Ola in Big City

You only live once, but if you do it right, once is enough.

piątek, 6 lipca 2007

Chapter Four: Day Off

[Z dedykacja dla tych ktorzy z niecierpliwoscia czekaja na moje kolejne bazgroly]

Dzis mam wolne. Tak, czwartki to dni kiedy moge sie wyspac i cala oddac sie poznawaniu Ameryki;] Wyruszylam wiec na podboj USa, zaczynajac od Chicago, a konkretnie to od plazy:P i to rowerem.
Droga prosta, bo tu naprawde ciezko jest sie zgubic (mi sie przydarzylo to tylko 2 razy:]). Przez 1,5h jechalam caly czas jedna ulica, minelam polska dzielnice, koreanska, chyba tez jakas quasi meksykanska az dojechalam do Lake Shore. 80 stopni F (nie wiem jak to sie na celsjusze przelicza ale to chyba kolo 30). Cel: nabrac brazowosci. Cel nie do konca zrealizowany, ale za to bola mnie wszystkie miesnie:P

Tu jest o tyle fajnie, ze rowery maja specjalne wyznaczone tory na prawie wszystkich ulicach, wiec jest calkiem bezpiecznie. Pisze 'calkiem' bo dopuszczalny poziom alkoholu we krwi w Illinois to 0,8 promila, czyli 4 razy wiecej niz u nas. Oznacza to mniej wiecej tyle ze jazda po pijaku nie jest tu prawie nikomu obca;]]] Dlatego czasem trzeba uwazac.

Ale wrocilam cala i zdrowa i siadam przed tv ogladac Lost, bo mnie skurczybyk wciaga. Dodam jeszcze ze wybrzeze jest sliczne. Jak sie stoi na brzegu to wydaje sie ze Michigan to morze a nie jezioro, kupa jachtow, skuterow i takich fajnych rzeczy. A niebo...eh... niebieskie, bez zadnej chmurki...slicznie.

4 komentarze:

dlatychcozagranico pisze...

nas deszcz i słota

Ola Floo pisze...

to dlatego ze mnie nie ma pewnie;P

Unknown pisze...

Czesc Olcia,

podobno dzisiaj jest rocznica twojej kolejnej wiosny, wiec chyba pierwszy (na tym blogu oczywiscie:) serdeczne zyczenia urodzinowe skladam, wszystkiego naj naj, i do tego siarczysty polski buziak
R.

Ola Floo pisze...

dzieki:]
siarczysty polski buziak jest tu jak najbardziej mile widziany;]

Locations of visitors to this page