Ola in Big City

You only live once, but if you do it right, once is enough.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta w Korei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta w Korei. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2008

Sylwester w Seoulu

Sylwester w Korei to nie jest zabawa pełna fajerwerków, balonów i konfetti. Ostatni dzień grudnia robi bardziej za święto zmarłych, kiedy to na stole stawia się zdjęcia przodków i kłania się im, przygotowuje się specjalne świąteczne jedzenie i dzień spędza się z rodziną. Ale już wiemy, że możemy wprowadzać polskie zwyczaje w koreańską kulturę, tak więc celebrowaliśmy sylwestra w polsko-koreński sposób. Specjalnie dla obcokrajowców przygotowany został koncert w downtown. Jednak ma się to nijak do naszych polskich szaleństw sylwestrowych. Po północy wszyscy rozeszli się do domów. My jednak nie skończyliśmy zabawy;))))




Ponieważ mamy mnóstwo przygód w tej malutkiej Korei to i tym razem nie obeszło się bez nich:) Tak więc zupełnie niespodziewanie natknęliśmy się na Polaków, w dodatku Polaków z mafii krakowsko-pruszkowskiej albo jakiejś tam, w każdym razie kręcącej brudne interesy z Koreańczykami. Biedni panowe myśleli, że Korea to tylko to, co widzą w downtown, i byli bardzo zawiedzeni jedzeniem, ludźmi i widokami. Ponieważ przez kilka miesięcy trochę żeśmy się dowiedziały o tym kraju to pierwsze godziny nowego roku spędziłyśmy instuując mafię gdzie się bawić w Seoulu, co jeść i co zwiedzać, pisząc po mapie tegoż miasta i zapisując po koreańsku nazwy potraw, żeby panowie nie mieli problemu z ich odnalezieniem w menu;))) Dobry uczynek w nowym roku - niespodziewanie i niedoczekanie;))) Ale co tam, raz żeśmy się szarpnęły - norma wyrobiona;)

Spotkaliśmy też dzielnych panów policjantów patrolujących ulice i jak to zwykle bywa z policjantami, zorganizowaliśmy sobie sesję zdjęciową. Teraz już przynajmniej wiemy dlaczego policjanci noszą odblaski na swoich mundurach - ażeby ukryć ich tożsamość na zdjęciach:))))

PróbowaliśĶy pare razy, z lampą i bez, no i efekt widoczny powyżej - piękne sylwestrowe koreańskie odblaski stróżów porządku;))))

Nie wiem tylko co może oznaczać fakt, że o 12 w południe wywalili nas z hotelu mówiąc, że pokoje są tylko na noc, a nie na dzień i nie pozwalając nam zostać na kolejną dobę. Mówi się, że jaki pierwszy dzień w roku taka i reszta.... Pewnie dlatego Iwonka zmieszała z błotem Koreańczyków z motelu, pewnie dlatego zjedliśmy śniadanie w Burger Kingu i lody w Maku;) I pewnie dlatego przez kolejną godzinę szukaliśmy noclegu;))) Na szczęście wszystko już gra, hotel mamy wypas, wreszcie jakiś Koreańczyk okazał się życzliwy:) To ostatnie jest najlepszym znakiem na kolejny rok kolorowego i pasjonującego życia Oli Floo;)))))

poniedziałek, 24 grudnia 2007

Wigilia w Seoulu

Święta Bożego Narodzenia w Korei nie są niczym specjalnym. Przede wszystkim Wigilia to prawie jak Walentynki - święto par, które wybywają do restauracji, panowie chodzą z kwiatami a sklepy jubilerskie przeżywają zmasowany atak. Poza tym na każdym rogu można kupić Christmas Cake, który wygląda jak z plastiku. Ozdoby na ulicach są dość ubogie i specyficzne:

Tak, to wieczór wigilijny, choinek brak, światełek brak, Mikołajów brak;P

Są za to świnie;)

Czasami, na popularnej amerykańskiej ulicy można znaleźć światełka na drzewach. Podobnie w downtown - sklepy obklejone kolorowymi migającymi lampkami.

No ale przejdźmy do naszej tradycyjnej Wigilii, jaką żeśmy spędziły na obczyźnie z daleka od domu i rodziny...:(

Najpierw rybka:


Rybka kupiona na ulicy - 10 sztuk za dolara:) Ciasto gofrowe i środek dziwny, chyba fasolowy (oni do wszystkiego dorzucają czerwoną fasolę, nawet do lodów; ale istnieje też prawdopodobieństwo, że środek jest kasztanowy). Jakby nie patrzeć - karp z nadzieniem;)

Tradycyjnie, święta w KFC:

Pocieszam zdegustowanych Czytelników - w KFC skonsumowałyśmy tylko kawę.

Resztę wieczoru spędziłyśmy w restauracji...dla odmiany meksykańskiej;)

Była też choinka:

Opłatek (nieeee, to nie są czipsy):

I życzenia przy łamaniu się opłatkiem:

Rybka świąteczna w postaci burrito:

Mikołaj też się pojawił:

I przyniósł prezenty nawet, bośmy były bardzo grzeczne przez poprzedni calutki rok;)))


Generalnie było milej niż się spodziewałyśmy... Złamałyśmy każdą tradycję, no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma:)
Jeszcze raz wesołych świąt. Bo jak my idziemy spać to Polska dopiero zaczyna świętować...
Locations of visitors to this page