niż zwykłe. Wynikają z tego takie problemy jak np. nauczyciel angielskiego po zakończeniu kontraktu wraca do siebe do USA, a pieniądze za prace są mu przelewane po wyjeździe (bo w Korei to tyle trwa). Wtedy, aby pieniądze odzyskać, należy jeszcze raz pokonać drogę Stany-Korea, wypłacić pieniądze w bankomacie, zamienić je w banku na dolary i wsiąść w samolot. Zaden problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W Korei jest sporo inwestorów, jest dla nich nawet specjalna wiza. Tylko, że jest podział na inwestorów lepszych i gorszych. Jeśli przyjeżdzasz do Korei, aby zainwestować mniej niż 1,5 mln dolarów, to lepiej nie zabieraj ze sobą rodziny, bo nie ma ona żadnych praw - a już na pewno nie spodziewaj się, że twoja żona będzie mogła pracować - to jest zabieranie miejsc pracy Koreańczykom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Aby dostać wizę E-2, która jest pozwoleniem na pracę jako nauczyciel angielskiego, trzeba się nieźle nagimnastykować - zrobić milion badań, przeprowadzić rozmowę w konsulacie, mieć czyściutką przeszłość i takie tam. Tylko, że jak już taki nauczyciel przyjedzie do Korei to ma mega ograniczone prawa. Powodem takiego stanu rzeczy jest to, że jakiś czas temu prasa koreańska nagłośniła sprawę o nadużywaniu narkotyków i alkoholu przez jakichśtam nauczycieli. Dodatkowo "ci ludzie pracują z dziećmi, więc wymagają dodatkowej kontroli". Dodam, że to bardzo popularne tu, że ludzie ze Stanów i Kanady podpisują roczne kontrakty na nauczanie ang. Zdarza się jednak, że nie dostają zapłaty, borykają się ze swoimi nieuczciwymi pracodawcami, nie mają się do kogo zwrócić, nie mają praw i są traktowani, jak oni to wyrażają - jak niewolnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze takie przyziemne sprawy jak to, że taksówkarze potrafią wykopać obcokrajowca z taksówki, nikt nie jest w stanie ogarnąć ludzi jeżdżących po Seoulu na skuretach i wciskających się w każdą dziurę, nie respektujących żadnych przepisów i narażających życie wielu uczestników ruchu drogowego. Zadzwonić na policję? Rewelacja - nikt nie mówi po angielsku, zgłosić kradzież, napaść, cokolwiek - patrz wyżej. Nie ma gdzie zadzwonić, gdzie uzyskać informacji, nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak piękne jest życie w Korei. Ale ludzi coś tu trzyma:)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8106057668118272816?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8106057668118272816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8106057668118272816' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8106057668118272816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8106057668118272816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/12/w-korei-wcale-nie-jest-atwo.html' title='W Korei wcale nie jest łatwo...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2772839626774734655</id><published>2007-11-24T12:52:00.000+08:00</published><updated>2007-12-01T18:29:00.750+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Osobliwa rozmowa</title><content type='html'>Moja koreańska komórka zaczyna dzwonić. Numer nieznany.Odbieram i słyszę potok słów.&lt;br /&gt;Wszystko by było ok, gdyby te słowa nie były po koreańsku.&lt;br /&gt;Więc grzecznie mówię: English, please. &lt;br /&gt;W odpowiedzi słyszę kolejny potok słów, tym razem w przyspieszonym tempie.&lt;br /&gt;Jedyny ratunek, jaki przyszedł mi do głowy: Hangukmal mullajo (co oznacza, mniej więcej, że po koreńsku do mnie nie dociera).&lt;br /&gt;Mój rozmówca po tym stwierdzeniu najwyraźniej uznał, że skoro wydusiłam z siebie takie skomplikowane zdanie to jestem w stanie zrozumieć wszystko więc mówił dalej swoje, tym razem wolniej. Nawet udało mi się rozszyfrować słowo 'gdzie' :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyraźniej jednak osoba po drugiej stronie spodziewała się koreańskiego rozmówcy i po prostu pomyliła numery. Dlatego też, nie chcąc jeszcze bardziej rozczarować nieznajomego moją nieznajomością języka, odłożyłam słuchawkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2772839626774734655?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2772839626774734655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2772839626774734655' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2772839626774734655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2772839626774734655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/osobliwa-rozmowa.html' title='Osobliwa rozmowa'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1230953784181886699</id><published>2007-11-23T18:43:00.000+08:00</published><updated>2007-12-01T18:25:59.448+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biznes w Korei'/><title type='text'>Ola w fabryce samochodów</title><content type='html'>Tak, samochody to zabawki dla chłopców, ale chcąc nie chcąc Ola musiała sprawdzić jak je się robi w GM Daewoo.&lt;br /&gt;Morderczo wczesna godzina i paskudna pogoda wcale nie zachęcały do wycieczki, ale co to dla Oli... tyle już przeżyła;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzień dobry Olę powitała propagandowa kawa:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R0auPPkOxaI/AAAAAAAAB6k/sS4irws4hPQ/s288/DSC04678.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda z automatu, ale o tak wczesnej godzinie najważniejsze jest dostarczyć organizmowi chociaż odrobinę kofeiny. Sprawą poboczną jest czy ta kofeina jest zasypana cukrem czy też nie. Chociaż gdyby Ola codziennie rano piła kawę z takiego kubeczka z pewnością zakochałaby się w tym popularnym producencie samochodów;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studenci KAISTa zdaje się, że byli długo oczekiwanymi gośćmi, albo to po prostu gościnność koreańska sprawiła, że w głównej sali zobaczyliśmy taki to oto napis:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R0auPfkOxbI/AAAAAAAAB6s/CIUxTjlaJxY/s288/DSC04680.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;/&lt;i&gt;Welcome KAIST Exchange Students&lt;/i&gt;/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie Ola mogła wypróbować czy wygodnie jej za kółkiem (dla nieświadomych: Ola jeszcze nie stanęła twarzą w twarz z egzaminatorem na prawo jazdy):&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.pl/aflorys/R0auP_kOxcI/AAAAAAAAB7Q/_CrYvHRHsbE/s288/DSC04686.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.pl/aflorys/R0auQvkOxeI/AAAAAAAAB7E/GROyC5bkrr0/s288/DSC04695.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Oli się spodobało i bardzo możliwe, że podejmie wyzwanie posiadania plastikowej karty upoważniającej ją do prowadzenia samochodów osobowych;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Została również nawiązana przyjaźń z panem robotnikiem, w razie gdyby nastąpiła nagła potrzeba posiadania jeżdżących czterech kółek:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.pl/aflorys/R0axfPkOxfI/AAAAAAAAB7U/LtKX-vg_wvc/s288/dziewczyny%20i%20robol.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale największą sensację wzbudziło zwiedzanie samej fabryki, a dokładnie tych części udostępnionych dla turystów: Body Shop (gdzie składa się, no, jak to się fachowo nazywa, ubranie samochodu? :P) oraz Assembley Shop (tam wkłada się całą resztę bajerów:P). Niestety nie dostaliśmy pozwolenia na robienie zdjęć, ale roboty, które się tym zajmują (w sensie: składaniem samochodów) po prostu tańczą! Niesamowite, że mogą poruszać się jak ludzie tylko dużo szybciej... Ola patrzyła jak zaczarowana na ich pracę - myślała, że takie coś istnieje tylko w Star Warsach... Ola jeszcze dużo nie wie jednak o świecie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla ciekawskich:&lt;br /&gt;- GM Daewoo Korea produkuje rocznie 1,5 mln samochodów, głównie na eksport&lt;br /&gt;- w Korei jest 5 fabryk GM Daewoo&lt;br /&gt;- samochody, które tu produkują to (o ile dobrze pamiętam): Matiz, Tosca, Winstorm, Lacetti i Gentra no i pewnie jakieś ich udoskonalenia, ale czy to ważne;)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle! Wycieczka udana. A nazwa miejscowości to: Bupyeong:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1230953784181886699?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1230953784181886699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1230953784181886699' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1230953784181886699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1230953784181886699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/ola-w-fabryce-samochodw.html' title='Ola w fabryce samochodów'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-661268147121093110</id><published>2007-11-20T15:47:00.000+08:00</published><updated>2007-11-20T16:15:16.363+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ola i jej myśli'/><title type='text'>Świat jest taki mały!</title><content type='html'>Wybrałyśmy się na zakupy świąteczne... Tak już czas, zwłaszcza, że paczka do Polski będzie szła z miesiąc!&lt;br /&gt;W tym właśnie celu odwiedzona została jedna z głównych ulic zakupowych z pamiątkami - Insedong. Ale ponieważ mamy szczęście do spotykania nowych ludzi to jeszcze zanim dotarłyśmy na miejsce to w starszym Koreańczyku, widzącego nas z mapą, odezwał się instynkt Koreańczyka-pomocnika i zaprowadził nas w poszukiwane miejsce. Jak tylko dowiedział się, żeśmy dziewczyny prosto z Polski, zaczął mówić do nas po niemiecku;))) Informacje, że w Polsce mówimy po polsku nie bardzo do niego docierały. Naszczęście Iwona potrafi zrozumieć pojedyncze słowa, takie jak 'ale' i 'nic' więc dogadaliśmy się;))) Pan Koreańczyk dał nam milion folderów o filmach i dzielnicy Seoulu, w której akurat przebywaliśmy, nie zważając na fakt, że były one po koreańsku. Ale kogo to obchodzi - liczy się przecież gest;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciągnął nas wir zakupów - od straganu do straganu, pałeczki, kubeczki, kolczyki i wszystkie te rzeczy, które oczywiście nikomu nie są potrzebne, przykuwały naszą uwagę. Będąc tak pochylona nad kupą przeróżności nagle zamarłam i natychmiast się wyprostowałam, jednocześnie obracając się. Cóż to mogło wywołać we mnie taką reakcję, przecież na codzień świecę przykładem spokoju i opanowania...;) Ale nie tym razem: usłyszałam język polski! Ludzie, z których wydobywały się dźwięki, chyba zauważyli mój niepokój, bo też się zatrzymali i patrzyliśmy sobie w oczy kilka sekund;)))&lt;br /&gt;Po czym z mojej twarzy wydobył się dźwięk: 'Dzień dobry'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie głupie 'dzień dobry' a łamie lody i już po kilku chwilach odkryliśmy, że mamy wspólnych znajomych...:) Zaraz potem pojawiła się obok polska mniszka i szybko pożałowałam, że wyjawiłam niektórych wspólnych znajomych, no ale mam nadzieje, że drzwi prowadzące na niedzielne mowy Dharmy nam się nie zamkną. Grupka Polaków okazała się, jak to się przedstawili: "Polskimi buddystami", którzy przyjechali do Korei na jakieśtam obchody czegośtam i różne uroczystości. Zaproponowali nam wycieczke do Hongkongu, a my takich rzeczy przecież nie odmawiamy;)))) Więc w ciągu tygodnia okaże się, czy znajomość z polskimi buddystami zakwitnie, czy też, jak przypuszczamy, umrze śmiercią naturalną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek: nie jest ważne w co wierzysz, pewne rzeczy w ludziach są zawsze takie same, i to nie są te dobre rzeczy - ot, taki mały wnioseczek mi się nasunął po krótkiej rozmowie przepełnionej troche sztucznością, troche czymś, czego nie potrafie nazwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze, dla zaznaczenia obecności Iwony na tym blogu i jej udziału w powyższych wydarzeniach, sztandarowy tekst: "Dlaczego mi się to zdarza?" ;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-661268147121093110?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/661268147121093110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=661268147121093110' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/661268147121093110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/661268147121093110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/wiat-jest-taki-may.html' title='Świat jest taki mały!'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5026746734613097913</id><published>2007-11-19T21:30:00.000+08:00</published><updated>2007-12-01T18:29:42.600+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szara rzeczywistość'/><title type='text'>A miało być tak pięknie...</title><content type='html'>...a jest jak zwykle :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zima jest to pora roku, której Ola, delikatnie mówiąc, nie lubi. Oczywiście czasami zdarza jej się zapałać wielką miłością do śniegu, ale takie nietypowie zjawisko zdarza się jedynie w czasie ferii zimowych, kiedy to może poszaleć sobie na nartach w jakimś spokojnym zimowym kurorcie. Poza tym nie należy wiązać słów Ola, zima i uwielbienie, ponieważ po ich połączeniu wychodzi dziwoląg, który nie ma racji bytu i wydaje się być zabawny w ustach innych osobników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też Ola miała skrytą nadzieję, że wybierając się w cieplejsze miejsce od Polski, jakim jest Korea, uniknie zamrożonej wody spadającej z nieba i oblepiającej wszystko co się rusza i nie rusza. Jakże bardzo się myliła! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki oto widok napotkał ją dziś przed akademikiem:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.pl/aflorys/R0GGuvkOxYI/AAAAAAAAB58/AIcvh7uoXpc/s288/DSC04677.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Tak, jest to śnieg! Mało tego - pokrywa śnieżna zwiększa się w zastraszającym tempie, tak, że nawet pan strażnik wyszedł ze swej budki, aby odśnieżyć podjazd!!!&lt;br /&gt;A ponieważ już chyba wszędzie występują anomalie pogodowe to obfitym opadom śnieżnym towarzyszy... burza! Czegoś takiego Ola jeszcze nie widziała w swoim krótkim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego podnoszę apel do wszystkich, którzy czytają te skromne notatki na tym nieśmiałym blogu:&lt;br /&gt;Ludzie! Nie używajcie dezodorantów, jeździjcie rowerami i segregujcie śmieci!&lt;br /&gt;Nie pozwólcie Oli marznąć tylko przez to, że przez swoją głupotę (przykro mi, musiałam użyć tego słowa) zmieniamy klimat tego pięknego kraju...&lt;br /&gt;Brrrr&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla jasności: używam dezodorantu w sztyfcie;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5026746734613097913?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5026746734613097913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5026746734613097913' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5026746734613097913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5026746734613097913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/miao-by-tak-piknie.html' title='A miało być tak pięknie...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2730740030203316503</id><published>2007-11-17T18:53:00.001+08:00</published><updated>2007-11-17T19:01:09.199+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Przerwa techniczna...</title><content type='html'>Karastrofa, trauma i koniec świata...Armagedon, świat się wali, co ja mam biedna począć?&lt;br /&gt;Takie myśli kotłowały mi się wczoraj po głowie. &lt;br /&gt;Przyczyna była makabryczna: brak internetu w pokoju akademikowym.&lt;br /&gt;Nie ma internetu, nie ma kontaktu ze światem, co się w ogóle dzieje?&lt;br /&gt;Nagle zapragnęłam obdzwonić całą rodzinę i wszystkich znajomych, sprawdzić co tam słychać w polityce, zacząć szukać materiałów do prezentacji i zaznaczyć swoją obecność na blogu... A tu dupa. No nie ma, nie ma internetu.&lt;br /&gt;Dusza płacze, widzę, że mój Zizi też czuje się nieswojo, a ja nie wiem co ze sobą uczynić...&lt;br /&gt;Już nawet w ramach konsultacji dot. organizacji piątkowego wieczoru, zamiast włączyć Skypa, musiałam wstać i przejść się do pokoju obok!!! To przechodzi ludzkie pojęcie! Kosmos, a Ola czuje się...hmm...nieswojo to mało powiedziane...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i co zrobiła Ola? Położyła się i zasnęła w ramach odrabiania strat spowodowanych całonocnymi konwersacjami na linii Korea-Polska... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba mam syndrom odstawienia...;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2730740030203316503?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2730740030203316503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2730740030203316503' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2730740030203316503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2730740030203316503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/przerwa-techniczna.html' title='Przerwa techniczna...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2679204492947418263</id><published>2007-11-11T18:32:00.000+08:00</published><updated>2007-11-12T10:08:22.839+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś dla duszy'/><title type='text'>Templestay w Hwa Gye Sah</title><content type='html'>Jak się okazało, zapowiadana kolejna niedziela wcale nie była taka nieuduchowiona (Patrz &lt;a href="http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/uduchowiona-niedziela.html"&gt;tu&lt;/a&gt;). Tym razem już od soboty zażywałyśmy mnisiego życia w świątyni buddyjskiej.&lt;br /&gt;Na początek dostałyśmy tzw. dharma clothes. Wygląda na to, że mnisi to racze pokaźni chłopcy, bo ubranka były troszeczke za duże:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RzbZ-DLoWQI/AAAAAAAAB4g/XBfP1ViF7IA/s288/DSC04661.jpg" /&gt; &lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RzbZ-DLoWSI/AAAAAAAAB4w/ehJdna7uLnw/s288/DSC04664.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;I znowu widziałam wyraz twarzy Iwony: "Ola, znowu nas wpakowałaś", ale szybko jej mineło;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od herbatki i pogadanki z Naczelnym Mnichem, po czym godzinna medytacja, śpiewy (mnisi przez prawie całą dobę bez przerwy śpiewają w świątyni mantry i sutry... tworzy to niesamowity klimat, bo śpiew przenika przez ściany) i do łóżeczka o 21;P a tak wcześnie tylko dlatego, że pobudka jest o 3 rano! Jeszcze nam sie nie zdarzyło pójśc o tej porze spać.... &lt;br /&gt;A następnie: 108 pokłonów, godzinna medytacja na siedząco, walking meditation, godzina na siedząco, sprzątanie, zamiatanie i obieranie o krojenie owoców;) No i nie spałyśmy od kilku godzin a na dworze jeszcze było ciemno... O tej godzinie to co najwyżej zdarzyć nam się mogło wrócić z imprezy w norebanie, heh:P&lt;br /&gt;Po śniadaniu przerwa, a potem znowu medytacja: siedząca, stojąca, siedząca, stojąca i siedząca. Najlepsze zostało na koniec: dharma teaching - bardzo fajny wykład mnicha wizytującego, ze Stanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie było, odświeżony umysł, naładowana bateria na kolejny tydzień nie-wiadomo-czego (bo w tej Korei to nigdy nie wiadomo co się stanie).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2679204492947418263?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2679204492947418263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2679204492947418263' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2679204492947418263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2679204492947418263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/templestay-w-hwa-gye-sah.html' title='Templestay w Hwa Gye Sah'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2073713946669600552</id><published>2007-11-09T18:54:00.000+08:00</published><updated>2007-11-12T10:09:00.153+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś dla duszy'/><title type='text'>Han Ji czyli koreańskie pudełka</title><content type='html'>Ola miała dziś okazję wypróbować swój artystyczny zmysł i swoją cierpliwość.&lt;br /&gt;Powszechnie wiadomo, że zalążki estetyki u Oli znaleźć można, w przeciwieństwie do cierpliwości.&lt;br /&gt;Mimo wszystko nasza bohaterka postanowiła zmierzyć się z samą sobą i stworzyć koreańskie pudełko;)&lt;br /&gt;Zaczęło się niewinnie:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RzQ78zLoWFI/AAAAAAAAB3E/IIXjZdnrm70/s288/DSC04638.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Mając gotowy szablon Ola mogła odetchnąć z ulgą: przynajmniej nie kazali jej niczego wycinać:)&lt;br /&gt;Po paru minutach i kilku palcach sklejonych super klejem:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RzQ79DLoWII/AAAAAAAAB3c/yysruLE0Ook/s288/DSC04645.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Następnie pudełeczko trzeba trzeba okleić papierem, którego nazwy nie pamiętam (kajam się - powinnam chłonąć te nowe wyrazy jak gąbka wodę;P). To już nie była łatwa sprawa, bo każdy kawałeczek papieru należało posmarować 'koreańskim klejem", potem dokładnie przykleić, wyrównać i takie tam. Efekt nie był jednak zachwycający:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RzQ8KDLoWLI/AAAAAAAAB34/tWwppDgWQQo/s288/DSC04652.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;No ale to nie był jeszcze koniec:) Ola wiedziała, że jest dopiero w połowie drogi do zwycięstwa. Czekała ją jeszcze zabawa z tymże samym papierem koreańskim, tylko tym razem "naturalnie zabarwionym". Dostając do ręki papier nasłuchała się także o nowym stylu życia Koreańczyków: bogacą się i chcą prowadzić "wellbeing" - dlatego papier jest barwiony naturalnie;P Ola zrozumiała, że w Korei wszystko da się wytłumaczyć szeroko pojętą "zdrowotnością". Słyszy o tym także kiedy je wodorosty, suszone rybki i odmawia ośmiorniczek;P &lt;br /&gt;Wracając do pudełka.... Po 2 godzinach pracy efekt był już znacznie ciekawszy:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RzQ8KDLoWMI/AAAAAAAAB4A/fPjLmv87-wg/s288/DSC04656.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;I rzut z lotu ptaka;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RzQ8KDLoWNI/AAAAAAAAB4I/5hwVPXLENEA/s288/DSC04657.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieło ukończone! Musi tylko wyschnąć, aby można było je "uczesać" specjalną szczoteczką:)&lt;br /&gt;Cierpliwość zrodziła się w Oli, a artystyczna dusza została pobudzona;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;HanJi ma już swoje przeznaczenie: będzie służyło jako pudełko na kolczyki, bo do tej pory Ola trzymała swoje skarby w pudełku po kawie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2073713946669600552?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2073713946669600552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2073713946669600552' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2073713946669600552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2073713946669600552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/han-ji-czyli-koreaskie-pudeka.html' title='Han Ji czyli koreańskie pudełka'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6583809383325626007</id><published>2007-11-06T18:01:00.000+08:00</published><updated>2007-11-06T20:53:33.862+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Friendship after lunch:)</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień sponsoruje liketka M jak Myeong-dong - dzielnica, której do tej pory nie widziałyśmy więc dzisiaj właśnie nadszedł jej czas dla naszych oczu:) Typowa koreńska dzielnica, pełna wszystkiego:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RzA4t1jFqBI/AAAAAAAAB1s/BcwnYUYAbUk/s288/DSC04595.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RzA4tljFp-I/AAAAAAAAB1U/pc42LCiKOys/s288/DSC04579.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Ale mimo tego zgiełki i hałasu widocznego na zdjęciach, można też znaleźć tu ciszę i spokój na popołudniową prasówkę:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RzA5EFjFqII/AAAAAAAAB2k/GportS9yhTM/s288/DSC04627.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałyśmy jednak, dla odmiany, za dużo szczęścia, bo:&lt;br /&gt;1. Nie znalazłyśmy kebaba, na który tam poszłyśmy (a w przewodniku było napisane, że jest...a my takie stęsknione za kebabem z Świętokrzyskiej...:/) - prawdopodobnie już dawno został zamknięty, bo Koreańczycy wolą swoje bulgogi.&lt;br /&gt;2. Katedra, którą poszłyśmy oglądać była w remoncie, więc prawie jej połowa była przykryta siatkami.&lt;br /&gt;3. Korean Village we wtorki jest zamknięte (a dziś wtorek) - weszłyśmy do środka, ale nie wszystko było udostępnione turystom.&lt;br /&gt;4. Nie znalazłyśmy Mini zoo, mimo, że szukałyśmy go z godzinę. W sumie to dobrze, bo okazało się, że tak naprawdę żadna z nas zoo nie lubi. Pytanie tylko dlaczego wymyśliłyśmy sobie, żeby je zobaczyć??? :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko było bardzo miło, słoneczne popołudnie, niebo czyste i było co oglądać i tak:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tak sobie wędrowałyśmy ulicami zatrzymał nas jakiś koleś - twarz niekoreańska - dziwne:P&lt;br /&gt;Zwrócił się do mnie, jak zwykle, nieogryginalnie pytaniem skąd jestem.&lt;br /&gt;Przedtawił się jako Włoch - Ken. Iwona twierdzi, że jest Arabem albo Turkiem i wciskał kit.&lt;br /&gt;Bardzo możliwe, bo zaraz potem usłyszałam, że jestem piękna i że on proponuje mi "Friendship after lunch". Nie będąc do końca pewna co usłyszałam (no nie codziennie ludzie proponują mi friendship after lunch:P) dopytałam czego on chce:)&lt;br /&gt;Zrozumiawszy, że usłyszałam bardzo dobrze nagle zaczęło bardzo mi się spieszyć, Iwonie zresztą też:) Więc uciekłyśmy.&lt;br /&gt;A "Frienship after lunch" zostało uznane hasłem miesiąca. Panowie - brzmi niewinnie, możecie śmiało stosować w swoich podbojach:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeju, że na Koreańczyków w Korei trzeba czasem uważać to oczywiste, ale żeby na Arabo-Włochów? :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6583809383325626007?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6583809383325626007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6583809383325626007' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6583809383325626007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6583809383325626007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/friendship-after-lunch.html' title='Friendship after lunch:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-2104138753605284959</id><published>2007-11-04T15:41:00.000+08:00</published><updated>2007-11-13T20:00:23.553+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś dla duszy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ola i jej myśli'/><title type='text'>Uduchowiona niedziela:)</title><content type='html'>Piękna słoneczna niedziela... W Polsce 3 stopnie a my grzejemy dupcie:) No ale ponieważ to niedziela to najpierw nakarmiłyśmy żołądki (oczywiście typowo koreańskim żarciem w Burger Kingu, bo dostałyśmy książeczke ze zniżkami:)) a potem postanowiłyśmy zrobić coś dla duszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iwona wygrzebała ze swojego "areału" (tak zdrobniale nazywa swój bałagan:P) ulotkę, którą dorwałyśmy kilka tygodni temu w drodze na siłownię. Ulotka dumnie zapraszała na "2007 Faith &amp; Life Conference" organizowaną przez kościół prezbiteriański.&lt;br /&gt;W sumie nigdy nie widziałyśmy takiego zjawiska jakim jest kościół prezbiteriański więc ciekawość wygrała:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiłyśmy na niewielką salę z mównicą i krzesłami, wypełnioną pojedyńczymi jednostkami ludzkimi. Ale bardzo miło nas przywitano pytaniem o kawe czy herbate no i o to czy wzięłyśmy ze sobą Biblię. Po minie Iwony było widać: "Ola w co ty nas znowu wpakowałaś?" Ale skoro powiedziałyśmy A to trzeba było też powiedzieć: Nie mamy Biblii:P I dostałyśmy egzemplarz dyżurny:)&lt;br /&gt;1,5h analizowania wersów Bibli i powtarzania tego, że Bóg nas kocha pomogło mi jedynie utwierdzić się w przekonaniu, że każda religia żywi się tym samym, tylko używa do tego nieco innych technik i innych przenośni... Jest coś/ktoś - przestrzeń, pustka, Bóg, Allah czy Budda, jak byśmy to sobie nazwali i jesteśmy my - marne ciałka, które prędzej czy później umrą. Problem polega na poczuciu, że jesteśmy częścią tego czegoś/kogoś. I nazywajmy to jak chcemy. Religia to opium dla ludu (idąc za słowami Marksa). Tylko czekałam aż na końcu wszyscy zaczną się przytulać i sobie dziękować, za to że są:))) Na szczęście przytulanie nas ominęło, a podziękować podziękowałyśmy i zostałyśmy zaproszone na za tydzień:))) hehe. Niestety mordercza godzina 10:30 rano w niedzielę nie brzmi zachęcająco, a wręcz rzekłabym, że jest niemożliwa do osiągnięcia dla biednych studentek uczących się po nocach;))))&lt;br /&gt;W następną niedzielę czeka nas więc duchowa śmierć i żołądkowa też (biorąc pod uwage niewykorzystane książeczki zniżkowe).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-2104138753605284959?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/2104138753605284959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=2104138753605284959' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2104138753605284959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/2104138753605284959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/uduchowiona-niedziela.html' title='Uduchowiona niedziela:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1282174731218490514</id><published>2007-11-02T20:48:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:07:40.129+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Gdzie kucharek sześć...</title><content type='html'>Ponieważ intensywnie obcujemy z kuchnią korańską, najwyższy nadszedł czas na zmierzenie się z nią od zaplecza. Oznacza to mniej więcej tyle, że dziewczynki postanowiły uzyskać synergię z połączenia polskiego zmysłu kulinarnego z koreańskimi przepisami na sesak &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bibimbap"&gt;bibimbab (새싹비빔밥)&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bulgogi"&gt;bulgogi (불고기)&lt;/a&gt;. Kuchareczki jak nie patrzeć:&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RyscPKPDOGI/AAAAAAAABws/dh_tLL1Nf20/s288/DSC04541.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Żadnych strat w palcach i ludziach:) Wiedząc, że po przygotowaniu jedzenia trzeba będzie je zjeść starałyśmy się nie zrobić niczego głupiego. Zresztą, jak już ustaliłyśmy wcześniej, nas można posądzić o wszystko, ale nie o głupie rzeczy:)))))) &lt;br /&gt;Zapowiadało się wyśmienicie:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RyscZ6PDOLI/AAAAAAAABxU/Y8sPIjDKLUM/s288/DSC04555.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Smakowało też całkiem nieźle, ale chyba nie wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RyscPKPDOJI/AAAAAAAABxE/WYVQfjtE4LU/s288/DSC04548.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Zdaje się, że dodałam trochę za dużo sosu z czerwonej papryczki:))) &lt;br /&gt;Ale fakt, że post ten napisałam własnoręcznie może uspokoić Czytelników: gotowanie przeżyłam! I szczerze mówiąc smakowało mi bardzo:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1282174731218490514?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1282174731218490514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1282174731218490514' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1282174731218490514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1282174731218490514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/11/gdzie-kucharek-sze.html' title='Gdzie kucharek sześć...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5529121205234844385</id><published>2007-11-01T10:49:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:07:22.054+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Lotte WOrld</title><content type='html'>Jak to dobrze oderwać się od czasu do czasu i pozwolić sobie na dziecinną zabawę w wesołym miasteczku:) Śmiać się jak szalony wisząc do góry nogami, krzyczeć w niebogłosy zbliżając się do prędkości światła i jeść kukurydzę na patyku:)&lt;br /&gt;Powrócić do dzieciństwa wsiadając na karuzele i bujane koniki:) Pokonać strach na 70-cio metrową wieżę i zjechać z niej z prędkością 100 km na godzinę. Poczuć na szczycie przez kilka sekund spokój i ciszę i wszechświat:)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://www.iloveseoultour.com/img/contents/tour/df07_01.jpg"/&gt;&lt;br /&gt;Muszę tam pojechać jeszcze raz:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5529121205234844385?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5529121205234844385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5529121205234844385' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5529121205234844385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5529121205234844385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/lotte-world.html' title='Lotte WOrld'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7321105884005206774</id><published>2007-10-30T15:20:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:06:54.711+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ola i jej myśli'/><title type='text'>Jak wzbudzić nienawiść?</title><content type='html'>Seodaemun Prison - więzienie, które spełnia tu rolę naszego Oświęcimia, tylko że z czasów okupacji japońskiej. Dość drastyczne, pokazujące tortury, malutkie cele, wyznania świadków, filmy z torturami i wyrokami śmierci. Coprawda Japończycy nie gazowali ludzi, tylko pojedynczo wieszali ich w specjalnie do tego przeznaczonym budynku egzekucji, ale i tak więzienie robi wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze większe wrażenie, do tego negatywne, robi to, że oprócz nas nie było tam w sumie nikogo za wyjątkiem kilku wycieczek przedszkolaków, które panie wychowawczynie ciągały po piwnicach z makietami tortur, opowiadając zapewne, jakie to straszne rzeczy ci wstrętni Japończycy wyczyniali dla "patriotic ancestors" (tak na każdej tablicy informacyjnej były nazywane ofiary - patriotyczni przodkowie). &lt;br /&gt;Podejrzewam, że wizyta w więzieniu jest częścią programu przedszkol, czy też pierwszych klas podstawówek. I tak, od najmłodszych lat Koreańczycy uczeni są patriotyzmu w wydaniu "nienanawidzimy wroga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jakim wieku pierwszy raz byliście w Oświęcimiu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7321105884005206774?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7321105884005206774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7321105884005206774' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7321105884005206774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7321105884005206774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/jak-wzbudzi-nienawi.html' title='Jak wzbudzić nienawiść?'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4171057164494699380</id><published>2007-10-29T02:49:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:06:35.657+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='górzyście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Weekend we dwoje:)</title><content type='html'>Brzmi bardzo romantycznie:) A było bardzo zabawnie. Zwłaszcza, że tą drugą osobą była Iwona. &lt;br /&gt;Ale zanim Drogi Czytelnik zacznie przebijać się przez stosy tekstów, należy najpierw wprowadzić go w dobry nastrój, Uczynię to bez słów. Ostrzegam, że nadmierne wprowadzanie się w dobry nastrój może doprowadzić do pojawienia się nutki zazdrości:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RySx0KPDNWI/AAAAAAAABpk/P9J945Dv1UE/s288/DSC04264.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RySySaPDNZI/AAAAAAAABqA/AGWhOy_OtFE/s288/DSC04285.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RySyR6PDNYI/AAAAAAAABp4/LvMvCeKExeQ/s288/DSC04283.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RySyT6PDNbI/AAAAAAAABqQ/E8mQHW1B9XE/s288/DSC04292.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RyS03aPDNpI/AAAAAAAABsM/YTGSSpbPH5g/s288/DSC04362.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RyS036PDNqI/AAAAAAAABsU/HmU7O73tsUw/s288/DSC04369.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RyS1l6PDNtI/AAAAAAAABsw/903J_ntLUfo/s288/DSC04418.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RyS2RaPDNxI/AAAAAAAABtU/4RW9oDN36bA/s288/DSC04456.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RyS23KPDN1I/AAAAAAAABt4/peQnbPTa_ZE/s288/DSC04509.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Starczy na razie:) Mam nadzieję, że dobry nastrój jest. A teraz słownie (ale tylko dla wytrzymałych bo będzie długo...:P)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota, świt, cały akademik śpi, a dzielne Bohaterki tej opowieści zasuwają na dworzec. Cel: Chiaksan National Park i podbój gór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygoda zaczęła się już w Wonju, gdzie szukałyśmy busu na szlak. Zaraz zaczepił nas jakiś Koreańczyk, że chce nam pomóc. My mówimy, że chcemy autobusem 21 a on że nie, że 41. Nic to że to na drugi koniec gór - jedziemy:) Koreańczyk uratował nam życie jeszcze w czasie drogi, kiedy to pan kierowca chciał nas wysadzić bo nie miałyśmy drobnych coby za przejazd zapłacić - pan Koreańczyk nam rozmienił kase sam z siebie:) Pewnie pomyślał sobie: ha, biedne dziewczynki, w góry w adidaskach, nawet nie wiedzą gdzie jadą, ha ha, rozmienie im chociaż kase, ha ha:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dotarłyśmy i dzielnie zaczełyśmy się wczłapywać pod górę. Na dzień dobry zaliczyłyśmy najwyższy szczyt Chiaksan. Ten oto:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RySznqPDNkI/AAAAAAAABrg/RD02eUCTemQ/s288/DSC04334.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RySznKPDNjI/AAAAAAAABrY/d64dZjHcEek/s288/DSC04330.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;Droga była piękna, mimo że stroma i skalista. No i dałyśmy rade:) Zeszłyśmy sobie potem na noc do miasteczka Hanggwol, przynajmniej jak miasteczko wyglądało na mapie:P Prawie na samym dole spotkałyśmy tego samego Koreańczyka, który nas wsadził do autobusu: "Pollandy, Pollandy!" Zaczął krzyczeć jak nas zobaczył, pokazywać palcami i opowiadać kolegom, jakie to jesteśmy dzielne, że w takich bucikach weszłyśmy. Wzbudziłyśmy w nim taki respekt i zaskoczenie, że dał nam piwa i batona - a w Korei starszym się nie odmawia:) Więc, cóż, wzięłyśmy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miasteczka dotarłyśmy o zmierzchu. Miasteczko było raczej wioską, pustą do tego, po sezonie. A my nie mamy gdzie spać! Im ciemniej się robiło tym dreszczyk emocji był mocniejszy, a nawet bardziej przeraźliwy. Ani żywej duszy, domki z papieru, a przed domkami - co nieco nas zdziwiło - wyczesane samchody, jak nie beemki to jakaś wyższa koreańska półka...hmmm... No nic! Trzeba szukać spania, a my już ledwo na oczy widzimy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcy znalazłyśmy LoveMotel:) Ale łóżko i łazienka było, niedrogo, a co tam! Teraz już ważne było, żeby coś zjeść w tej opustoszałej wiosce. Sklepu żadnego, nic. Tylko, że oprócz tego, że wioska była zabita dechami to okazalo się, że mają w niej mnóstwo fancy miejsc, jakich nawet w Bialym nie widziałam. &lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie - wiocha, nic nie ma, ciemno, głucho i napotykacie nagle jazz club, potem włoską kawiarnie i jeszcze pare dziwnych miejsc, gdzie zbierają się ludzie, ubrani jak ci w Seoulu, podjeżdzający super samochodami i co najdziwniejsze sie nam wydało - kompletnie nie zwracający na nas uwagi. Jakbyśmy były powietrzem! Jest to o tyle dziwne, że odkąd jesteśmy w Korei, budzimy powszechne zainteresowanie - a tu nic, nawet ukradkowych spojrzeń. Pełne zainteresowania i ciekawości zmyłyśmy sie do daszego love motelu:) Dziwnie...:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale z rana, jak nigdy bo o 8 - znowu w drogę. Tym razem napotkana pani Koreanka na pytanie o drogę odpowiedziała fuknięciem i ucieczką... mówiłam, że dziwna okolica:P W każdym razie w sumie to zrobiłyśmy ok. 20 km w ten jeden dzień. Przeszłyśmy Chiaksan jak należy, zobaczyłyśmy 5 świątyń ukrytych w górach, poobcierałyśmy nie na stromych zejściach i podejściach i nawdychałyśmy sie świeżego powietrza. Widoki - bajka:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale śpieszyłyśmy sie na pociąg, a droga z parku do miasteczka najbliższego nie miała końca... robiło się ciemno.&lt;br /&gt;Nagle zatrzymał sie jakiś samochód- małżeństwo zapropnowało, że nas podwiezie:) No to wsiadłyśmy, a co:) Chociaz ja bym nie wzięła brudnych, spoconych i obładowanych białych turystek o zmierzchu do swojego czyściutkiego samochodu, ale to tylko ja...pewnie dlatego, że nie mam samochodu, ba, nawet prawa jazdy:P&lt;br /&gt;Pierwsze pytanie, standardowo: Skąd jesteśmy:) Drugim powinien być nasz wiek, a tu zaskoczka: Jakiego jesteście wyznania? Eeee, pełna konsternacja... Okazało się, że nasi dobroczyńcy to prawie że ortdoksjni katolicy:))) Trzecie pytanie: Czy mógłbm przedstawić was mojej córce... To już było więcej niż konsternacja:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców zobaczyłyśmy prawdziwe koreańskie mieszkanie, poznałyśmy 2 młode Koreanki i zjadłyśmy kolację w czaderskiej restauracji. Serwowano opiekaną kaczkę, na którą za chiny nie stać by mnie było! A na koniec podwózka na sam dworzec i wymiana maili:) &lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RyS23aPDN2I/AAAAAAAABuA/I30iWpw8PzY/s288/DSC04518.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek: powinnyśmy razem podróżować, bo nie jesteśmy w stanie niczego przewidzieć i to jest piękne!&lt;br /&gt;A nóg nie będę używać przez tydzień:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4171057164494699380?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4171057164494699380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4171057164494699380' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4171057164494699380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4171057164494699380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/weekend-we-dwoje.html' title='Weekend we dwoje:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8824292872004911657</id><published>2007-10-24T22:34:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:06:12.724+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naukowo'/><title type='text'>Pierwszy naukowy sukces:)</title><content type='html'>No to pierszy egzamin Ola ma za sobą:) Spięła poślady, przemogła się, wytłumaczyła sobie, że jest w Korei żeby się czegoś też nauczyć, powiesiła nad łóżkiem kartkę przypominającą, że w końcu czasem trzeba się zniżyć do poziomu przeciętnego, zejść z obłoków na padół ziemski, do ludzi i książek i zabrać sie do nauki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bolało... Oj bolało. Człowiek wychodzi z wprawy po tak długich wakacjach i po używaniu szarych komórek jedynie do wymyślania sobie kolejnych rozrywek, wycieczek i liczenia kasy, która została. Z tym ostatnim było najłatwiej, bo w porównaniu do ilości miejsc do zobaczenia i możliwości zabawy, wony liczy się najszybciej, bo jest ich najmniej:) (won-waluta koreańska powszechnie używana w tym pięknym kraju, w którym obecnie się znajduję).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że bolało, to jak już wspomniałam, byłam twarda. Odmówiłam sobie wiele przyjemności, aby przyswoić wiedzę z zakresu mediów. Temat niby ciekawy, ale przypominam, że komórki odpowiedzialne za przyswajanie zrobiły sobie wolne:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale dla świętego spokoju i kontynuowania życia poza normalnością, napisałam piękny esej (o Polsce oczywiście, żeby profesor też się czegoś nauczył:P), powiedziałam 4 reaction speeche (czyt. spicze:P mój polski podupada:P) i napisałam egzamin. Chociaż moja duma i radość jest subiektywna, bo wyników nie ma jeszcze, to zróbmy w tym miejscu, dla wspólnego dobra, założenie, że wszystko jest do przodu:) Tym samym ja też ide do przodu, a nawet jadę - w sobotę pociągiem do Chioksan National Park, aby zapatrzeć się w góry i pozdzierać troche podeszwy butów:) No i wracam to codzienności życia ponad życiem:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8824292872004911657?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8824292872004911657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8824292872004911657' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8824292872004911657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8824292872004911657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/pierwszy-naukowy-sukces.html' title='Pierwszy naukowy sukces:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3803148642856923656</id><published>2007-10-21T16:50:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:05:51.102+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><title type='text'>Wybory 2007</title><content type='html'>Ponieważ jest cisza przedwyborcza to nie będę komentowała, a jedynie zamieszczę zdjęcia:)&lt;br /&gt;Powiem tylko, że wypełniłyśmy dzielnie swój obywatelski obowiązek:) Ku chwale Ojczyzny! Hej!&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RxsSbgP54EI/AAAAAAAABo8/rfwl2ethJJ4/s288/DSC04235.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RxsSaQP54BI/AAAAAAAABoo/PnIJ1F515V8/s288/DSC04231.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RxsSawP54CI/AAAAAAAABos/WfB0mZa6toQ/s288/DSC04232.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RxsSbAP54DI/AAAAAAAABo4/vcQzvEpM74w/s288/DSC04233.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;(kolejność zdjęć chronologiczna:) czyli w kolejności wrzucania do urny)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3803148642856923656?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3803148642856923656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3803148642856923656' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3803148642856923656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3803148642856923656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/wybory-2007.html' title='Wybory 2007'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7820470756250729167</id><published>2007-10-20T21:40:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:05:30.775+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>FotoStory: Salon piękności:)</title><content type='html'>Tworzymy historię... obrazkową:) Po 5 miesiącach w Korei obie bohaterki komiksu będą charakterami mangowymi:)&lt;br /&gt;Jeśli niewyraźnie widać literki polecam ściągnąć pliki:) albo skontaktować się bezpośrednio z autorką. Ostatecznie można klikąć &lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/SalonPiKnoCi/photo#5123413307180048370"&gt; tu &lt;/a&gt;. Ale to w ostateczności;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RxoFQgP53_I/AAAAAAAABn0/03eQIpqtDpY/s400/Page_1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RxoFQgP54AI/AAAAAAAABn8/CzvdEa_1pXE/s400/Page_2.jpg" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7820470756250729167?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7820470756250729167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7820470756250729167' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7820470756250729167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7820470756250729167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/salon-piknoci.html' title='FotoStory: Salon piękności:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8448616956157113728</id><published>2007-10-19T11:16:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T19:01:55.031+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Koreańska maseczka</title><content type='html'>Dla zdrowotności, urody i dobrego samopoczucia Ola kupiła sobie maseczke:)&lt;br /&gt;Humor ewidentnie wymagał poprawy po tym jak Ola kupila farbe do włosów, która okazała się pseudo henną. W efekcie włosy są koloru niekreślonego (coś między brązem a filoletem?) a odrosty długości 2-3 cm są koloru równie nieokreślonego, ale w innej skali: między ryżym a różowym:(((&lt;br /&gt;No więc maseczka jest ciekawa. Jeszcze jej nie ściągnęłam, ale po zaaplikowaniu sobie farby nie boje się już eksperymentować, bo gorzej już być nie może z moim odbiciem w lustrze:P&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RxghdgP539I/AAAAAAAABno/zvNOM_zVETw/s288/Photo%2058.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam nie wychodzić na korytarz w takim stanie, bo nie wiem jak silne nerwy mają Koreańczycy. Mogą mnie jeszcze z kimś albo czymś pomylić... Wiec przesiedze najbliższe 20 min przed komputerem i z maseczką na twarzy:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8448616956157113728?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8448616956157113728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8448616956157113728' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8448616956157113728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8448616956157113728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/koreaska-maseczka.html' title='Koreańska maseczka'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-81560264450326481</id><published>2007-10-17T08:19:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:03:40.228+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotycznie'/><title type='text'>Zbliżają się wybory...</title><content type='html'>...zgłoszenia na listę wyborców do ambasady polskiej w Seoulu już dawno wysłane, ale jakoś nikt nie pokwapił się, aby chociaż potwierdzić przyjęcie zgłoszenia. Termin mijał 5 dni przed wyborami. Postanowiłyśmy więc zadzwonić i dowiedzieć się czy na 100% możemy zagłosować 21 października. No to dzwonimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Próba 1&lt;/B&gt;: Nr telefonu podany w ambasadzie jest prywatnym numerem któregoś z pracowników, który był bardzo zaskoczony, ale uprzejmy i powiedział żeby zadzwonić za 1,5h na nr ze strony ambasady ("obecnie nie ma panik konsul").&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Próba 2&lt;/b&gt; (już do ambasady:P): Najpierw trzeba przebić się przez milion ogłoszeń w 3 językach: jeśli chcesz połączyć się z ... wciśnij 5:) Pani w biurze konsularnym wzięła ode mnie nazwiska, kazała czekać, po czym powiedziala zeby zadzwonić za godzine, bo nie ma pani konsul...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Próba 3&lt;/b&gt;: Nikt nie odbiera.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Próba 4&lt;/b&gt;: "Aaaa to pani! Proszę poczekać"...."Tak, Tak, pani i pani K. są na liście, ale pani W. nie ma" "Jak to nie ma, przecież wysłała zgłoszenie" "Ale go nie dostaliśmy". Przerażenie maluje sie na twarzy Iwony, największej działaczki i głównego namawiacza, jeśli chodzi o wzięcie udziału w wyborach. "To ma jeszcze raz przesłać? Nie jest jeszcze za późno?" "Nie, nie, to może pani W. poda nam dane przez telefon"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz prosze wczystkich Drogich Czytelników o wczucie się w sytuację. Za 5 dni wybory, które mogą zmienić wszystko w naszym Kochanym Kraju, albo nie zmienić nic - wszystko zależy od wyborców i frekwencji. Iwona, która wierzy, że jej głos jeśli nie uratuje kraju to przynajmniej pomoże mu, stoi nad przepaścią wyborczej obojętności... Chwyta więc telefon i biegnie na dół do pokoju po paszport (siedziałyśmy wtedy jak zwykle na dachu, na V pętrze, a pokój jest na I). Słyszę stukot jej klapków na schodach, echo niepokojąco roznosi się po korytarzach. Sygnał, że winda przyjechała... I cisza, niepokojąca cisza, która trwała zaledwie 3 minuty, ale wydawało się, że to była wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów słychać piszczenie windy i w drzwiach ukazuje się Iwona... z telefonem w ręku... Od razu czuję, że coś nie gra: "Ola, rozłączyło się, akurat jak dobiegłam do pokoju i nie mogę się połączyć". Poinstruowałam ją, jak przebić się przez sekretarkę automatyczną i pobiegłam po ładowarkę do telefonu, w razie jakby znowu się rozłączyło. I znowu to samo: bieg po schodach, łapanie windy, szał szukania ładowarki i spowrotem na dach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tym razem to już było inaczej. Przywitała mnie uśmiechnięta twarz koleżanki: "Już wszystko załatwione, wszystko w porządku". Uffff, będziemy głosować:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym sposobem Dzielna Iwona o mały włos a zasiliłaby grono milczących i obojętnych... Naszczęście nauczyłyśmy się w Korei, że najważniejsza to jest praca grupowa:)))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-81560264450326481?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/81560264450326481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=81560264450326481' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/81560264450326481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/81560264450326481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/zbliaj-si-wybory.html' title='Zbliżają się wybory...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4574785522042609373</id><published>2007-10-14T20:29:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:03:04.834+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Flea Market i dobre studentki:)</title><content type='html'>"Wstawaj leniu!" - takim przyjaznym zawołaniem zostałam drastycznie obudzona, w środku nocy, o 11.&lt;br /&gt;Milion przekleństw zgromadził się w mojej głowie, ale nie dałam im szansy wyjść ustami, bo zorientowalam sie ze jesli jest 11 to za 1,5h mamy być na City Hall (9 stacji metrem i 15 min szybkim marszem). No to raz dwa! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan był taki, ze jedziemy na Pchli Targ, po to żeby dostać jakies bilety do teatru. Idea pchlego targu była taka, że sprzedajemy jakies uzywanie rzeczy i 10% z utargu przeznaczamy na biedne dzieci. No ale co ja moge sprzedać, jeśli cały mój dobytek to 20 kg przywiezione z Polski? Po długiej obserwacji moich wszystkich niezbędnych rzeczy zdecydowalam sie na ksiazke, ktorą kupilam w Stanach za dolara:) tytuł: "Dreaming with the AIDS patient" (wzięlam za nią 5 dolców, sa sa sa - zeby dzieci miały co jeść) :)))) Dziewczyny nie były gorsze, bo na szczytny cel zdobycia biletu do teatru poświęciły kubek (Iwona) i budzik (Kasia). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarłyśmy na miejsce, zaspana Iwona juz na samym wstępie powiedziala ze juz jej sie odechcialo i potrzeba snu jest silniejsza niz wszystko inne: "Ola, nie obrazicie się jak wrócę?" "Nie, spoko, tylko poczekaj jeszcze godzine do przyjścia pani Lee" - po zastosowaniu sprytnej sztuczki, Iwona została do końca:))) Powinnam zająć się persfazją i hipnozą:))) hehe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę było nam głupio i dziwnie, bo na czerwonym stole przy którym siedziałyśmy leżały 3 rzeczy, a wszyscy przyniesli chyba z pół szafy... Najgorsze, że największe zainteresowanie przechodniów wzbudzały leżące na naszym stole breloczki-długopisy, które miałyśmy rozdawać za darmo! Co więc zrobiła ekipa zaradnych studentek? Zaczęła sprzedawać długopisy:) Szły jak świeże bułeczki, dopóki ludzie nie kapnęli się, że obok mogą dostać je za free:))) ale i tak opchnęłyśmy wszystkie, chyba z 15 czy 16, za pół dolca każdy. Poza tym kubek Iwony został nabyty drogą kupna jako pierwszy, potem poszła moja książka i na końcu nieszczęsny budzik:) Wynik: 20000 wonów (ok.20 dolarów) dla dzieci:) - w tym wiekszosc z długopisów:))) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale najciekawsze, że w tzw, międzyczasie, udzielilysmy dwoch wywiadow, zaprzyjaznilismy sie z Koreanczykiem, napisalysmy kartke, ze mamy tylko 3 rzeczy dlatego ze moglysmy przywiezc tylko 20 kg i generalnie wzbudzałyśmy zainteresowanie. Bezcennym oczywiście jest zblizenie sie do kultury koreańskiej:))) Fajnie było, mimo że zapowiadało się tragicznie:) Wniosek: powinnyśmy się zająć sprzedażą a nie studiowaniem:)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najpiękniejszym zakończeniem dnia był spektakl &lt;a href="http://nanta.i-pmc.co.kr/index.asp"&gt;Nanta&lt;/a&gt;. Brak mi słów, żeby opisać moje wrażenia. Siedziałam z otwartą buzią jak głupek i rechotałam:) Generalnie jest to musical o gotowaniu:) tzn. 5 ludzi tańczy i śpiewa i wystukuje rytm nożami, pałeczkami, warzywami, wszystkim co mozna znaleźć w koreańskiej kuchni, a do tego jest to tak zabawne, że dawno już sie tak nie uśmialam. Niesamowite, po prostu niesamowite.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny dzień:) A mialo byc tak beznadziejnie....:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze jedno: &lt;b&gt;NIE ZAPOMNIJCIE ZAGŁOSOWAĆ!!!&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4574785522042609373?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4574785522042609373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4574785522042609373' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4574785522042609373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4574785522042609373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/flea-market-i-dobre-studentki.html' title='Flea Market i dobre studentki:)'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4700128069377300898</id><published>2007-10-13T15:05:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:02:14.438+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naukowo'/><title type='text'>Jak to sie robi w Korei?</title><content type='html'>Zajęcia w sobote... I to 5 godzin, jeju.&lt;br /&gt;W poprzednim poście widać, ze nawet po koreańsku wyżywaliśmy sie na Leadership Seminar, no bo jak to? Kto to w ogóle widział, żeby do szkoły iść i to w sobote??? I jeszcze rano trzeba wstać. W sobotę!! Masakra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale spotkało nas bardzo miłe zaskoczenie. Zajęcia były tak rewelacyjne, ze dla tych samych 5 godzin mogłabym przyjechać do Korei. Po prostu dostałyśmy wszystkie po oczach wyższym poziomem nauczania. Gdyby tak wyglądały zajęcia na SGH to nie byłoby mowy o studentach czytających gazety czy książki na wykładach ani o studentach, którzy pierwszy raz widza profesora na egzaminie... Na takich interaktywnych seminariach jak dzisiejsze uczysz sie czegos, czego nie przeczytasz w ksiazce. Tylko dlaczego tego brakuje u nas???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw, przez 90 min, podzieleni na grupy, mielismy skonstruować maszyne, ktora przetransportuje pewnien niewielki przedmiot na odległość 6 metrow, minimalizujac koszty i maksymalizujac satysfakcję konsumenta. Do uzytku mielismy jakies papierowe kubki, talerze, słomki, pałeczki, dykte piankową no i jakas tam taśme i takie duperele. Problem polegał na tym ze maszyna miala sie poruszac bez udziału człowieka, wiec nie ma pchania, rzucania ani niczego. Okazalo sie tez ze przedmiotem mialo byc surowe jajko:) Ale zabawy było po pachy. Kazdej grupie sie udalo, śmiechu było dużo:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najlepsza była analiza dokonana potem przez profesora. Siedzisz i słuchasz z otwartą buzią i myślisz sobie: cholera, dobrze gada, czemu o tym wcześniej nie pomyślałam... To dobrze jak ktoś ci powie rzeczy tak oczywiste, że w ogóle nie przychodzące do głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze do tego doszło nasze (moje i Iwony) cudowne drzewo dzielące problem, które zrobiło szał i furrorę, bo było kolorowe:)))) Oczywiscie na zdjeciu nie widac różowych kwiatków i serduszek, ale było uroczo:) Mielismy podzielic na podrozdzialy problem pod tytulem: jak zapewnic swojemu dziecku dobra kariere. A poniewaz my, dobre studenki, matki, żony i kochanki, wiemy o tym najwiecej to wyszło nam cos takiego:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RxBxbQP538I/AAAAAAAABms/eP9WozinXRQ/s400/Photo%2053.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;To teraz juz mozemy mieć dzieci:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a tak poważnie to myśle, ze coponiektorzy wykładowcy naszej Kochanej Uczelni powinni odwiedzić Seoul, bo sporo mogą się tu nauczyć:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4700128069377300898?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4700128069377300898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4700128069377300898' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4700128069377300898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4700128069377300898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/jak-to-sie-robi-w-korei.html' title='Jak to sie robi w Korei?'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-625902160033176609</id><published>2007-10-13T07:50:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:47:35.963+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naukowo'/><title type='text'>Survival Korean</title><content type='html'>Dach akademika to jest miejsce, gdzie spędzamy większość wieczorów (o ile nie spędzamy ich poza kampusem:P). Są tu kanapy, taras, przestrzeń i powietrze, czego w pokojach zdecydowanie brakuje. Ponieważ nie tylko my tak myślimy dach jest także miejscem spotkań cross-kulturalnych.&lt;br /&gt;I tak wczoraj kolega Koreańczyk (zwany dalej Kyle lub też Qman, Kyooman) postanowił zaznaczyć swoją obecność na moim Zizim (dla niewtajemniczonych Zizi to mój komputer):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;나는 한국인 친구 규만이 있습니다&lt;br /&gt;I have a Korean friend, Kyooman&lt;br /&gt;내친구 규만은 착합니다. &lt;br /&gt;He is very nice&lt;br /&gt;그래서 나는 규만이를 폴란드에 오라고 했습니다. &lt;br /&gt;Therefore I asked him to come to Poland&lt;br /&gt;그리고 규만이는 꼭 온다고 했습니다. &lt;br /&gt;and Kyle promised me that he will come to Poland definitely.&lt;br /&gt;규만이는 은주와 언주를 좋아합니다.&lt;br /&gt;Qman likes eunjoo and unjoo. &lt;i&gt;(przyp. eunjoo to Ola, Unjoo to Iwona)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;왜냐면 은주는 너무 재미있습니다.&lt;br /&gt;Because Eunjoo is very funny&lt;br /&gt;그리고 언주는 너무 착합니다.&lt;br /&gt;Unjoo is nice.&lt;br /&gt;규만이는 이태원에 우리를 대리고 간다고 했는데 전화를 안했습니다.&lt;br /&gt;Qman promised us that he will take us to E tae won but he did not call.&lt;br /&gt;그래서 못갔습니다&lt;br /&gt;Therefore we couldn’t go.&lt;br /&gt;규만은 잘생겼고, 멋지고, 똑똑하고, 천재입니다.&lt;br /&gt;qman is handsome, and looks good, and is smart, is genius.  &lt;br /&gt;어디에서 싸게 소주를 살 수 있습니까?&lt;br /&gt;Where can I buy cheap Soojoo? &lt;br /&gt;과일 주세요 I want Fruit&lt;br /&gt;야채 주세 I want Vegetables&lt;br /&gt;해물 싫어  I don’t want Seafood&lt;br /&gt;모기 많아 There are a lot of mosquitoes&lt;br /&gt;진통제 주세요 I want pain reliever &lt;br /&gt;얼마에요? How much is it?&lt;br /&gt;이제 잘시간 입니다. It is time to bed&lt;br /&gt;너를 가지고 싶어 I want to have you&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastepnie troche życiowych tekstów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;you stupid Koreans, learn English first! &lt;br /&gt;좃까 멍청아 저리가 영어 먼저 배우고 &lt;br /&gt;I don’t need your help!&lt;br /&gt;안도와줘도 돼 저리&lt;br /&gt;Do you want to buy me a drink?&lt;br /&gt;저 술한잔 사주실래요&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;나는 카이스트 학생입니다. I am KAIST student.&lt;br /&gt;나는 리더쉽세미나가 싫습니다.&lt;br /&gt;I don’t like Leadership Seminar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;은주는 섹시합니다. 필립보는 바보입니다. 그리고 필리보가 고맙다고 했습니다. 사실은 필립보는 바보가 아니고 천재입니다. &lt;br /&gt;Eunjoo is sexy. Philipo is stupid and when q man said that he said thank you. Actually Philipo is not stupid but smart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwałyśmy to Qman's diary i zapisałam na Pulpicie:) Niedługo zacznie pewnie żyć swoim życiem:)&lt;br /&gt;Dla bardziej wytrwałych i zapartych mogę dostraczyć wymowę:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-625902160033176609?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/625902160033176609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=625902160033176609' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/625902160033176609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/625902160033176609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/survival-korean.html' title='Survival Korean'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5327731972289743802</id><published>2007-10-11T18:50:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T19:02:16.496+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pusan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwa Oli'/><title type='text'>Pusan version 2.0</title><content type='html'>Pusan tak mi sie spodobał, że nie minęły 2 dni a ja sie znowu tam znalazłam:) &lt;br /&gt;Magiczne miasto, morze, wiatr i czaderskie widoki.&lt;br /&gt;Jak do tego dodać jeszcze bufet z sushi, rejs statkiem, noc pełną świateł i przyjaznych ludzi, którzy robią ze mną wywiady:) (z księżniczką każdy chce przeprowadzić wywiad:P ale pytanie były tendencyjne i księżniczka nie wiedziała co powiedzieć:)) i oczywiście rozmowy o wszystkim i o niczym do rana:)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/Rw8JDD3XF2I/AAAAAAAABmc/36J-D3fDFhI/s288/DSC04207.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Pusan otrzymuje nagrode za bycie Przyjaznym Miastem roku 2007:) W nagrode więcej tam nie pojade i nie bede niepokoić więcej Jego Wysokiej Mości:) &lt;br /&gt;Chociaz z drugiej strony tak samo myślalam pare dni temu i sie mylilam.&lt;br /&gt;Jaki wniosek? Nie przewidzisz jutra:) I to jest najpiękniejsze:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5327731972289743802?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5327731972289743802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5327731972289743802' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5327731972289743802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5327731972289743802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/pusan-version-20.html' title='Pusan version 2.0'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-8930655720724868102</id><published>2007-10-10T21:56:00.000+08:00</published><updated>2007-10-10T22:00:08.231+08:00</updated><title type='text'>Notka specjalnie dla ukochanej Siostry</title><content type='html'>Kochanie!&lt;br /&gt;Nie mam jak zadzwonic do Ciebie, bo jestem w Pusanie, ale wiem i pamietam ze dzis przechodzisz z liczenia lat DO jakiegos wieku do liczenia lat wstecz:) &lt;br /&gt;Wiesz ze Cie kocham najbardziej na swiecie i zycze Ci zebys zyla swoim zyciem, cala soba, tak jak chcesz i niczego wiecej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to zaluje ze nie ma mnie z Toba dzis:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-8930655720724868102?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/8930655720724868102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=8930655720724868102' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8930655720724868102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/8930655720724868102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/notka-specjalnie-dla-ukochanej-siostry.html' title='Notka specjalnie dla ukochanej Siostry'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7293560873639008725</id><published>2007-10-08T10:18:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:46:38.703+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pusan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Księżniczka Ola w Pusanie:)))</title><content type='html'>W Pusanie zostałam księżniczką:) Wiem, wiem, że księżniczką to trzeba się urodzić a nie tak sobie zostać, no ale umówmy sie ze na jeden dzień stałam się kapryśną, marudną, rozpieszczoną słodką księżniczką, hehe:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RwmS6j3XFwI/AAAAAAAABlU/qlUgsB76AEk/s288/DSC04183.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to Pusan (lub Busan, jak kto woli - Koreańczycy też nie do końca wiedzą, jak chcą żeby to miasto sie nazywało w normalnym języku;P), Pusan jest bardzo ciekawym miastem. To takie miasto zapraszające, że chce się tam być. My chciałyśmy i byłyśmy. Pośród wielu ciekawych rzeczy, jakie można tu znaleź Pusan jest sławny ze swojej plaży Haundae. Trafiliśmy akurat na festiwal filmowy, wiec było tam pełno ludzi, tez białych. Nie zmienia to faktu, ze i tak wszyscy sie patrzyli jak na okazy:) Ale jak jest sie ksiezniczką, to jest sie do tego przyzwyczajonym, wiec nie zwracalam uwagi:P&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RwmSBD3XFfI/AAAAAAAABjM/vpAHkrT6hK8/s288/DSC04122.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RwmSQT3XFjI/AAAAAAAABjs/_tTpnGuM8dM/s288/DSC04127.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;No ale oczywiście najważniejsze jest to co księżniczka Ola ze swoją świtą zobaczyła:)&lt;br /&gt;Pogode mielismy super, ciepło i miło. Ale jak to bywa w życiu, kiedy zebrało nam sie na zwiedzanie to zaczął padać deszcz:P&lt;br /&gt;Ale za to powylegiwaliśmy sie na plaży, posłuchaliśmy koncertów, sami daliśmy koncert na karaoke (zwanym dalej norebanem: 노래방), najedliśmy się w mega wypasonym bufecie, próbowalismy kontemplować sztuke nowoczesną (bezskutecznie), zrobiliśmy zakupy (i wtedy stałam się księżniczką)... no właśnie, dużo jak na 3 dni:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się też że nie potrzeba nam dużo do szczęcia. Iwonie wystarczą lody z czekoladą, mi sushi, a Kasi brak owoców morza w zasięgu wzroku:) Dlatego właśnie wyjazd był o tyle znamienny, że w naszej szczęśliwości założyłyśmy i przypieczętowałyśmy Fanklub Mnicha Tomka:))) W skład fanklubu wchodzą:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RwmSmj3XFnI/AAAAAAAABkM/yh-7BD4v9Es/s288/DSC04137.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;(na zdjęciu: lustro nad łóżkiem hotelowym, tzn motelowym)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Pusanie życie kwitnie nocą. Dosłownie. Wystarczy o 22 wyjrzeć przez okno i można szybko sie przekonać, że nie kaźda para w motelu na przeciwko zasłania okna:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i na podsumowanie powiem, że kurcze fajne mam życie:)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RwmSmz3XFpI/AAAAAAAABkc/U_gVdwnUgT4/s288/DSC04145.jpg" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7293560873639008725?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7293560873639008725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7293560873639008725' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7293560873639008725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7293560873639008725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/ksiniczka-ola-w-pusanie.html' title='Księżniczka Ola w Pusanie:)))'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-7375040893320027179</id><published>2007-10-03T20:56:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:46:15.033+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Od dzis nie jem jajek i owoców morza!</title><content type='html'>To był ciężki dzień...&lt;br /&gt;Wstałam o 12, czyli o świcie (w Polsce:P) i zabrałam sie za nauke (tak, tak, juz dość świątecznego obijania się). No i nalezy dodać, ze dzis w Korei znowu święto i znowu zajęcia odwołane:]]] jak mi smutno z tego powodu:P Przyjechalam tu zeby sie uczyc i czerpać widzę z tętniącego źródła a tu znowu jakieś święto i kolejna okazja przepada... Tym razem Foundation Day, czyli Koreańczycy świetują założenie prapaństwa przed 5-tysiącami lat. No dobrze, a ja razem z nimi, zeby nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i sie tak uczyłam, robilam case study, czytałam, pisałam maile i w ogóle oglądalam kawałki wczorajszej debaty naszych czołowych, sławnych i popularnych polityków:] Aż tu nagle z nienacka w moim brzuchu dezwało się wołanie o strawę... No to nie ma co-nakarmiłam umysł to czas na żołądek - żeby nie było ze jestem niesprawiedliwa:)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to był błąd. Powinnam w ogóle nie ruszać sie z akademika:P &lt;br /&gt;Zaczęło się od tego że nie dogadałyśmy się z panem kelnerem (dla odmiany) i zamiast dwóch dań dostałyśmy 3. No dobrze... Chciałoby się pokłócić, ale w jakim języku? No to przełknęłyśmy to - trudno, nie znamy języka to będziemy za to płacić... Ale okazało się, że niechciane danie było jajkami smażonymi na wodzie z miljonem osmiorniczek, krewetek i małż w środku. Dodam, że kucharz zapomniał o przyprawach, a zwłaszcza o soli. No ale wyglądalo calkiem nieźle, wiec czemu by nie spróbowac? To był błąd nr dwa. Najgorsze ze zanim mój zgłodniały żoładek wypuscił w obieg "żołądek - mózg" informacje, że jedzenie jest niezjadliwe to już zdążył troche popróbować. Bleeeee i fuj - odstawiłam na bok, ale nadal unosił sie zapach jajek z sea food, jah, odsunelam dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się także ze pozostałe 2 dania też były z jajkami, a w dodatku jedno z nich bylo polane keczupem, jakim u nas polewają frytki w tanich budkach. Mozliwe ze to jest tutaj przysmakiem, ale mi nie przypadlo do gustu, a nawet odpadło:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze ze chociaz soju bylo dobre bo to byłaby kompletna porażka:P Soju smakowało jak pinacolada z cytryną, wiec bomba:]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nauczka po dniu dzisiejszym, o ktorej nie omieszkały mi wspomnieć dziewczyny (dziewczyny są zapobiegliwe - nie próbują tu niczego jesli nie znają nazwy:P): nie eksperymentuj z jedzeniem jeżeli w pobliżu nie ma Tomka... &lt;br /&gt;Wiec nie pozostaje mi nic innego jak poprosić Tomka o przewodnik po niezjadliwym jedzeniu:))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-7375040893320027179?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/7375040893320027179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=7375040893320027179' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7375040893320027179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/7375040893320027179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/od-dzis-nie-jem-jajek-i-owocw-morza.html' title='Od dzis nie jem jajek i owoców morza!'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-5224300815029990204</id><published>2007-10-02T00:01:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:45:55.044+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ola i jej myśli'/><title type='text'>Siła wody</title><content type='html'>"Wojownik światła bywa czasami niczym woda. Prześlizguje się pomiędzy licznymi przeszkodami, jakimi usłana jest jego droga. Czasami stawianie oporu znaczy tyle co unicestwienie, więc wojownik dostosowuje się do okoliczności. Godzi się - bez cienia skargi - by przez góry wiódł go kamienisty szlak. W tym właśnie tkwi siła wody. Żaden młot nie jest w stanie jej roztrzaskać, ani nóż zranić. Cięcie najostrzejszej szabli nie pozostawia na niej śladu. Woda w rzece dostosowuje się do rzeźby terenu, nigdy nie zapominając o celu, do którego dąży - o morzu. Nieśmiała u źródła, czerpie powoli siłę z napotkanych potoków. I w końcu nabiera potężnej mocy."&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Paulo Coelho&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RwEbP3BNwBI/AAAAAAAABiY/chTPuqBxqSI/s288/DSCN1073.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;(w drodze na Baekundae, 22.09.2007)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-5224300815029990204?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/5224300815029990204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=5224300815029990204' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5224300815029990204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/5224300815029990204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/10/sia-wody.html' title='Siła wody'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-4003540896646648599</id><published>2007-09-29T20:14:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:45:42.914+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>My precious</title><content type='html'>Seoul to raj dla Oli. A ponieważ Ola dużo nie ptrzebuje do szczescia to powód jest bardzo błahy: kolczyki.&lt;br /&gt;Na każdej stacji metra, na każdej ulicy, wszędzie można znaleść jakieś mega super kolorowe i fajne kolczyki po zawrotnej cenie 1-2 dolary. Nawet jeśli cena oznacza ze kolczyki wkrótce sie rozpadną to nie szkodzi, bo przeciez pamęta sie takie rzeczy, jak miejsce gdzie mozna znalezc fajne kolczyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompletuje kolekcje kolczyków koreanskich. Na czele stoją różowe misie i żółte rybki w różowe kropki:]]] &lt;br /&gt;Ale wczoraj zapolowalam na dorodne wisienki. Niestety nie zdołałam wyciągnąć portfela a zapalilo sie zielone swiatlo na skrzyzowaniu. Wiec nie chcac stracic swojej grupy z oczu musialam podążać za nimi porzucając na chwile mysl o dorodnych wiśniach w uszach. Ale jakem jest Ola powróce w tamto miejsce i nabędę dorodne wiśnie drogą kupna:]]]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na deserek: Piesek Leszek, który jest wizualizacją moich uczuć do kolczyków:)))&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/UVz7q3vg4eE"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/UVz7q3vg4eE" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-4003540896646648599?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/4003540896646648599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=4003540896646648599' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4003540896646648599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/4003540896646648599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/my-precious.html' title='My precious'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-902001028387210826</id><published>2007-09-27T20:03:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:44:51.983+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naukowo'/><title type='text'>Co robią dobre studentki na wykładzie z zarządzania strategicznego?</title><content type='html'>Po raz tysieczny przerabiamy 5 sił portera:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114850578728337170"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RvuZgHBNvxI/AAAAAAAABfw/U8w4oDPgk1k/s288/Photo%2034.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852219405844290"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/Rvua_nBNv0I/AAAAAAAABgQ/mEkPDlX5iAM/s288/Photo%2037.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852219405844306"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/Rvua_nBNv1I/AAAAAAAABgY/r4WOnWfuZzA/s288/Photo%2036.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852511463620466"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RvubQnBNv3I/AAAAAAAABgo/_d1IdTb3HTQ/s288/Photo%2040.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852515758587778"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RvubQ3BNv4I/AAAAAAAABgw/QbJxKdkQ6Z8/s288/Photo%2041.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852515758587794"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RvubQ3BNv5I/AAAAAAAABg4/yTKZJKmNjyM/s288/Photo%2042.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114852515758587810"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RvubQ3BNv6I/AAAAAAAABhA/EmOFYoKS_M8/s288/Photo%2043.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/WykladZarzadzanieStrategiczne/photo#5114853237313093586"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/Rvub63BNv9I/AAAAAAAABhY/lKZ1tSEP85A/s288/Photo%2047.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i w dodatku jeszcze godzina do końca...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-902001028387210826?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/902001028387210826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=902001028387210826' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/902001028387210826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/902001028387210826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/co-robi-dobre-studentki-na-wykadzie-z.html' title='Co robią dobre studentki na wykładzie z zarządzania strategicznego?'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6120926491052577004</id><published>2007-09-26T12:48:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:44:34.404+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>Korean way</title><content type='html'>Chooseok w tym roku trwał 5 dni - od soboty do środy, taki długi weekend. &lt;br /&gt;Oznacza to tyle, że wszystko jest zamknięte, ludzie chodzą w garniturach po ulicy, każdy taki odświętny.&lt;br /&gt;Oznacza to też, że jak wyszłyśmy w środe na ulice coby nakarmić swoje głodne żoładki, wszędzie obrzydliwie śmierdziało. Dlaczego tak tu śmierdzi?&lt;br /&gt;No ale chyba to sobie wyjaśniłyśmy: kosze w Seoulu są dobrem rzadko spotykanym, wydawać by się mogło, że nawet deficytowym. W związku z tym pod drzewami naprzeciwko sklepów, restauracji i barów leżą plastikowe worki wypchane resztkami jedzenia. Świąteczny czas pozwala domyślić się, że od 5 dni nikt tych worków nie zbierał, tylko wszyscy dorzucali kolejne resztki mięsa, ryb i wodorostów. Siłą rzeczy to musi śmierdzieć, no nawet nie siłą rzeczy ale siłą procesów gnilnych:] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale wziąwszy pod uwage fakt, że części z nas nocne kąpiele w morzu nie służą, to katar jest jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza jeśli rozważa się środowe spacery po Seoulu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego idziemy na dach nadrabiac zaległości w nauce. Do poziomu dachu seulskie fetory juz nie dochodzą;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6120926491052577004?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6120926491052577004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6120926491052577004' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6120926491052577004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6120926491052577004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/korean-way.html' title='Korean way'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-6790948550866765663</id><published>2007-09-24T19:59:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:00:30.614+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><title type='text'>Ola na wakacjach:]</title><content type='html'>Czuje sie jak na wakacjach:] 20 km od Seoulu! Morze, przyplywy i odplywy...:] Ubrania zabierane przez wode... I szukanie ich rano na brzegu.&lt;br /&gt;Straty w ludziach: brak&lt;br /&gt;Straty w sprzecie: aparat Iwony&lt;br /&gt;straty w ubraniach: niewielkie&lt;br /&gt;Poobdzierane nogi przez skaly ukryte pod powierzchnia wody: bezcenne:]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ChooSeok to fajne swieto. Czekamy na pelnie i na zyczenia do ksiezyca:]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-6790948550866765663?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/6790948550866765663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=6790948550866765663' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6790948550866765663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/6790948550866765663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/ola-na-wakacjach.html' title='Ola na wakacjach:]'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1515490032225500841</id><published>2007-09-22T18:50:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:43:47.750+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='górzyście'/><title type='text'>Szczytujemy na Baekundae!</title><content type='html'>Koreanczycy świetują swój Choo-seok (takie koreańskie świeto dziekczynienia) a my dzielnie w góry! Oczywiscie na początku obiecujemy sobie ze to tylko spacerek, tylko godzinka i wracamy, zwlaszcza ze niebo wygladalo deszczowo a my w adidaskach na skały. Widok imponujący:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/Bukhansan/photo#5112991472069492386"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RvT-p3BNvqI/AAAAAAAABek/boyB5yubgGU/s288/DSCN1131.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale z góry wyglądalo to jeszcze lepiej:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/Bukhansan/photo#5112991162831846946"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RvT-X3BNviI/AAAAAAAABdk/je7l9SlOGHE/s288/DSCN1102.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A my dzielnie zasuwamy do góry! Wyłania się szczyt i dostajesz takiego pałera, że zasuwasz do przodu, do góry!&lt;br /&gt;Troche pokropilo, troche powialo. Powiało to nawet bardzo. Siedzisz na szczycie i tak daje ci w twarz wiatrem, ze w koncu stajesz sie jego czescia. I chcialoby sie poleciec i omiatac tych wszystkich, ktorzy dla szalonej przyjemnosci wchodza po litych skałach po to zeby doznac na szczycie szalonej radości:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/Bukhansan/photo#5112991390465113746"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RvT-lHBNvpI/AAAAAAAABec/aYhfO8f_52Q/s288/DSCN1127.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i my teź dotarłysmy! A co! Najwyzszy szczyt Seoulu zaliczony. Coprawda schodzac nie odbylo sie bez niewielkich kontuzji, ale wszyscy zyja i wszyscy siedza zmeczeni w akademiku (tzn. wszystkie) i mimo ze jest sobota wieczor, zadna sie nigdzie juz dzis nie ruszy:P Oczywiscie wszystkie zgodnie przyznajemy, ze to dlatego, ze jutro znowu ruszamy w droge i musimy byc wypoczete, a poza tym przeciez pranie trzeba zrobic itd itp. Prawda jest taka, ze góry pokazaly nam dziś wielkiego jęzora:] O takiego: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/Bukhansan/photo#5112994607395618482"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/aflorys/RvUBgXBNvrI/AAAAAAAABes/y12LLX7_-2I/s288/DSCN1122.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1515490032225500841?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1515490032225500841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1515490032225500841' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1515490032225500841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1515490032225500841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/szytujemy-na-bukhasanie.html' title='Szczytujemy na Baekundae!'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-3143176131813450883</id><published>2007-09-18T14:32:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T11:43:17.895+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Seoul'/><title type='text'>It's raining...</title><content type='html'>Na południu Korei szaleje tajfun. Jak to dobrze ze nie zastal nas tam. To sie nazywa wyczucie czasu.&lt;br /&gt;Ale za to w Seoulu pada. Miedzy kilka dni deszczu wplata sie co jakis czas słoneczny dzień, a potem znów leje sie z nieba.&lt;br /&gt;Studzienki kanalizacyjne nie dają rady, nie chce sie głowy z poduszko podnosic a ubrania nie chca schnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to nic. Przeciez wiadomo, ze słonce w końcu musi wyjść:] Dlatego kupiłam dziś parasol - biały w niebieskie kropki:]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-3143176131813450883?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/3143176131813450883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=3143176131813450883' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3143176131813450883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/3143176131813450883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/its-raining.html' title='It&apos;s raining...'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3325778176266241957.post-1906134293680200460</id><published>2007-09-13T21:51:00.000+08:00</published><updated>2007-11-05T12:00:59.647+08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korea'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co sprawia Oli radość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jeju'/><title type='text'>Back from the paradise</title><content type='html'>Okazuje sie ze mozna zrobic sobie wakacje, nawet jesli wydawalo sie ze wakacje spedza sie w Seoulu. Wakacje od wakacji... Nie..raczej wyzszy wakacyjny poziom, zwazywszy, ze na KAISCie zaczela sie juz nauka. &lt;br /&gt;Ale jaka to radosc, ze nie wraca sie z wakacji do Polski tylko do Seoulu! Zmniejsza to poczucie końca:]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwazniejsze: Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z naturą i znalezienie poszukiwanej odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzien 1. Ekscytacja.&lt;br /&gt;Palmy, wow, palmy na lotnisku! Ale dlaczego oni tak wszyscy sie na nas gapią? Przeciez Jeju-do to najbardziej turystyczne miejsce w Korei (moze poza Seoulem), powinni sie juz przyzwyczaic... &lt;br /&gt;Jaki mamy plan? Objechac wyspe dookola w 3 dni i zobaczyc wszstko to, co warto zobaczyc. Wiec stratujemy... 3 laski i mnich pakuja sie do bialej Kii i w droge!&lt;br /&gt;Morze, piekne wybrzeza, fale, jej, tu nie ma zadnych ludzi....&lt;br /&gt;Ledwo wrzucilismy walizki to pokoju... w stroje i do wody, do morza (ustalilysmy ze to zlewisko pacyfiku:P)... cudnie.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/JejuDo/photo#5110393812439792642"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RuvEGKzT_AI/AAAAAAAABZk/v587am5Z9dc/s288/DSC03853.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko troche ponurkowac, poogladac zycie tetniace na skalach... No i czas na lokalna kuchnie. A wszystko takie inne niz w Seoulu, takie koreańskie... nawet soju smakuje lepiej:] Po jedzeniu? To bach do wody! Ciemno tak, ze widac tylko swiatla kutrow wracajacych z polowu i slychac szum fal obijajacych sie o skaly...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzien 2. Woda woda woda.&lt;br /&gt;Ciezko bylo sie obudzic, ale co to dla nas - turystek z Polski, hihi. Jestesmy tu jak na swieczniku, glowny punkt zainteresowania, dzieci robia sobie z nami zdjecia, dorosli bezczelnie sie patrza - nie mozemy sie poddac, nawet po krotkiej nocy spedzonej na podlodze. Jaskina, ktora byla w planie jest w remoncie, ale dzieki temu moglismy obejrzec jej pol za darmo:] No i glowny cel wycieczki: przejazdzka lodzia podwodna. Rewelacja. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/JejuDo/photo#5110396574103764018"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RuvGm6zT_DI/AAAAAAAABZ8/ta9Ud4XHMvs/s288/DSC03885.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pod woda dzieje sie wiecej niz na gorze. Gdyby jeszcze pan wodzirej nie krzyczal bez przerwy do mikrofonu w jakze nam nieznanym jezyku koreanskim to w ogole bylby git:] Ale wystarczy zatkac uszy i tylko otwierac szeroko oczy i zachlystywac sie widokiem.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/JejuDo/photo#5110396574103764050"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/aflorys/RuvGm6zT_FI/AAAAAAAABaM/T8IVQ4nRwcw/s288/DSC03900.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jesli chodzi o zachlystywanie sie to nad woda tez nam to wychodzilo... zwlaszcza w malej wiosce rybackiej, w ktorej znalezlismy spanko:] Pusto, wszedzie pusto, a wszytko tak niesamowite. Zycie wyglada tu tak, jak wydawaloby sie, ze nie ma prawa tak wygladac - nie dzieje sie nic, uplywa na sadzeniu ryzu, zbieraniu ryzu, wyplywaniu na ryby i wracaniu z polowu i piciu soju. Kazdy pogodzony jest ze soba samym, zewszad emanuje spokoj.... Kolejna noc nad woda, znowu cudnie:]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/JejuDo/photo#5110396853276638386"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/aflorys/RuvG3KzT_LI/AAAAAAAABa8/T0I32iT_Fjg/s288/DSC03937.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzien 3. Regularna turystyka.&lt;br /&gt;Muzea zaliczone (i tak najbardziej przypadlo nam muzeum seksu i zdrowia zwiedzone dnia 2:P), zdjecia porobione:] Powrot wybrzezem i wiatr niosacy drobinki soli. Twarza w twarz z zywiolem nie znaczysz nic. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/aflorys/JejuDo/photo#5110397927018462498"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/aflorys/RuvH1qzT_SI/AAAAAAAABb4/-6xiUv-Z-tI/s288/DSC03983.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I tylko nie chce sie stad wyjezdzac i wracac do regularnego zycia... Mimo ze przez najblizsze kilka miesiecy nie stanie sie ono jeszcze tak bardzo regularne:] Naszczescie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3325778176266241957-1906134293680200460?l=olainbigcity.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://olainbigcity.blogspot.com/feeds/1906134293680200460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3325778176266241957&amp;postID=1906134293680200460' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1906134293680200460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3325778176266241957/posts/default/1906134293680200460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://olainbigcity.blogspot.com/2007/09/back-from-paradise.html' title='Back from the paradise'/><author><name>Ola Floo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14683142579956559213</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry></feed>
